"Barbarzynka" z Raju
02.12.2009
, aktualizacja: 03.12.2009 17:04
4 grudnia to data zarezerwowana w kalendarzu dla górników. Właśnie wtedy wypada ich święto, zwane Barbórką. Barbórką, ponieważ patronką górników jest święta Barbara. Ale dlaczego to właśnie ona przyświeca wydobywcom czarnego złota? I dlaczego stała się świętą? O tym oraz o innych słynnych Barbarach, niekoniecznie równie świętych, opowie ten tekst.
Nikt tak dobrze nie zna najsłynniejszego święta górniczego, oprócz samych górników oczywiście, jak przedszkolaki. Bo kiedy grudzień zbliża się wielkimi krokami, w przedszkolu przygotowania do Barbórki idą pełną parą. Dziewczynki wierszem zaczynają mówić o trudzie górniczym, chłopcy mierzą czapki z pióropuszami. Święto górnicze na stałe weszło w kanon imprez przedszkolnych. Oczywiście nic przypadkiem. Za PRL-u kraj nasz był octem płynący i węglem stojący, tak że od najmłodszych lat należało dzieci edukować. No i edukowano, że górnik to węgiel, węgiel to prąd, a prąd to rozwój i postęp. Etymologii nazwy tego święta dzieciom oszczędzano. Kto sprytniejszy, lub ten, co Barbarę miał za mamę, to wiedział, że to od tego imienia. Ale dlaczego akurat od tego?
Barbara, patronka górników
Wszystko zaczęło się w Nikomedii, ważnym mieście w dawnym cesarstwie rzymskim (obecnie jest to Izmit, miasto w północno-zachodniej Turcji). W owej Nikomedii w IV wieku żyła sobie pewna Barbara.
Imię to korzeniami sięga greki. Popularne zaś stało się za sprawą łaciny. Jego etymologia wywodzi się od przymiotnika barbaros, który oznaczał tyle, co: obcy, nie grecki, barbarzyńca, niemówiący językiem (w domyśle: greckim). A mówiąc dokładniej, Barbara jest żeńskim odpowiednikiem barbaros, co możemy przetłumaczyć jako „barbarzynkę”, cudzoziemkę. Conan Barbarzyńca, nie jest już sam.
Pewna "barbarzynka" z Nikomedii postanowiła, wbrew swemu ojcu, przyjąć wiarę chrześcijańską. Wiarę wtedy zakazaną, zaciekle zwalczaną przez kolejnych cesarzy rzymskich. Zmuszało to jej wyznawców do konspiracyjnych spotkań. Nie byłoby w tej historii nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że była córką wysokiego rangą urzędnika. Ojciec jej, Dioskuros, majętny i powszechnie szanowany, nie mógł przejść obojętnie wobec "faux pas" córki. Przymuszana, by wyrzekła się Jezusa, dziewczyna ucieka do lasu, gdzie rozstępuję się przed nią skała, dzięki czemu może skryć się przed pościgiem w grocie (stąd patronka górników). Niestety, mimo ukrycia, zostaje odnaleziona i postawiona przed obliczem sądu. Wierna swej wierze do końca, ginie w męczarniach, skrócona o głowę przez własnego ojca. Jako męczennica za wiarę zostaje uznana za świętą.
Legenda o niej jest dużo bardziej rozbudowana, zawiera wiele szczegółów, dzięki którym stała się patronką wielu profesji, nie tylko górniczego fachu.Święta Barbara z Nikomedii pod swoją opieką, ma również (będzie ciężko wymienić jednym tchem):dobrą śmierć, architektów, artylerzystów, chorych na dżumę, cieśli, dzwonników, flisaków, kapeluszników, kaplice cmentarne, kowali, ludwisarzy, marynarzy, minerów, murarzy, pompiarzy (!), szczotkarzy (!), tkaczy, węglarzy, więźniów, wytwórców sztucznych ogni, załogi forteczne, geologów. Uff. Krótko mówiąc, ma trochę na głowie kobieta.
Czczona do dziś na całym świecie. W Polsce istnieje ponad 100 kościołów pod jej wezwaniem. Ołtarzy i kapliczek jej poświęconych nie sposób zliczyć.
Ale nie ta jedna Barbara rozsławiła to imię. Wielokrotnie przewija się jeszcze ono przez karty historii. Obecne jest w literaturze, sztuce, czy nawet w popkulturze. A jeśli klucz do sukcesu w tym właśnie przypadku leży w imieniu? Niektóre badania psychologów wskazują na utajony wpływ imienia na charakter. Nawet jeśli wydaje się to całkowitą bzdurą, to zawsze można się zabawić.
Andrzej Sieradzki, autor książki "Znaczenie imion", tak charakteryzuje kobietę o imieniu Barbara: "Ma bardzo ciekawą osobowość. Jest wrażliwa i uczuciowa. Jej urok zniewala płeć odmienną. Interesuje się sztuką i życiem towarzyskim, ale przyzwyczajona do wygód lubi oddawać się lenistwu".
Oczywiście należy to traktować z pewnym przymrużeniem oka, można natomiast śmiało stwierdzić, że braku charakteru Barbarom zarzucić nie można. Pokazuje to przykład świętej, pokazują przykłady poniżej.
Barbara jako Matka Polka
Wiele było kobiet w polskiej literaturze, które możemy określić tym mianem. Lecz jest jedna postać, która świetnie łączy cechy kochającej matki i wady, które wydają się być tak polskie, jak tylko to możliwe. Prawdziwa gwiazda dwudziestolecia międzywojennego, czyli Barbara Niechcic, postać z książki Marii Dąbrowskiej "Noce i dnie". Historia życia małżonki Bogumiła Niechcica pokazuje nam, jak bywa ono ciężkie i trudne, lecz również jak trudno je docenić. Poznajemy naszą bohaterkę w momencie, gdy jest jeszcze młodą panną, lecz właśnie z obawy przed staropanieństwem postanawia odrzucić marzenia o romantycznej miłości. Wybiera stabilne życie u boku człowieka, który może nie wywołuje w niej wielkiej namiętności, lecz daje jej bezpieczeństwo i rodzinę, o której tak marzy. Dalej mamy narodziny dzieci oraz ciężką pracę na roli. Gdy zaczyna przynosić ona efekty, zrządzenie losu sprawia, że trzeba zacząć wszystko od nowa. Barbara, mimo przeciwności losu, stara się wychować dzieci jak najlepiej i dać im wszystko, czego potrzebują. Znamienna jest tu postać jej syna. Kłamcy, oszusta, hazardzisty. Mimo jego wad i kolejnych porażek, Barbara, nie jest w stanie myśleć o nim inaczej jak o ukochanym dziecku. Ruga i karze, lecz później, tuli i pociesza. Do dopełnienia postaci brakuje wad. Ujawniają się one szczególnie w jej stosunku do męża. A człowiek był to pracowity, kochający, zapatrzony w Barbarę jak w obrazek. Robi wszystko, aby jego dzieciom i żonie niczego nie brakowało. Niestety, małżonka jego dotknięta jest chorobą narodową, czyli permanentnym stanem niezadowolenia (bo np. mąż ma za mało obycia) i malkontenctwem. Jeśli coś może się nie udać, to na pewno się nie uda. Nigdy nie jest tak dobrze, aby nie mogło być lepiej. Trudne te Barbary.
Kolejna Barbara również wywodziła się ze szlachty, lecz mierzyła dużo wyżej.
Barbara, co za włoszczyzną nie przepadała
Pisano o niej dramaty. Kręcono o niej filmy i seriale. Przez nią doszło prawie do kryzysu w państwie, krążą legendy co do przyczyny jej śmierci. Mowa o Barbarze Radziwiłłównie, drugiej żonie króla Polski i Wielkiego Księcia Litewskiego Zygmunta II Augusta. Urodziła się 6 grudnia 1520 roku w Wilnie, a imię otrzymała na cześć świętej. Pochodziła z potężnego litewskiego rodu magnackiego. Nim ukończyła 18 rok życia, była już małżonką wojewody nowogrodzkiego, jednak po 4 latach małżeństwa owdowiała. Znana była z wielkiej urody oraz z uwielbienia do wykwintnych strojów i wszelakiej biżuterii. Po śmierci męża korzystała z życia, znana była jej wielka słabość do płci męskiej. Dziś nazwalibyśmy ja zapewne celebrytką. Stan ten trwa do dnia, kiedy poznaje Zygmunta II Augusta, który przybywa na Litwę, aby rozporządzić majątkiem pozostałym po jej zmarłym mężu. Jest to rok 1543, a król jest żonaty. Co nie stoi na przeszkodzie, aby poznać się lepiej.
Sytuacja zmienia się w 1545 roku, kiedy i król zostaje wdowcem. Jest to szansa, aby związek mógł wyjść z ukrycia. Czy to był związek z uczucia, czy intryga uknuta przez brata Barbary, hetmana litewskiego Mikołaja Radziwiłła Rudego? Kwestię tę zostawmy historykom. Dość, że finał romansu następuje w 1547 roku, kiedy zakochani biorą potajemnie ślub. Potajemnie, ponieważ związkowi przeciwna była matka króla Bona Sforza, jak również magnateria polska, która obawiała się, słusznie zresztą, że przez to małżeństwo wzrośnie znaczenie rodów litewskich. Zygmunt II August nie ugiął się jednak pod naciskiem szlachty, do maminsynków również nie należał. Dopiął swego i trzy lata po ślubie Barbara zostaje koronowana na królową Polski. Co ciekawe koronacja odbywa się 7 grudnia 1550 roku, czyli dzień po jej 30-tych urodzinach - sympatyczny prezent. Niestety, długo się z niego nie cieszy, bo już pół roku później, 8 maja 1551 roku, po ciężkiej chorobie umiera w Krakowie. Tu zaczyna się legenda. Do dziś krąży kilka wersji przyczyn jej śmierci. Od choroby wenerycznej, po śmierć na skutek podania jej trucizny przez wysłannika królowej Bony. Prawda zapewne jest dużo prostsza - Barbara najprawdopodobniej zmarła na największego zabójcę XX wieku, czyli raka.
Radziwiłłówna to barwna postać naszej historii, przez wielu uważana za podstępną i bezwzględną, bo jej ukrytym celem było ponoć poszerzanie wpływów szlachty litewskiej. A ona zwyczajnie kochała (założyliśmy wersję romantyczną) Zygmunta II Augusta i pragnęła być z nim szczęśliwa. Nie miała jednak łatwo, konflikt z królową Boną i ciągle plotki o jej rozwiązłości seksualnej musiały robić swoje. Została jednak zapamiętana jako dobra władczyni, która dbała o króla i dwór. Na jej nagrobku takie wyryto słowa: „... Wielum wiele dopomogła, nie szkodziła nikomu, Nikt się nie może nazwać od niej skrzywdzony...”
Następna bohaterka w karierze zaszła jeszcze dalej. Ziemia wydawała się jej zbyt kameralna, dlatego postanowiła podbić kosmos.
Galaktyczna Barbara
Reklamowano ją jako najpiękniejsze stworzenie przyszłości. Nie wiadomo, czy chodziło tu o bohaterkę filmu, czy aktorkę, która ją grała. Wiadomo natomiast, że pod koniec lat 60-tych zawładnęła umysłami wielu mężczyzn i wyznaczyła nową definicje kiczu. Nazywała się Barbarella a obraz z nią, mimo że debiutował na ekranach kinowych ponad 40 lat temu, do dziś ma wielu fanów. Film powstał na podstawie komiksu Jean-Claude Foresta o tym samym tytule. Historia ta opowiada o przygodach międzygwiezdnej agentki Barbarelli, która ma za zadanie powstrzymać szalonego doktora o dźwięcznie brzmiącym mianie Durand Durand. Naukowiec dysponuje bronią, która zagraża ładowi we wszechświecie. Dlatego ktoś musi go powstrzymać. Wiadomo, kto. Fabuła jest taka... jaka jest, zdecydowanie to nie ona odpowiadała za popularność komiksu, który szybko stał się bestselerem. W 1968 roku wyszedł film przedstawiający przygody pięknej agentki. Wyreżyserował go Roger Vadim, a w roli głównej obsadził ówczesną gwiazdę kina, a jednocześnie swoja małżonkę, Jane Fondę. Było to genialne posunięcie. Producenci zrozumieli, jak i wcześniej autor komiksu, że, aby odnieść sukces, należy zmiksować kilka obiektów męskich fascynacji i przepis na hit gotowy. W tym przypadku składnikami tymi były: piękna bohaterka, tematyka science fiction i czarny charakter posiadający broń masowego rażenia. Dziś każdy z miejsca wymieni 5 filmów o podobnym schemacie, jednak wtedy była to nieznana kombinacja. Na sukces komiksu i filmu na pewno wpływ miała również obecna w nich erotyka. Wtedy były to produkty z oznaczeniem, "dla dorosłych", jednak z dzisiejszej perspektywy może wydawać się to śmieszne. Każda współczesna produkcja z Hollywood zawiera więcej golizny. Do historii kina przeszła scena, w której szalony naukowiec torturuje Barbarellę w skonstruowanej przez siebie śmiercionośnej, maszynie rozkoszy. Kto oglądał, ten wie, a kto nie, to chociażby dla tej sceny powinien sięgnąć po film.
Mimo że ekranizacja komiksu cieszyła się olbrzymia popularnością wśród widzów, została bardzo źle odebrana przez krytyków. Zarzucili oni reżyserowi, że z kiczowatego komiksu uczynił jeszcze bardziej kiczowaty film. Ale też chyba takie było założenie Vadima, aby sprowokować, przekroczyć pewne granice. Jestem przekonany, że gdyby dziś odbyła się premiera tego filmu, a za reżyserię odpowiadałby Quentin Tarantino, to byłby on okrzyknięty przez media kolejną, wielką prowokacją mistrza.
Na koniec Barbara, której popularność przewyższa wszystkie pozostałe razem wzięte.
Barbara Millicent Roberts
Znana w każdym zakątku naszego globu, bez względu na wyznanie, kolor skóry czy ustrój polityczny mieszkańców. Reprezentowała już ponad 50 narodowości. Wykonywała ponad 100 zawodów. Bawi ludzi już od wielu pokoleń i końca nie widać. Zastanawiacie się pewnie, kim jest i czemu jej nie znacie, skoro jest taka sławna? A jak dodam, że przeważnie cała wykonana jest z plastiku, a jej partner życiowy to przystojny lecz trochę sztywny Ken?
Mało kto wie, że lalka Barbie ma swoje imię i nazwisko. Imię dostała na cześć córki Rutha Handlera, twórcy kultowej zabawki, która co sekundę sprzedaje się w liczbie 3 sztuk. Bezsprzecznie, jest tylko jedna królowa Barbara.
Co nie zmienia faktu, że wielu dziewczynek o imieniu Barbara w dzisiejszych przedszkolach się nie spotka. Ostatnimi laty królują Andżeliki i inne Sandry. "Barbarzynki" są w odwrocie. Co prawda Barbara obecnie jest szóstym najpopularniejszym imieniem żeńskim w Polsce, ale pozycja ta jest zagrożona. Wystarczy zajrzeć do statystyk MSWiA za 2008 rok mówiących o imionach żeńskich, które są nadawane noworodkom płci żeńskiej. Wynika z nich, że Barbary nie było nawet w pierwszej dwudziestce. Może powróci, wraz z obecnie zauważalną modą na tradycyjne imiona. Ale jeśli popularność tego imienia jest wprost proporcjonalna do ilości wydobywanego węgla w Polsce? Jeśli tak to, co będzie, gdy uruchomimy pierwszą elektrownie atomową? Narodzi się nowa świecka tradycja i do przedszkola pójdą Atomówki?
Zobacz galerię słynnych Barbar
Barbara, patronka górników
Wszystko zaczęło się w Nikomedii, ważnym mieście w dawnym cesarstwie rzymskim (obecnie jest to Izmit, miasto w północno-zachodniej Turcji). W owej Nikomedii w IV wieku żyła sobie pewna Barbara.
Imię to korzeniami sięga greki. Popularne zaś stało się za sprawą łaciny. Jego etymologia wywodzi się od przymiotnika barbaros, który oznaczał tyle, co: obcy, nie grecki, barbarzyńca, niemówiący językiem (w domyśle: greckim). A mówiąc dokładniej, Barbara jest żeńskim odpowiednikiem barbaros, co możemy przetłumaczyć jako „barbarzynkę”, cudzoziemkę. Conan Barbarzyńca, nie jest już sam.
Pewna "barbarzynka" z Nikomedii postanowiła, wbrew swemu ojcu, przyjąć wiarę chrześcijańską. Wiarę wtedy zakazaną, zaciekle zwalczaną przez kolejnych cesarzy rzymskich. Zmuszało to jej wyznawców do konspiracyjnych spotkań. Nie byłoby w tej historii nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że była córką wysokiego rangą urzędnika. Ojciec jej, Dioskuros, majętny i powszechnie szanowany, nie mógł przejść obojętnie wobec "faux pas" córki. Przymuszana, by wyrzekła się Jezusa, dziewczyna ucieka do lasu, gdzie rozstępuję się przed nią skała, dzięki czemu może skryć się przed pościgiem w grocie (stąd patronka górników). Niestety, mimo ukrycia, zostaje odnaleziona i postawiona przed obliczem sądu. Wierna swej wierze do końca, ginie w męczarniach, skrócona o głowę przez własnego ojca. Jako męczennica za wiarę zostaje uznana za świętą.
Legenda o niej jest dużo bardziej rozbudowana, zawiera wiele szczegółów, dzięki którym stała się patronką wielu profesji, nie tylko górniczego fachu.Święta Barbara z Nikomedii pod swoją opieką, ma również (będzie ciężko wymienić jednym tchem):dobrą śmierć, architektów, artylerzystów, chorych na dżumę, cieśli, dzwonników, flisaków, kapeluszników, kaplice cmentarne, kowali, ludwisarzy, marynarzy, minerów, murarzy, pompiarzy (!), szczotkarzy (!), tkaczy, węglarzy, więźniów, wytwórców sztucznych ogni, załogi forteczne, geologów. Uff. Krótko mówiąc, ma trochę na głowie kobieta.
Czczona do dziś na całym świecie. W Polsce istnieje ponad 100 kościołów pod jej wezwaniem. Ołtarzy i kapliczek jej poświęconych nie sposób zliczyć.
Ale nie ta jedna Barbara rozsławiła to imię. Wielokrotnie przewija się jeszcze ono przez karty historii. Obecne jest w literaturze, sztuce, czy nawet w popkulturze. A jeśli klucz do sukcesu w tym właśnie przypadku leży w imieniu? Niektóre badania psychologów wskazują na utajony wpływ imienia na charakter. Nawet jeśli wydaje się to całkowitą bzdurą, to zawsze można się zabawić.
Andrzej Sieradzki, autor książki "Znaczenie imion", tak charakteryzuje kobietę o imieniu Barbara: "Ma bardzo ciekawą osobowość. Jest wrażliwa i uczuciowa. Jej urok zniewala płeć odmienną. Interesuje się sztuką i życiem towarzyskim, ale przyzwyczajona do wygód lubi oddawać się lenistwu".
Oczywiście należy to traktować z pewnym przymrużeniem oka, można natomiast śmiało stwierdzić, że braku charakteru Barbarom zarzucić nie można. Pokazuje to przykład świętej, pokazują przykłady poniżej.
Barbara jako Matka Polka
Wiele było kobiet w polskiej literaturze, które możemy określić tym mianem. Lecz jest jedna postać, która świetnie łączy cechy kochającej matki i wady, które wydają się być tak polskie, jak tylko to możliwe. Prawdziwa gwiazda dwudziestolecia międzywojennego, czyli Barbara Niechcic, postać z książki Marii Dąbrowskiej "Noce i dnie". Historia życia małżonki Bogumiła Niechcica pokazuje nam, jak bywa ono ciężkie i trudne, lecz również jak trudno je docenić. Poznajemy naszą bohaterkę w momencie, gdy jest jeszcze młodą panną, lecz właśnie z obawy przed staropanieństwem postanawia odrzucić marzenia o romantycznej miłości. Wybiera stabilne życie u boku człowieka, który może nie wywołuje w niej wielkiej namiętności, lecz daje jej bezpieczeństwo i rodzinę, o której tak marzy. Dalej mamy narodziny dzieci oraz ciężką pracę na roli. Gdy zaczyna przynosić ona efekty, zrządzenie losu sprawia, że trzeba zacząć wszystko od nowa. Barbara, mimo przeciwności losu, stara się wychować dzieci jak najlepiej i dać im wszystko, czego potrzebują. Znamienna jest tu postać jej syna. Kłamcy, oszusta, hazardzisty. Mimo jego wad i kolejnych porażek, Barbara, nie jest w stanie myśleć o nim inaczej jak o ukochanym dziecku. Ruga i karze, lecz później, tuli i pociesza. Do dopełnienia postaci brakuje wad. Ujawniają się one szczególnie w jej stosunku do męża. A człowiek był to pracowity, kochający, zapatrzony w Barbarę jak w obrazek. Robi wszystko, aby jego dzieciom i żonie niczego nie brakowało. Niestety, małżonka jego dotknięta jest chorobą narodową, czyli permanentnym stanem niezadowolenia (bo np. mąż ma za mało obycia) i malkontenctwem. Jeśli coś może się nie udać, to na pewno się nie uda. Nigdy nie jest tak dobrze, aby nie mogło być lepiej. Trudne te Barbary.
Kolejna Barbara również wywodziła się ze szlachty, lecz mierzyła dużo wyżej.
Barbara, co za włoszczyzną nie przepadała
Pisano o niej dramaty. Kręcono o niej filmy i seriale. Przez nią doszło prawie do kryzysu w państwie, krążą legendy co do przyczyny jej śmierci. Mowa o Barbarze Radziwiłłównie, drugiej żonie króla Polski i Wielkiego Księcia Litewskiego Zygmunta II Augusta. Urodziła się 6 grudnia 1520 roku w Wilnie, a imię otrzymała na cześć świętej. Pochodziła z potężnego litewskiego rodu magnackiego. Nim ukończyła 18 rok życia, była już małżonką wojewody nowogrodzkiego, jednak po 4 latach małżeństwa owdowiała. Znana była z wielkiej urody oraz z uwielbienia do wykwintnych strojów i wszelakiej biżuterii. Po śmierci męża korzystała z życia, znana była jej wielka słabość do płci męskiej. Dziś nazwalibyśmy ja zapewne celebrytką. Stan ten trwa do dnia, kiedy poznaje Zygmunta II Augusta, który przybywa na Litwę, aby rozporządzić majątkiem pozostałym po jej zmarłym mężu. Jest to rok 1543, a król jest żonaty. Co nie stoi na przeszkodzie, aby poznać się lepiej.
Sytuacja zmienia się w 1545 roku, kiedy i król zostaje wdowcem. Jest to szansa, aby związek mógł wyjść z ukrycia. Czy to był związek z uczucia, czy intryga uknuta przez brata Barbary, hetmana litewskiego Mikołaja Radziwiłła Rudego? Kwestię tę zostawmy historykom. Dość, że finał romansu następuje w 1547 roku, kiedy zakochani biorą potajemnie ślub. Potajemnie, ponieważ związkowi przeciwna była matka króla Bona Sforza, jak również magnateria polska, która obawiała się, słusznie zresztą, że przez to małżeństwo wzrośnie znaczenie rodów litewskich. Zygmunt II August nie ugiął się jednak pod naciskiem szlachty, do maminsynków również nie należał. Dopiął swego i trzy lata po ślubie Barbara zostaje koronowana na królową Polski. Co ciekawe koronacja odbywa się 7 grudnia 1550 roku, czyli dzień po jej 30-tych urodzinach - sympatyczny prezent. Niestety, długo się z niego nie cieszy, bo już pół roku później, 8 maja 1551 roku, po ciężkiej chorobie umiera w Krakowie. Tu zaczyna się legenda. Do dziś krąży kilka wersji przyczyn jej śmierci. Od choroby wenerycznej, po śmierć na skutek podania jej trucizny przez wysłannika królowej Bony. Prawda zapewne jest dużo prostsza - Barbara najprawdopodobniej zmarła na największego zabójcę XX wieku, czyli raka.
Radziwiłłówna to barwna postać naszej historii, przez wielu uważana za podstępną i bezwzględną, bo jej ukrytym celem było ponoć poszerzanie wpływów szlachty litewskiej. A ona zwyczajnie kochała (założyliśmy wersję romantyczną) Zygmunta II Augusta i pragnęła być z nim szczęśliwa. Nie miała jednak łatwo, konflikt z królową Boną i ciągle plotki o jej rozwiązłości seksualnej musiały robić swoje. Została jednak zapamiętana jako dobra władczyni, która dbała o króla i dwór. Na jej nagrobku takie wyryto słowa: „... Wielum wiele dopomogła, nie szkodziła nikomu, Nikt się nie może nazwać od niej skrzywdzony...”
Następna bohaterka w karierze zaszła jeszcze dalej. Ziemia wydawała się jej zbyt kameralna, dlatego postanowiła podbić kosmos.
Galaktyczna Barbara
Reklamowano ją jako najpiękniejsze stworzenie przyszłości. Nie wiadomo, czy chodziło tu o bohaterkę filmu, czy aktorkę, która ją grała. Wiadomo natomiast, że pod koniec lat 60-tych zawładnęła umysłami wielu mężczyzn i wyznaczyła nową definicje kiczu. Nazywała się Barbarella a obraz z nią, mimo że debiutował na ekranach kinowych ponad 40 lat temu, do dziś ma wielu fanów. Film powstał na podstawie komiksu Jean-Claude Foresta o tym samym tytule. Historia ta opowiada o przygodach międzygwiezdnej agentki Barbarelli, która ma za zadanie powstrzymać szalonego doktora o dźwięcznie brzmiącym mianie Durand Durand. Naukowiec dysponuje bronią, która zagraża ładowi we wszechświecie. Dlatego ktoś musi go powstrzymać. Wiadomo, kto. Fabuła jest taka... jaka jest, zdecydowanie to nie ona odpowiadała za popularność komiksu, który szybko stał się bestselerem. W 1968 roku wyszedł film przedstawiający przygody pięknej agentki. Wyreżyserował go Roger Vadim, a w roli głównej obsadził ówczesną gwiazdę kina, a jednocześnie swoja małżonkę, Jane Fondę. Było to genialne posunięcie. Producenci zrozumieli, jak i wcześniej autor komiksu, że, aby odnieść sukces, należy zmiksować kilka obiektów męskich fascynacji i przepis na hit gotowy. W tym przypadku składnikami tymi były: piękna bohaterka, tematyka science fiction i czarny charakter posiadający broń masowego rażenia. Dziś każdy z miejsca wymieni 5 filmów o podobnym schemacie, jednak wtedy była to nieznana kombinacja. Na sukces komiksu i filmu na pewno wpływ miała również obecna w nich erotyka. Wtedy były to produkty z oznaczeniem, "dla dorosłych", jednak z dzisiejszej perspektywy może wydawać się to śmieszne. Każda współczesna produkcja z Hollywood zawiera więcej golizny. Do historii kina przeszła scena, w której szalony naukowiec torturuje Barbarellę w skonstruowanej przez siebie śmiercionośnej, maszynie rozkoszy. Kto oglądał, ten wie, a kto nie, to chociażby dla tej sceny powinien sięgnąć po film.
Mimo że ekranizacja komiksu cieszyła się olbrzymia popularnością wśród widzów, została bardzo źle odebrana przez krytyków. Zarzucili oni reżyserowi, że z kiczowatego komiksu uczynił jeszcze bardziej kiczowaty film. Ale też chyba takie było założenie Vadima, aby sprowokować, przekroczyć pewne granice. Jestem przekonany, że gdyby dziś odbyła się premiera tego filmu, a za reżyserię odpowiadałby Quentin Tarantino, to byłby on okrzyknięty przez media kolejną, wielką prowokacją mistrza.
Na koniec Barbara, której popularność przewyższa wszystkie pozostałe razem wzięte.
Barbara Millicent Roberts
Znana w każdym zakątku naszego globu, bez względu na wyznanie, kolor skóry czy ustrój polityczny mieszkańców. Reprezentowała już ponad 50 narodowości. Wykonywała ponad 100 zawodów. Bawi ludzi już od wielu pokoleń i końca nie widać. Zastanawiacie się pewnie, kim jest i czemu jej nie znacie, skoro jest taka sławna? A jak dodam, że przeważnie cała wykonana jest z plastiku, a jej partner życiowy to przystojny lecz trochę sztywny Ken?
Mało kto wie, że lalka Barbie ma swoje imię i nazwisko. Imię dostała na cześć córki Rutha Handlera, twórcy kultowej zabawki, która co sekundę sprzedaje się w liczbie 3 sztuk. Bezsprzecznie, jest tylko jedna królowa Barbara.
Co nie zmienia faktu, że wielu dziewczynek o imieniu Barbara w dzisiejszych przedszkolach się nie spotka. Ostatnimi laty królują Andżeliki i inne Sandry. "Barbarzynki" są w odwrocie. Co prawda Barbara obecnie jest szóstym najpopularniejszym imieniem żeńskim w Polsce, ale pozycja ta jest zagrożona. Wystarczy zajrzeć do statystyk MSWiA za 2008 rok mówiących o imionach żeńskich, które są nadawane noworodkom płci żeńskiej. Wynika z nich, że Barbary nie było nawet w pierwszej dwudziestce. Może powróci, wraz z obecnie zauważalną modą na tradycyjne imiona. Ale jeśli popularność tego imienia jest wprost proporcjonalna do ilości wydobywanego węgla w Polsce? Jeśli tak to, co będzie, gdy uruchomimy pierwszą elektrownie atomową? Narodzi się nowa świecka tradycja i do przedszkola pójdą Atomówki?
Zobacz galerię słynnych Barbar
-
Basia z hymnu narodowego
maryska60
05.12.09, 01:53
A dlaczego nie wspomniano, że Basia, to jedyne imię żeńskie, które pojawia się w naszym hymnie narodowym?»
Najczęściej czytane24 htydzień