Świętokrzyskie - szlakiem zamków i warowni feudalnej Polski

Roger Norbert Burek
25.10.2010 , aktualizacja: 25.10.2010 17:53
A A A Drukuj
Szydłów, synagoga Fot. Roger Norbert Burek Szydłów, synagoga
Sprawdź, jakie atrakcje turystyczne czekają na ciebie na szlaku zamków i warowni feudalnej Polski
Szydłów, mury
Fot. Roger Norbert Burek
Szydłów, mury
Szydłów, mury
Fot. Roger Norbert Burek
Szydłów, mury
Kurozwęki, Pałac
Fot. Roger Norbert Burek
Kurozwęki, Pałac
Krzyżtopór, dziedziniec pałacu
Fot. Roger Norbert Burek
Krzyżtopór, dziedziniec pałacu
Ziemia Kielecka
Fot. Roger Norbert Burek
Ziemia Kielecka
Sandomierz, Ratusz
Fot. Roger Norbert Burek
Sandomierz, Ratusz
Sandomierz, Brama Opatowska
Fot. Roger Norbert Burek
Sandomierz, Brama Opatowska
Szydłów, brama krakowska
Fot. Roger Norbert Burek
Szydłów, brama krakowska
Szydłów, główny budynek zamku
Fot. Roger Norbert Burek
Szydłów, główny budynek zamku
Szydłów, mury
Fot. Roger Norbert Burek
Szydłów, mury
Sandomierz, katedra
Fot. Roger Norbert Burek
Sandomierz, katedra
Szydłów, kościół św. Władysława
Fot. Roger Norbert Burek
Szydłów, kościół św. Władysława
Krzyżtopór, brama palacu
Fot. Roger Norbert Burek
Krzyżtopór, brama palacu
Przenosimy się do feudalnej Polski za panowania Kazimierza Wielkiego. Staramy wczuć się w rolę rycerza, który podróżując ze Świętej Katarzyny do Sandomierza odwiedza komponenty systemu obronnego ziemi kieleckiej i sandomierskiej. Historię tę spisał Jan Długosz.

Wędrówkę rozpoczynamy u podnóża góry Świętej Katarzyny bardziej znaną pod nazwą Łysica. Celowo używam w tym miejscu słowa wędrówka, gdyż jest to jedyny sposób podróżowania po szlakach górskich. Jest to też sposób na dokładne poznanie topografii terenu i nacieszenia oczu okolicą, która mieni się niczym pejzaż pędzlem malowany. Podania mówią, że u podnóża Łysicy istniała kiedyś pogańska świątynia, na miejscu której obecnie znajduje się klasztor sióstr Bernardynek.

Podążamy na szczyt Łysicy czerwonym szlakiem. Na początku wspinamy się dosyć stromym rumowiskiem. Góra ma dwa wierzchołki: wschodni nazywany jest Skałą Agaty lub Zamczyskiem, wznosi się na wysokość 608 m n.p.m. Na wyższym - 612 m n.p.m. - wierzchołku zachodnim znajduje się pamiątkowy krzyż z 1930 r. oraz wieża triangulacyjna. Ze szczytu roztacza się ograniczony widok w kierunku północnym - na Górę Miejską i Psarską. Podążając dalej natkniemy się na kapliczkę Św. Mikołaja - patrona podróżnych i obrońcy przed dzikimi zwierzętami. Rozpoczyna się też tu szlak niebieski, biegnący przez Pasmo Bielińskie na Wał Małacetoński.

Dochodząc do wsi Kakonin trzeba podjąć decyzję: czy kontynuować podróż i wspiąć się na drugi co do wielkości szczyt gór Świętokrzyskich - Święty Krzyż (Łysa Góra) czy busem bądź własnym środkiem transportu udać się do Kielc. Podróżując busem można rozkoszować się pięknem malowniczego krajobrazu, polecamy jednak spacer „podlasiem”. Jak za dawnych czasów ludzie niczym mrówki uwijają się na własnych polach, a dawnych włościach. W czasach średniowiecza wyprodukowane pożywienie było rodzajem dzisiejszych świadczeń na rzecz obronności i trafiało do fortyfikacji obronnych ziemi kieleckiej. Powoli zbliżamy się do Kielc -kolejnego etapu naszej podróży.

Stolica regionu niegdyś i dzisiaj. Znana legenda wiąże powstanie Kielc z Mieszkiem, synem Bolesława Śmiałego. Przed ponad 900 laty w tym miejscu rozlegały się nieprzebyte, pełne zwierzyny lasy, które przyciągały myśliwych. Polował tu także Mieszko. Kiedy w pogoni za zwierzyną zgubił swoich kompanów, wyjechał na nieznaną polanę i strudzony zasnął w trawie. Przyśniło mu się, że został napadnięty przez zbójców. Ci usiłowali wlać mu do ust truciznę. Gdy zaczął już tracić siły, nagle objawił mu się św. Wojciech, uniósł pastorał i na ziemi nakreślił kręty szlak, który przemienił się w strumień wody. Mieszko obudził się, nieopodal ujrzał źródło. Woda w nim była smaczna, przejrzysta, taka jak we śnie. Poczuł przypływ nowych sił i szybko odnalazł swój orszak. Odjeżdżając z polany Mieszko zauważył ogromne, białe kły nieznanego zwierza, być może dzika. Zapowiedział, że wybuduje tu gród z kościołem. Niedługo potem zbudowano w sercu puszczy osadę. Na polanie postawiono kościół pod wezwaniem św. Wojciecha, a strumień, z którego woda przywróciła księciu siły, mianowano Silnicą. Osadę nazwano Kiełce - na pamiątkę znalezionych tajemniczych kłów.

Na przełomie XI i XII w. z nadania Władysława Hermana właścicielami osady i otaczających ją dóbr w Górach Świętokrzyskich stali się biskupi krakowscy, którzy od tego czasu sprawowali pieczę administracyjną. Jan Długosz pisał: „Krakowski biskup Gedeon, chcąc cześć Boga prawego w diecezji swojej rozszerzyć, w rozległych podówczas i od ludzi niezamieszkałych lasach zbudował miasto Kielce, a w nim kościół z ciosowego kamienia wytworny i ozdobny wystawił, i cztery dostojeństwa duchowne, jako to: probostwo, dekanat, kustodią i scholasterią, nadto sześć prebend i dziesięciu wikariuszów przy tym kościele ustanowił”. W 1260 r. nastąpiła lokacja miasta na prawie polskim zmieniając tym samym nadany kilkadziesiąt lat wcześniej, przywilej zezwalający na lokację miasta na prawie niemieckim.

Wiek XIII przyniósł miastu liczne nieszczęścia. Najazdy Tatarów i walki o opiekę nad małoletnim Bolesławem Wstydliwym między Konradem Mazowieckim a Henrykiem I Brodatym spustoszyły osadę i zniszczyły dwór biskupów. Znaczne zniszczenia przyniosła prawdopodobnie przegrana w 1241 r. bitwa pod Chmielnikiem. Kielce jednak podniosły się z upadku wzbogacając się o obwarowania zaopatrzone w strzelnice i blanki wokół kościoła na Wzgórzu Zamkowym. W 1354 r. Kazimierz Wielki na prośbę bp. Jankowskiego zrzekł się prawa poboru ludzi zbrojnych w dobrach kieleckich oraz oznaczył granice miasta, tym samym władza przeszła całkowicie w ręce duchownych sprawujących odtąd rząd dusz i ciał Civitas Kielcensis.

Czas nas goni. Kierujemy się w kierunku Krakowa drogą krajową nr 762. Naszym celem są Chęciny. W nich zobaczymy pierwszy z wielu zaplanowanych na naszej trasie zamków/pałaców. Za prof. Bohdanem Guerquinem zamek to zespół elementów warownych i budynków mieszkalnych powiązanych w zamknięty obwód obronny, który to zespół powstał w ustroju feudalnym jako ośrodek władzy książęcej, siedziba możnowładcy, siedziba rycerza lub placówka militarna. Zasadniczą cechę takiego zespołu stanowi zamknięty obwód obronny początkowo w postaci wałów lub konstrukcji drewniano-ziemnej, a w następnych okresach murowany.

Zamki budowane na wzgórzach robią niemałe wrażenie, panują nad okolicą swoją doniosłością, choć to zazwyczaj ruiny dawnej świetności. „Szerokie poły murów z trzema basztami, rozległe we wnętrzu ziemi piwnice, obdarte z dachu, ozdób i marmurów swoich okna i drzwi - to jest wszystko, co pozostało z gmachu... Resztę murów i kolumn zamkowych przedostatni starosta, jak gdyby swoje, podarował podstarościemu”. Tak pisał o XIII-wiecznym zamku królewskim w Chęcinach Julian Ursyn Niemcewicz. Cóż mi dodać? Nie ma wyraźnych danych źródłowych na temat powstania chęcińskiego zamku. Na bazie istniejących dokumentów można domniemywać, iż budowę warowni rozpoczęto pod koniec XIII wieku. Jest pewne, iż zamek istniał w 1306 r., kiedy to Władysław Łokietek nadał go biskupowi krakowskiemu, Janowi Muskacie. Rok później pod pretekstem wykrycia spisku przeciwko władzy królewskiej cofnął ów przywilej przejmując tym samym warownię. Łokietek uczynił ją terytorialnym ośrodkiem swej władzy w zakresie gospodarczym, politycznym i militarnym. Przeniósł tu z Małogoszcza administrację rozległych posiadłości książęcych. Zamek odegrał ważną rolę jako miejsce koncentracji wojsk wyruszających na wojnę z Krzyżakami. Z tego też miejsca w 1331 r. wyruszono na Bitwę pod Płowcami. Po śmierci Władysława Łokietka pieczę nad warownią objął Kazimierz Wielki. Zamienił on zamek w niezdobytą przez ponad 250 lat królewską fortecę.

W Chęcinach w pierwszej połowie XIV wieku odbywały się liczne zjazdy możnowładców i rycerstwa małopolskiego oraz wielkopolskiego. Z tym wiąże się pewna ciekawostka zgodnie z którą Chęciny uważane są za kolebkę polskiego parlamentaryzmu. W dniu 26 maja 1331, w święto Św. Trójcy, Władysław Łokietek zwołał więc do Chęcin. Nie było to zwykłe colloquium generale. Jan Długosz określił ten wiec jako generalis omnium terrarum conventus, tłumacząc z łaciny - walny zjazd wszystkich ziem Polski. Nie znamy podobnych określeń wzmiankowanych w źródłach co czyni go wydarzeniem szczególnym, które uważane jest przez wielu historyków, począwszy od Jana Długosza, za początek przyszłych sejmów Rzeczypospolitej.

Pierwotny zamek kamienny powstał na planie nieregularnego wieloboku wykorzystując walory obronne wzgórza wznoszącego się na wysokość 360 m n.p.m. W czasach jego funkcjonowania, wzgórze zamkowe oraz pobliski teren były regularnie karczowane z wysokopiennej roślinności dla zachowania wysokiej widoczności i poprawy obronności. Dziedziniec otaczały wysokie na 9 metrów mury ze strzelnicami i gankiem dla straży. Wyższe piętra wież dobudowane zostały z cegły najprawdopodobniej w XVI w. Z pułapu ok 380 m n.p.m. wartownicy wypatrywali potencjalnego zagrożenia, nam pozostaje nacieszyć oko pięknem okolicy.

Pośrodku zamkowego dziedzińca znajduje się otwór po studni, wykutej w skale na głębokość 100 m. Prawdopodobnie przez nią i podziemny korytarz prowadzący do chęcińskiego kościoła utrzymywano łączność w czasie oblężenia. Jedna z legend mówi nawet, że warownia posiadała połączenie z kieleckim kościołem na Karczówce.

Zachęcam do schodzenia z góry zamkowej w niestandardowy sposób - po wąskiej ścieżce południowego zbocza tuż pod samym murem. Stromości rekompensują nam widoki. Na wzgórku wytyczono wiele ścieżek, jedna z nich prowadzi na kirkut, stary cmentarz żydowski, z czasów kiedy społeczność wyznania mojżeszowego uzyskała zgodę administracyjna na osiedlanie się w Chęcinach. Na samą zgodę na osiedlanie się w „Kiełcach” musieli oni poczekać do polowy XIX wieku. Czas ruszyć w dalszą drogę do Szydłowa.

Przygotujmy się na to, że kolejne etapy podroży będą zaskakiwać. Zdaję sobie sprawę, iż by poznać dokładniej życie rycerza feudalnej Polski etapy powinno pokonywać się konno gestiefelt und gespornt. Z braku przede wszystkim konia kierujemy się najpierw drogą krajowa nr 73 do Chmielnika, tam odbijamy na 78kę prowadzącą do Szydłowa. Podróż w tych stronach Polski odbywałem po raz pierwszy. Byłem zdumiony tym co zobaczyłem. Zalecam tak planować wycieczkę, by trafić na jedno z flagowych świąt Szydłowa: Święto Śliwki bądź festiwal rycerski. Ze względu na powszechne w okolicach Szydłowa sady śliwkowe, miejscowość bywa nazywana śliwkową stolicą Polski. Co roku w Szydłowie odbywa się Święto Śliwki, czyli Dni Szydłowa. Oba wydarzenia odbywają się w sierpniu, dodatkowo przy okazji drugiego eventu można podziwiać hobbistów zajmujących się rycerstwem, którzy zjeżdżają tu z całej Europy.

Pierwsza wzmianka o Szydłowie pochodzi z 1191 r. Osada wymieniana jest w akcie uposażenia kolegiaty sandomierskiej, której mieszkańcy Szydłowa oddawali dziesięcinę. Wieś była własnością królewską. W połowie XIV wieku Kazimierz Wielki wzniósł tutaj warowny zamek oraz kościół pw. Świętego Władysława. Miasto zostało otoczone obronnym murem z trzema bramami: Krakowską, Opatowską i Wodną. Korzystne położenie na szlaku handlowym sprawiało, że w Szydłowie rozwijał się handel. Miasto czerpało dochody z tranzytu wina, chmielu oraz stad bydła, natomiast w późniejszych czasach sukna, które Szydłów sam produkował.

Od pierwszej połowy XVII w. następował stopniowy upadek miasta. Najpierw miasto zostało spalone przez oddział zbuntowanych wojsk najemnych. Ogromne zniszczenia przyniósł także potop szwedzki oraz najazd Rakoczego. Apokalipsy w czasie III wojny północnej w Szydłowie dokonała zaraza, która zdziesiątkowała miejscową ludność.

Dzisiejszy Szydłów to średniowieczny zespół miejski, ulokowany wewnątrz zachowanych murów obronnych z blankami i strzelnicami z XIV wieku. Z trzech prowadzących do miasta bram zachowała się Brama Krakowska z wieku XIV. Warto odwiedzić Kościół Świętego Władysława z XIV w., gotycki kościół Wszystkich Świętych z przełomu XIV i XV w. czy sam zamek królewski z XIV wieku. Główny budynek zamku usytuowany w jego południowozachodniej części jest zrujnowany. Na północ od niego znajduje się tzw. Skarbczyk wzniesiony w XVI w. w miejsce obronnej baszty. Obecnie mieszczą się w nim biblioteka i muzeum. Do wnętrza kompleksu prowadzi brama wjazdowa z początku XVII w. Polecam również ruiny kościoła i szpitala Świętego Ducha z początku XVI w. w dawnym Przedmieściu Opatowskim oraz późnorenesansową synagogę z XVI w. Wewnątrz znajduje się zachowany aron ha-kodesz. Obecnie w synagodze mieści się muzeum z eksponatami związanymi z kulturą żydowską. Można też kupić tu czterowładysławówkę - pamiątkową monetę z Szydłowa.

Kierujemy się drogą 765 do Kurozwęk. „Na górze stromej i skalistej rozłożyło się miasteczko, jedno z tych, jakie Bóg wie za co noszą miano miasteczek. Kilkadziesiąt chat zbudowanych w czworokąt, chat nie włościańskich, gdyż mają staromieszczańskie portyki o oryginalnie (...) rzeźbionych słupach, studnia pośrodku rynku, bożnica, kościół i klasztor szarytek. Wójt, pan pisarz, ksiądz, nauczyciel - oto wielki świat Kurozwęk. Zstępując z góry - dopiero widzisz ogrody i gąszcze olbrzymich drzew, a wśród nich oblany dookoła wodą pałac". Pisał niegdyś Stefan Żeromski.

Pierwsze wzmianki o Kurozwękach pochodzą z XIII wieku. Około 2. połowy XIV wieku Dobiesław z Kurozwęk wybudował drewniano-murowany zamek, siedzibę rodu Kurozwęckich. Początkowo miał on charakter obronny, był jednym z pierwszych murowanych zamków rycerskich w Polsce. Zamek później wielokrotnie przebudowywano, aż osiągnął obecną formę. Według miejscowej tradycji założycielem Kurozwęk miał być czeski rycerz Poraj Sławnikowic, brat św. Wojciecha. Od co najmniej XV wieku Kurozwęki posiadały prawa miejskie. Dokładna data nadania praw nie jest znana. Przyjmuje się, że nastąpiło to przed rokiem 1400. Miasto było własnością Kurozwęckich, a później Lanckorońskich, Sołtyków i Popielów. Obecny właściciel pałacu, najmłodszy z rodu Popielów mieszka w dawnym budynku gospodarczym obok pałacu.

Komu w drogę temu czas. Kontynuujemy podroż wcześniejszą droga. W miejscowości Staszów skręcamy w 757 i kontynuujemy podroż w kierunku Iwanisk. W tej miejscowości znaki drogowe powinny nas naprowadzić na sam zamek (droga 758). Piękny widok, radzę skupić się jednak na prowadzeniu auta celem uniknięcia wypadku.

Krzyżtopór jest pałacem mylnie zwany zamkiem w miejscowości Ujazd. Krzyż był symbolem wiary i polityki wojewody, topór herbem Ossolińskich. Konstrukcja budowany w latach 1627-1644 przez Krzysztofa Ossolińskiego, nigdy w pełni nie została ukończona. Jest to obszerny pałac w stylu włoskiego palazzo in fortezza. Budowniczym, który sporządził plany i nadzorował wznoszenie pałacu był Wawrzyniec Senes. Od strony północnej przylegały niegdyś piękne ogrody włoskie. Historia powstania pałacu i jego świetności pozostaje wciąż nie do końca poznana. Jest to powodem do narastania wokół niego legend. Jedną z nich jest opowieść o zastosowaniu w pałacu symboliki liczb nawiązującej do kalendarza: okien miał tyle, ile dni w roku, pokoi tyle, ile tygodni; sal wielkich tyle, ile miesięcy, a 4 narożne jego baszty odpowiadały liczbie kwartałów. Brak zachowanych planów budowy oraz sztychów sprzed przebudowy w XVIII wieku uniemożliwia dziś faktyczne odtworzenie wizerunku zamku z połowy XVII wieku. Obecnie pałac ma status trwałej ruiny dostępnej dla zwiedzającego. W jej skład wchodzą obszerne fortyfikacje: bastiony, fosa, ślady umocnień i mostów. Po ruinach można błądzić przynajmniej godzinę, zwiedzać arkady, podpiwniczenia. Część miejsc jest dostępna na czworakach, a bez latarki można nabić sobie jedynie guza.

Wracając na drogę 757 kierujemy się na północ do Opatowa. Po drodze mijamy Kolegiatę św. Marcina. Jest to świątynia w stylu romańskim pochodząca z II połowy XII w. Na ścianach kolegiaty znajdują się malowidła przedstawiające sceny słynnych bitew - odsiecz wiedeńską, Psie Pole i Grunwald. Można też zwiedzić pozostałości murów miejskich wzniesionych przez kanclerza Krzysztofa Szydłowieckiego z jedyną zachowaną bramą - Warszawską.

Krajową 9 zmierzamy w kierunku Tudorowa, który przywita nas ruinami rycerskiego zamku z XIV w. Wieża zamkowa z otaczającym ją murem pełniła rolę obronną. Z czasem w jej przyziemiu powstała strzelnica artyleryjska. Podczas potopu szwedzkiego, będący wówczas własnością Lubomirskich zamek został zniszczony a wieża opustoszała. W następnych latach postępowała dalsza dewastacja, a kamień z opuszczonego zamku służył okolicznej ludności jako budulec. Do dzisiaj zachowała się zamkowa wieża, a wokół niej zarys fosy. Wieża zbudowana jest z kamienia, na planie prostokąta o wymiarach 9,3 m x 10,5 m i ma sześć kondygnacji. W jej wnętrzu zachowały się ślady po belkach drewnianych stropów. Na wyższych kondygnacjach znajdują się otwory okienne oraz strzelnice. Widoczne są także fragmenty murów przyziemia. Współcześnie ruiny są własnością rzeźbiarza Gustawa Hadyny, który przystosowuje je do celów mieszkalnych.

Z Tudorowa wracamy na 9 i kontynuujemy podróż w kierunku Sandomierza, który jest ostatnim punktem podroży. W Sandomierzu pomieszkiwał Jan Dlugosz, pomocny z punktu widzenia szkicu historycznego tej trasy. Zamek sandomierski został wzniesiony w XIV w., na miejscu dawnego grodu. W swojej obecnej postaci jest wyrazem przemian i nawarstwień historycznych. Zamek zbudowano na miejscu pierwotnej warowni istniejącej na wzgórzu co najmniej od X w. W 1139 roku kiedy Sandomierz został stolicą księstwa dzielnicowego, a gród rezydencją książęcą. W XIV wieku Kazimierz Wielki wykorzystał miejsce grodu pod budowę murowanego zamku, który prawdopodobnie w tym okresie został połączony z murami miejskimi. Wieża południowo-zachodnia, która króluje nad ulicą Zamkową została wybudowana w 1480 roku. W 1525 roku zamek przekształcony został na rezydencję renesansową według projektu Benedykta zwanego "Sandomierzaninem". Później był jeszcze wielokrotnie przebudowywany z udziałem wybitnego architekta i rzeźbiarza Santi Gucciego. Proponuję zwiedzić stary rynek z dobrze znanym choćby ze zdjęć Ratuszem oraz Katedrę i Dom Długosza. Na rynku znajduje się świetna kawiarnia, która serwuje wyśmienitą szarlotkę i pyszną kawę - to tak na zakończenie.

Słowem zakończenia dodam, iż szlak można ubogacić w wieloraki sposób. Nasz szlak to zaledwie ziarenko atrakcji województwa świętokrzyskiego i zdaję sobie sprawę, iż pomija kilka ruin zamkowych. Wiele ciekawych miejsc nie odwiedziliśmy z myślą o przyszłych "powrotach".

Źródła:

Stanisław Szczur "Historia Polski. Średniowiecze."

Podziel się

Znajdź studia, kursy i szkolenia