Tajemnica śmierci Caravaggio

...

embar 2011-07-14, ostatnia aktualizacja 2011-07-18 17:42:57.0

Przepadł bez śladu w lipcu 1610 roku. Zrewolucjonizował europejskie malarstwo stale popadając w konflikt z prawem. Był pierwszym buntownikiem w historii sztuki. Chciał prowadzić normalne życie, jednak musiał uciekać, ponieważ zabił człowieka i ciążył na nim wyrok. Po 4 wiekach zespół badaczy postanowił rozwikłać zagadkę jego śmierci.

Kilka hipotez

Zanim zniknął, Caravaggio wszedł na szczyt artystycznej hierarchii. Cieszył się uznaniem zarówno wśród twórców, jak i kościelnego establishmentu. Przeniósł tematy religijne we współczesne włoskie realia a jego sposób operowania światłem odmienił malarstwo na zawsze.

Jego życiorys przypomina tragedię. Podziwiany jako twórca i wyklęty jako człowiek, miał tyle samo zwolenników, co wrogów. Miał ognisty temperament i bywał agresywny. Chociaż żył krótko, wpłynął na sztukę w równym stopniu jak Michał Anioł czy Leonardo da Vinci. W chwili śmierci miał 39 lat. Przebywał w Porto Ercole na wybrzeżu Toskanii.

Jego zgonu nie odnotowano w żadnym z rejestrów. Nie odnaleziono też ciała, co uniemożliwiło późniejsze śledztwo. Caravaggio po prostu zniknął. Od tamtej pory powstało wiele hipotez. Mówiono, że został zamordowany, zmarł jako żebrak na ulicy, lub na jednej z plaż. W 2009 roku "Corriere della Sera" opublikowało wywiad z Giovaną Anastasią, która twierdziła, że widziała szczątki Caravaggio. Ich odnalezienie pomogłoby ustalić przyczynę zgonu.

Giovana Anastasia, archeolożka z Porto Ercole, twierdziła, że była świadkiem odkrycia ludzkich szczątków podczas budowy w 1956 roku. Owinięto je w płaszcz z krzyżem maltańskim. Dawniej znajdował się tu cmentarz. Ksiądz bez zgody władz miasta przeniósł je do krypty. Przed śmiercią Caravaggio był rycerzem maltańskim, więc trop jest obiecujący. Historyk Silvano Vinceti postanawia powiadomić antropologa, profesora Gruppioni, który zajmie się badaniami, zaś Vinceti opracuje kontekst historyczny.

W poszukiwaniu szczątków

Szczątki, których szukali badacze, zostały przewiezione przez proboszcza do kościoła Świętego Erazma. Postanowili dostać się do archiwum, przyjrzeć się czasom Caravaggia i przestudiować rejestr zgonów, w którym powinny być odnotowane pochówki. Ksiądz jednak odmówił dostępu do archiwum, twierdząc, że w krypcie nie ma żadnych szczątków.

Vinceti zwraca się o pomoc do lokalnych historyków: Alessandro Ferrini'ego i Gualtiero della Monaca. Podejrzewają, że szczątki malarza zostały złożone na terenie hiszpańskich umocnień, Forto Filipo. To idealne miejsce, aby pozbyć się kogoś, kto ma przepaść bez śladu.

Aby dowiedzieć się więcej, trzeba było prześwietlić grube mury, w czym badaczom pomogli geolodzy. Georadar wykrywa za pomocą fal elektromagnetycznych zakopane przedmioty lub szczątki ludzkie. Radar nie wykazał jednak istnienia w dawnej kaplicy fortu żadnych podziemnych krypt.

Po jakimś czasie pojawia się kolejny trop prowadzący do Porto Ercole. Jest nim jeden z pracowników budowy z 1956 roku Vitaliano Bistazzioni. - Kopaliśmy ręcznie i co chwilę odkrywaliśmy stosy kości. Wieczorem zawieźliśmy je na cmentarz w Porto Ercole. Wrzuciliśmy je do jednego z grobowców.

Zawężenie obszaru poszukiwań

Do zespołu dołącza Antonio Moretti, jeden z czołowych włoskich geologów. Badacze postanawiają podążyć nowym tropem. W krypcie na cmentarzu znajdują stos starych kości, przez co badania przypominają szukanie igły w stogu siana. Moretti wpadł na pomysł, żeby porównać je z próbkami ziemi z cmentarza.

Aby ustalić, gdzie pierwotnie spoczywały kości, Vincenti ponownie zwraca się o pomoc do historyków. Udają się do archiwum w Grosetto. Między 1590 a 1627 rokiem przyjezdnych w Porto Ercole chowano na cmentarzu, który zlikwidowano w dziewiętnastym wieku. W 1629 roku biskup przeniósł 48 ciał złożonych w krypcie do zbiorowego grobu przed kościołem Świętego Sebastiana.

Kościół stał blisko morza. Gdyby Caravaggio zmarł w Porto Ercole, jego ciało trafiłoby do masowego grobu przed wejściem do świątyni. Cmentarz się rozrastał, do XIX wieku chowano na nim zmarłych, później wyrosły tu pierwsze budynki. W 1956 roku budowa drogi wymusiła przeniesienie szczątków. Ogródek to jedyne miejsce, które pozostało z cmentarza. Profesor Moretti postanowił sprawdzić, czy próbki ziemi pasują do tych z krypty.

Sukces śledztwa zależał od geologów. W laboratorium w Aquili Moretti ustalono, które ze szczątków należy przebadać. Osad z kości porównywany jest z próbkami ziemi wydobytymi z cmentarza. Jedna z nich zawierała ślady muszli, piasku i kwarcu. Skład wskazuje na miejsce oddalone 10 metrów od morza. Odpowiadałoby to cmentarzowi Świętego Sebastiana. Obszar poszukiwań udało się znacznie zawęzić.

Izotop 14C kluczem do rozwiązania zagadki

Do laboratorium w Rawennie trafiają szczątki 19 osób. Ustalenie płci zmarłych odbywa się na podstawie badania kości udowych. Wykluczono szczątki kobiet oraz osób dużo młodszych i starszych od Caravaggia. W ten sposób ich liczbę ograniczono do dziewięciu. Aby zidentyfikować szczątki Caravaggia, zespół przeprowadził badania medyczne, mające ustalić wiek zmarłych oraz czas, w którym nastąpił zgon.

Datowanie pozwoli ponownie zawęzić obszar poszukiwań. Aby odszukać szczątki 39-latka zmarłego w XVII wieku, potrzebne są dwa testy. Pierwszy wskaże wiek zmarłych. Histologia to nauka o budowie komórek. Włókna kości ujawnią ich strukturę. Liczba i kształt komórek istoty zbitej kości określą wiek zmarłego. Organizm produkuje nowe komórki, które zastępują stare. Proporcja między nimi wskazuje na wiek człowieka. Po badaniu dwa zestawy kości pasowały do Caravaggia.

Dla pewności profesor Gruppioni poddał dziewięć zestawów szczątków kolejnemu badaniu, które określi datę pochówku. To datowanie radiowęglowe. Kluczem do rozwiązania zagadki jest izotop 14C, który powstaje w stratosferze i trafia na ziemię w formie dwutlenku węgla. Wchłaniany przez organizmy zalega w ich tkankach. Absorpcja ustaje w chwili śmierci. Izotop wytraca wówczas ładunek radioaktywny. Fragmenty kości poddaje się złożonej procedurze, która wytrąca z nich grafitowy proszek. Wśród miliardów cząsteczek węgla radioaktywny pozostaje tylko izotop 14C. Badanie wykaże tę radioaktywność i pozwoli określić datę zgonu. >>>

-----
Dowiedz się więcej z programu "Tajemnica śmierci Caravaggio" prezentowanego w poniedziałek 18 lipca o godzinie 20:00 oraz we wtorek 19 lipca o godzinie 12:00 na kanale Viasat History


Wynik był obiecujący. Szczątki należą do 40-letniego mężczyzny, który zmarł na początku XVII wieku. Potrzebny był jeszcze jednak test na ołów. Do XX wieku farby olejne zawierały szkodliwe związki ołowiu i rtęci. Malarze gruntowali płótna bielą ołowiową, co nieraz wywoływało zatrucia. Ołowica tłumaczyłaby też częste wizyty Caravaggia w rzymskich sądach.

Ołowiana agresja

Pobyt Caravaggia w Rzymie obfituje w liczne bójki uliczne. W 1598 roku zatrzymano go za noszenie broni. Sześć lat później zaatakował od tyłu młodego malarza. W kolejnym roku wziął udział w napadzie na dom dwóch kobiet i w zasztyletowaniu notariusza. Po drodze trafił do aresztu za bluźnierstwo. Wykazywał upodobanie do ataku z zaskoczenia.

Zapisy świadczą o tym, że malarz trafił pod sąd co najmniej 9 razy. Przyczyny jego agresji mogły wynikać ze stanu zdrowia a nie z usposobienia. Według biologa sądowego istnieje ścisły związek między zachowaniem Caravaggia a zatruciem metalami ciężkimi. Objawy zatrucia to osłabienie, bezsenność, bóle głowy i porywczość. Ołów mógł nadszarpnąć jego system nerwowy.

Pigmenty zawierały znaczną ilość związków ołowiu. Trudno ocenić jaką ilość ołowiu Caravaggio przyjął przez całe życie. W ciągu 18 lat namalował ponad 100 obrazów. Jego autoportret wskazuje na zatrucie ołowiem. Skóra ma szary odcień, a dziąsła niebieskawą barwę. Widzimy to głównie w "Dawidzie z głową Goliata". Ołów odkłada się w kościach i na zębach.

Informacje z laboratorium w Rawennie podnoszą zespół na duchu. Zbadano poziom ołowiu i wyniósł on 20 miligramów na kilogram, co oznaczało że jest czterokrotnie większy niż w przypadku pozostałych szczątków. Malarze tworzący przed XX wiekiem często cierpieli na ołowicę. Van Gogh i Goya również padli ofiarą zatrucia. Ołów przenika przez skórę, drogi oddechowe a także pokarmowe. Caravaggio jadał na odwrocie swoich płócien, co tłumaczy pochodzenie choroby.

Finansowy sukces

Twórcza płodność malarza wpłynęła nie tylko na jego zdrowie. Przyczyniła się też do rozwoju kolekcjonerstwa. W XVII wieku Rzym ogarnęła gorączka kolekcjonowania dzieł sztuki. Rzymianie poświęcali dużo czasu przystrajaniu pałaców kolejnymi płótnami.

Caravaggio był modny wśród przedstawicieli klas wyższych. Początkowo sprzedawał swoje obrazy za 5 do 8 skudów. Z czasem ich cena wzrosła do 150 skudów. Pod koniec życia sprzedawał płótna za ponad 400 skudów. Tyle samo kosztowało roczne utrzymanie szlacheckiej posiadłości ze służbą.

Caravaggio popadł w niełaskę u wielu wpływowych ludzi. Nie radził sobie z sukcesem i obnosił się w Rzymie ze swoją sławą. Gdy otrzymał prestiżowe zamówienie na malowidła ołtarzowe, był już na drodze do samozniszczenia. Jego modelami byli biedacy i prostytutki, których przedstawiał jako świętych. Duchowieństwo było wzburzone. "Śmierć Marii" wzbudziła gwałtowne protesty.

Jego modelką była znajoma prostytutka. Wysoko postawieni duchowni nie godzili się na to. Nie podobało im się oglądanie w kościele słynnej kurtyzany przebranej za Marię. Mimo to, jego malarstwo było tak nowatorskie, że do dziś robi na nas wrażenie.

Obraz kupił Scypion Borghese - siostrzeniec papieża. Stał wówczas na czele sądu kościelnego i to on wydawał wyroki. Superintendent Watykanu podziwiał Caravaggia i stać go było na to, aby dać temu wyraz. Kwota 200 tysięcy skudów rocznie pozwoliła mu wypełnić pałac w Rzymie cennymi dziełami sztuki. Był zapalonym kolekcjonerem. Nie miał skrupułów i wszelkimi środkami starał się powiększyć swoją kolekcję. Wkrótce miało się okazać, że apetyt mecenasa Caravaggia był niezaspokojony.

Po odrzuceniu jednego z jego obrazów, Caravaggio stał się jeszcze bardziej agresywny. 28 maja 1606 po raz pierwszy dopuścił się zabójstwa na człowieku. Władze straciły cierpliwość i skazały go na karę śmierci. Caravaggio uciekł z miasta próbując uniknąć wyroku. Tak zaczęła się czteroletnia włóczęga, która doprowadziła go do śmierci.

Pomoc książki telefonicznej

400 lat później grupa badaczy stara się go odnaleźć. Muszą potwierdzić jego tożsamość, do czego potrzebować będą jego DNA. Uzyskanie go z 400-letnich kości jest trudne nawet w najlepszych laboratoriach w Europie.

Aby udowodnić, że znalezione przez nich szczątki należą do Caravaggio, muszą zniszczyć to, co z niego zostało. Możliwości powoli się kończą. Śledztwo zależy od wyniku badań. Jednak po tygodniach poszukiwań badacze mogli odetchnąć z ulgą. Wskaźniki wykazały obecność DNA. Jednak teraz trzeba było je z czymś porównać.

Badaczom nie udało się znaleźć żadnych krewnych Caravaggia, z których kodem genetycznym mogliby porównać próbkę. Zespół nie zamierzał się jednak poddać. Znalazł inny sposób, aby potwierdzić tożsamość artysty. Chociaż pochodził z Caravaggio, nazywał się Merisi.

Naukowcy postanowili przebadać DNA wszystkich nazwiskiem Merisi. Mieli szczęście, ponieważ Merisi żyją jedynie w okolicach Mediolanu i Bergamo. Muszą mieć więc wspólnego przodka. Część chromosomu Y odpowiadająca za płeć nie miesza się podczas łączenia genów. Przenosi się bezpośrednio z ojca na syna. Dlatego ludzie o tym samym nazwisku zwykle mają wspólnego przodka. Podobieństwo pomiędzy DNA Merisich a próbką numer pięć będzie dowodem ich pokrewieństwa. Ludzie wyszukani w książce telefonicznej, mogą być kluczem do zagadki Caravaggia. >>>

-----
Dowiedz się więcej z programu "Tajemnica śmierci Caravaggio" prezentowanego w poniedziałek 18 lipca o godzinie 20:00 oraz we wtorek 19 lipca o godzinie 12:00 na kanale Viasat History


W pogoni za ułaskawieniem

W 1606 roku Caravaggio jest ścigany za zabójstwo. Aby uniknąć stryczka, ucieka do Neapolu, który wówczas podlegał pod jurysdykcję hiszpańską. Staje się tam atrakcją numer jeden, co częściowo wyjaśnia jego nagłe zniknięcie. Był znanym malarzem. Gdy dotarł do Neapolu, natychmiast posypały się zlecenia. Zwłaszcza jedno z nich przyciąga uwagę neapolitańskiej elity.

Chodzi o "Siedem aktów Miłosierdzia". Płótno zapoczątkowało rewolucję i wpłynęło na całe XVII-wieczne malarstwo południowych Włoch. Kolejny człowiek zasila szeregi wielbicieli Caravaggia. To wicekról Neapolu, druga osoba w kraju. Mimo sukcesów za malarzem ciągnie się widmo egzekucji. W ciągu czterech lat maluje pięć dekapitacji. Uważa się, że to materializacje lęku, który go prześladował.

Bardziej niż sławy, malarz pragnął ułaskawienia. Popłynął po nie na Maltę, z której wkrótce uciekł na Sycylię. Szukały go całe Włochy, a strach gnał go z miejsca na miejsce.

Zamówień wciąż przybywało. W 9 miesięcy maluje cztery malowidła ołtarzowe. Zainteresowanie malarzem wzrasta, gdy prosi o ułaskawienie. Władza Scypiona Borghese jest wówczas większa niż kiedykolwiek, to on decydował o ułaskawieniu. Caravaggio kusił mecenasa obrazami, prosząc go o zgodę na powrót do Rzymu.

Kupując malarstwem łaskę kardynała, pogrążył się w chorobie. Zapisy potwierdzają, że jego stan się pogorszył. Związki ołowiu namieszały mu w głowie. Źródła mówią, że był niezrównoważony. Padł ofiarą nerwów i obsesji nadciągającej śmierci.

Skuszony wizją łaski Caravaggio wraca do Neapolu w 1609 roku, gdzie znów wpada w kłopoty. Zostaje zaatakowany po wyjściu z tawerny. Nie wiadomo kim byli sprawcy. Być może rycerze maltańscy szukali zemsty, lub ktoś próbował wykonać wyrok. Caravaggio jest ciężko ranny. Nie było antybiotyków, ani środków dezynfekujących, a rana była groźna. Ucierpiał ośrodkowy układ nerwowy i system immunologiczny malarza. Każda infekcja była dla niego zagrożeniem.

Historycy twierdzą, że brak dzieł z tego okresu świadczy o złym stanie zdrowia malarza. W ciągu siedmiu miesięcy od napadu namalował zaledwie dwa płótna. Datowanie radiowęglowe, badania histologiczne i testy na ołów pozwalają sądzić, że szczątki z Porto Ercole należą do malarza. Czy był to jednak Caravaggio?

Walka o płótna

Latem 1610 roku Scypion Borghese obiecał artyście ułaskawienie. Caravaggio nadal dochodził do siebie po napadzie. Natychmiast jednak udał się do Rzymu z naręczem obrazów. Podróż do domu okazała się jego ostatnią drogą. Kres nadszedł w Palo niedaleko Rzymu.

Został aresztowany jako skazany na śmierć prawomocnym wyrokiem sądu. Nikt nie wiedział o ułaskawieniu. Spędził w więzieniu kilka dni. Statek, na którym znajdowały się płótna dla kardynała, odpłynął unosząc ze sobą jego kartą przetargową.

W tym miejscu ślad się urywa. Zapisy świadczą o tym, że malarz rzucił się w pościg za płótnami, które miały przywrócić mu wolność. Nie wiadomo co robił do dnia 28 lipca, gdy ogłoszono, że zmarł. Zapanowała niepewność. Sądzono, że Caravaggio został zamordowany, lub że wcale nie umarł. Brak aktu zgonu malarza niepokoi badaczy. Był przecież poszukiwanym zbiegiem. Vincenzo Pacelli, biograf Caravaggia, znalazł odpowiedź. Jest nią list od wicekróla Neapolu odnaleziony w miejskim archiwum.

„Dotarła do nas wieść o śmierci Michelangelo Merisi z Caravaggio w Porto Ercole. Ponoć jesteście w posiadaniu jego dobytku. Wzywam was do przesłania jego własności, a zwłaszcza wizerunku Jana Chrzciciela, pierwszym okrętem do Neapolu.”

Według Vinceti'ego to chciwość hiszpańskiego okupanta doprowadziła do tajemniczego zniknięcia Caravaggia. Po jego śmierci natychmiast pojawiłyby się roszczenia. Dlatego chcieli ukryć świadectwo zgonu, aby zyskać na czasie i przejąć trzy płótna, które malarz wiózł ze sobą do Rzymu.

Po śmierci Caravaggia wybuchła awantura. Rycerze maltańscy uznali go za swojego, aby przejąć obrazy. Kardynał Borghese również uważał się za ich prawomocnego właściciela. Wicekról Neapolu przetrzymywał jeden z nich przez kolejny rok. Dwa pozostałe zniknęły.

11 kluczowych grup chromosomów

Brak dokumentów zgonu można tłumaczyć inaczej. Proboszcz parafii przebywał wówczas w areszcie. Nie mógł więc odnotować śmierci malarza, jeśli ten zmarł w Porto Ercole. Ostateczne rozstrzygnięcie miały przynieść jedynie jego szczątki.

Naukowcy porównali DNA, lecz próbki z kości były wybrakowane. Poznali 5 z 17 grup chromosomów kluczowych dla analizy. Wszystko było w rękach genetyków, którzy mieli potwierdzić lub zaprzeczyć, że szczątki należą do Caravaggia. 5 grup chromosomów odpowiada DNA Merisich. To jednak za mało.

Naukowcom po czasie udało się potwierdzić sześć, a następnie siedem grup chromosomów. W końcu doszli do jedenastu, co zwiększa szansę, że to szczątki Caravaggia. Połączone wyniki badań utwierdziły zespół w przekonaniu, że odnalezione szczątki należą do Caravaggia. Ilu malarzy koło czterdziestki pochodzących z Caravaggio pochowano w Porto Ercole na początku XVII wieku?

Badanie wykazało też przyczynę śmierci. Ołowica powoli go wykańczała. Osłabienie systemu odpornościowego doprowadziło do tego, że każde zadraśnięcie mogło spowodować zgon. Zespół uważa, że do śmierci malarza doprowadziły związki ołowiu w jego obrazach. Być może Caravaggio spocznie wreszcie we własnym grobowcu i zostanie pochowany z honorami, na które zasłużył oddając życie za sztukę.

-----
Dowiedz się więcej z programu "Tajemnica śmierci Caravaggio" prezentowanego w poniedziałek 18 lipca o godzinie 20:00 oraz we wtorek 19 lipca o godzinie 12:00 na kanale Viasat History