Wojna prochu
28.04.2009
, aktualizacja: 28.04.2009 14:24
W średniowieczu piechota była tylko siłą pomocniczą w stosunku do jazdy i raczej pogardzaną, jako że służyli w niej ludzie niższego stanu. W końcu średniowiecza raz po raz okazywało się jednak, że piechota zdolna jest oprzeć się jeździe i rozstrzygnąć bitwę. Wreszcie zwarte czworoboki piechurów, wyposażonych w piki i w coraz większym stopniu w broń palną, stały się o wiele ważniejsze dla losów wojny niż tradycyjne rycerstwo konne.
Przez cały wiek XVI ciężka jazda usiłowała wystawnością zbroi udowodnić swoją przydatność na polu bitwy. Zdarzało się, że niektóre formacje ciężkiej jazdy, szczególnie we Włoszech, usiłowano uzbroić w broń palną (karabinki). Jednak już w połowie XVI w. dla większości strategów było jasne, że ciężka jazda odchodzi w przeszłość.
Pod koniec XVI w. powstają nowe formacje kawalerii.
Rajtaria często walczy jak piechota, ostrzeliwując przeciwnika z pistoletów (kolejne szeregi wymijają się w skomplikowanych figurach). W końcu XVI w. król Francji Henryk IV organizuje dragonię - jeźdźców uzbrojonych w broń palną, którzy konie traktują zazwyczaj jako środek transportu. Dragoni bowiem zazwyczaj walczyli pieszo (najsłynniejszy dragon XVII-wiecznej Rzeczypospolitej Jerzy Michał Wołodyjowski w rzeczywistości zręczniej używał pistoletów niż szabli).
Największym polem bitwy ówczesnej Europy są Włochy, gdzie o wpływy rywalizują cesarz, papież, 2Hiszpanie, Francuzi oraz poszczególne miasta włoskie.
Na Wschodzie pod rządami Sulejmana Wspaniałego szczyt potęgi osiąga Turcja, a sławę janczarzy - turecka piechota tworzona z jeńców nawróconych na islam. Sulejman zajmuje Rodos (1522) i wypędza stamtąd joannitów. W 1521 r. wkracza do Belgradu, w bitwie pod Mohaczem (1526) rozbija armię węgierską.
Na morzach po klęsce hiszpańskiej "niezwyciężonej armady" w 1588 r. zaczynają dominować okręty państw kupieckich: Anglii i Holandii.
Na początku XVI w. Francisco Pizarro dokonuje podboju sześciomilionowego państwa Inków siłą 180 ludzi. Hernando Cortez rozbija pięciomilionowe państwo Azteków, mając na początku 600 żołnierzy.
Najemnicy
Wojna staje się zajęciem zawodowców - kondotierów (od włoskiego słowa condotte, oznaczającego kontrakt dotyczący służby wojskowej), którzy oferują swoje armie do usług różnym władcom. Z czasem rody kondotierów, np. Sforzów (najsłynniejszym kondotierem był Francesco Sforza), czy Viscontich, dochodzą do godności książęcych. Bitwy owych najemnych oddziałów - nad czym ubolewa Machiavelli - są inscenizacjami (kosztownymi dla tego, kto ich opłaca), bo zazwyczaj zawodowcy krzywdy sobie nie czynią i niewielu z nich ginie. Było w tym trochę prawdy - jedna głupio przegrana bitwa mogła zrujnować całe przedsiębiorstwo, jakim był oddział najemny, toteż tam, gdzie wojna opierała się na kondotierach, walnych bitew na ogół roztropnie unikano. Ekonomiczniejsze było pustoszenie kraju nieprzyjacielskiego dopóty, dopóki nie wyczerpały się jego zasoby finansowe i nie musiał zabiegać o pokój.
Zapłatę za służbę otrzymywali już żołnierze starożytnych armii greckich i rzymskich. Także w starożytności wynajmowano żołnierzy do walki (np. Persowie wynajmowali greckich hoplitów do walk z Aleksandrem Macedońskim). Jednak dopiero u schyłku średniowiecza wojna stała się świetnym źródłem dochodu. Wojny w XV i XVI w. okazały się niebywale kosztowne. Cesarz Karol V, tocząc wojny we Włoszech i Niderlandach, zrujnował niemiecki system bankowy. Konieczność opłacania oddziałów zaciężnych związana była z upadkiem feudalnego systemu powszechnego ruszenia (niezdyscyplinowane oddziały archaicznego rycerstwa nie mogły się już równać z wyćwiczonymi żołnierzami). Najpospolitszymi żołnierzami zaciężnymi byli szwajcarscy piechurzy i niemieccy lancknechci.
Bronią słynnej piechoty szwajcarskiej najpierw była zwykła siekiera, potem halabarda, czyli siekiera na bardzo długim drzewcu, zakończona grotem i zaopatrzona dodatkowo w hak do ściągania z siodła. Potem - w końcu XV w. - główną bronią stała się pika. Szwajcarzy walczyli zgrupowani w olbrzymim kwadracie zwanym batalią - sto szeregów w stu rzędach, razem więc 10 tys. ludzi - najeżonym pikami. Podczas gdy większość europejskich formacji pikinierskich w początkowym stadium bitwy ograniczała się do biernego wyczekiwania na atak jazdy nieprzyjacielskiej, Szwajcarzy zasłynęli swoją zdolnością do podejmowania błyskawicznego ataku. Szwajcarski jeż biegł naprzód, roznosząc wszystko, co stało mu na drodze.
Lancknechci niemieccy to także początkowo przede wszystkim pikinierzy zorganizowani na wzór Szwajcarów. W odróżnieniu od konserwatywnych Szwajcarów zaaprobowali łatwo i umieli wykorzystać broń palną, kiedy ta zyskała na znaczeniu. Ich zawołaniem zaś było: "Daj nam Panie sto lat wojny".
Od połowy XVI w. w Europie pojawiają się pułki formowane przez pułkowników mających kontrakt na "usługi wojskowe". Ci z kolei wynajmowali kapitanów, którzy, "chodząc z bębnem", werbowali żołnierzy. Pułkownicy często oszukiwali pracodawców, wpisując do pułku martwe dusze.
Żołnierz musiał dbać o uzbrojenie, ubiór i żywność. Na wyprawę wojenną często w taborach podążała za nim żona, gotująca posiłki i dbająca o aprowizację (jeden wóz przypadał na kilku żołnierzy). Najemnicy często odmawiali wykonywania prac, które nie były formalnie związane z wojaczką (np. przygotowywania umocnień, kopania rowów).
Po zakończeniu wojny wielkim zmartwieniem państwa stają się "ci, którzy przeżyli" - rozformowani żołnierze albo te oddziały, które nie otrzymały żołdu. Oddziały zatrudniano bowiem zazwyczaj na potrzeby jednej kampanii, a potem je rozpuszczano. Typowym zjawiskiem po wojnach są bunty nieopłaconych wojsk lub bandy rabusiów wywodzących się z dawnych żołnierzy. "Zrozpaczeni królowie francuscy wszczynali wojny z Hiszpanią i Węgrami tylko po to, aby się ich pozbyć" - pisze angielski historyk wojen Michael Horward o sytuacji w XV w.
Niektórzy władcy usiłowali wprowadzić innowacje ekonomiczne w system rekrutacji wojsk. W 1533 r. król Francji Franciszek I, któremu zawsze brakowało pieniędzy, a chciał stworzyć piechotę na wzór rzymski, zaproponował kandydatom ulgi podatkowe za pół roku służby. Jednostki te nazwał legionami. Do armii garnęli się ludzie z całej Francji, ale legioniści wcale nie czuli się żołnierzami, tylko cwaniakami, którym udało się wykorzystać ówczesną "dziurę w systemie podatkowym". Gdy tylko zobaczyli nieprzyjaciela, uciekali (między innymi wydali twierdzę Luksemburg).
Proch czarny
Skład: 75 proc. saletry potasowej, 15 proc. zmielonego węgla drzewnego i 10 proc. siarki. Proch był znany od początku tysiąclecia w Chinach, w Europie stosowano "ogień grecki" (jego skład jest nieznany, ale zapewne zawierał siarkę). W Chinach prochu używano do fajerwerków. Gdy w XIII w. dotarł do Europy, od razu znalazł szersze militarne zastosowanie. W 1250 r. przepis na przyrządzenie prochu podawał w swoich pismach m.in. angielski filozof Roger Bacon.
Pięć głównych przyczyn, dla których Cortez tak łatwo podbił Meksyk:
Przez cały wiek XVI ciężka jazda usiłowała wystawnością zbroi udowodnić swoją przydatność na polu bitwy. Zdarzało się, że niektóre formacje ciężkiej jazdy, szczególnie we Włoszech, usiłowano uzbroić w broń palną (karabinki). Jednak już w połowie XVI w. dla większości strategów było jasne, że ciężka jazda odchodzi w przeszłość.
Pod koniec XVI w. powstają nowe formacje kawalerii.
Rajtaria często walczy jak piechota, ostrzeliwując przeciwnika z pistoletów (kolejne szeregi wymijają się w skomplikowanych figurach). W końcu XVI w. król Francji Henryk IV organizuje dragonię - jeźdźców uzbrojonych w broń palną, którzy konie traktują zazwyczaj jako środek transportu. Dragoni bowiem zazwyczaj walczyli pieszo (najsłynniejszy dragon XVII-wiecznej Rzeczypospolitej Jerzy Michał Wołodyjowski w rzeczywistości zręczniej używał pistoletów niż szabli).
Największym polem bitwy ówczesnej Europy są Włochy, gdzie o wpływy rywalizują cesarz, papież, 2Hiszpanie, Francuzi oraz poszczególne miasta włoskie.
Na Wschodzie pod rządami Sulejmana Wspaniałego szczyt potęgi osiąga Turcja, a sławę janczarzy - turecka piechota tworzona z jeńców nawróconych na islam. Sulejman zajmuje Rodos (1522) i wypędza stamtąd joannitów. W 1521 r. wkracza do Belgradu, w bitwie pod Mohaczem (1526) rozbija armię węgierską.
Na morzach po klęsce hiszpańskiej "niezwyciężonej armady" w 1588 r. zaczynają dominować okręty państw kupieckich: Anglii i Holandii.
Na początku XVI w. Francisco Pizarro dokonuje podboju sześciomilionowego państwa Inków siłą 180 ludzi. Hernando Cortez rozbija pięciomilionowe państwo Azteków, mając na początku 600 żołnierzy.
Najemnicy
Wojna staje się zajęciem zawodowców - kondotierów (od włoskiego słowa condotte, oznaczającego kontrakt dotyczący służby wojskowej), którzy oferują swoje armie do usług różnym władcom. Z czasem rody kondotierów, np. Sforzów (najsłynniejszym kondotierem był Francesco Sforza), czy Viscontich, dochodzą do godności książęcych. Bitwy owych najemnych oddziałów - nad czym ubolewa Machiavelli - są inscenizacjami (kosztownymi dla tego, kto ich opłaca), bo zazwyczaj zawodowcy krzywdy sobie nie czynią i niewielu z nich ginie. Było w tym trochę prawdy - jedna głupio przegrana bitwa mogła zrujnować całe przedsiębiorstwo, jakim był oddział najemny, toteż tam, gdzie wojna opierała się na kondotierach, walnych bitew na ogół roztropnie unikano. Ekonomiczniejsze było pustoszenie kraju nieprzyjacielskiego dopóty, dopóki nie wyczerpały się jego zasoby finansowe i nie musiał zabiegać o pokój.
Zapłatę za służbę otrzymywali już żołnierze starożytnych armii greckich i rzymskich. Także w starożytności wynajmowano żołnierzy do walki (np. Persowie wynajmowali greckich hoplitów do walk z Aleksandrem Macedońskim). Jednak dopiero u schyłku średniowiecza wojna stała się świetnym źródłem dochodu. Wojny w XV i XVI w. okazały się niebywale kosztowne. Cesarz Karol V, tocząc wojny we Włoszech i Niderlandach, zrujnował niemiecki system bankowy. Konieczność opłacania oddziałów zaciężnych związana była z upadkiem feudalnego systemu powszechnego ruszenia (niezdyscyplinowane oddziały archaicznego rycerstwa nie mogły się już równać z wyćwiczonymi żołnierzami). Najpospolitszymi żołnierzami zaciężnymi byli szwajcarscy piechurzy i niemieccy lancknechci.
Bronią słynnej piechoty szwajcarskiej najpierw była zwykła siekiera, potem halabarda, czyli siekiera na bardzo długim drzewcu, zakończona grotem i zaopatrzona dodatkowo w hak do ściągania z siodła. Potem - w końcu XV w. - główną bronią stała się pika. Szwajcarzy walczyli zgrupowani w olbrzymim kwadracie zwanym batalią - sto szeregów w stu rzędach, razem więc 10 tys. ludzi - najeżonym pikami. Podczas gdy większość europejskich formacji pikinierskich w początkowym stadium bitwy ograniczała się do biernego wyczekiwania na atak jazdy nieprzyjacielskiej, Szwajcarzy zasłynęli swoją zdolnością do podejmowania błyskawicznego ataku. Szwajcarski jeż biegł naprzód, roznosząc wszystko, co stało mu na drodze.
Lancknechci niemieccy to także początkowo przede wszystkim pikinierzy zorganizowani na wzór Szwajcarów. W odróżnieniu od konserwatywnych Szwajcarów zaaprobowali łatwo i umieli wykorzystać broń palną, kiedy ta zyskała na znaczeniu. Ich zawołaniem zaś było: "Daj nam Panie sto lat wojny".
Od połowy XVI w. w Europie pojawiają się pułki formowane przez pułkowników mających kontrakt na "usługi wojskowe". Ci z kolei wynajmowali kapitanów, którzy, "chodząc z bębnem", werbowali żołnierzy. Pułkownicy często oszukiwali pracodawców, wpisując do pułku martwe dusze.
Żołnierz musiał dbać o uzbrojenie, ubiór i żywność. Na wyprawę wojenną często w taborach podążała za nim żona, gotująca posiłki i dbająca o aprowizację (jeden wóz przypadał na kilku żołnierzy). Najemnicy często odmawiali wykonywania prac, które nie były formalnie związane z wojaczką (np. przygotowywania umocnień, kopania rowów).
Po zakończeniu wojny wielkim zmartwieniem państwa stają się "ci, którzy przeżyli" - rozformowani żołnierze albo te oddziały, które nie otrzymały żołdu. Oddziały zatrudniano bowiem zazwyczaj na potrzeby jednej kampanii, a potem je rozpuszczano. Typowym zjawiskiem po wojnach są bunty nieopłaconych wojsk lub bandy rabusiów wywodzących się z dawnych żołnierzy. "Zrozpaczeni królowie francuscy wszczynali wojny z Hiszpanią i Węgrami tylko po to, aby się ich pozbyć" - pisze angielski historyk wojen Michael Horward o sytuacji w XV w.
Niektórzy władcy usiłowali wprowadzić innowacje ekonomiczne w system rekrutacji wojsk. W 1533 r. król Francji Franciszek I, któremu zawsze brakowało pieniędzy, a chciał stworzyć piechotę na wzór rzymski, zaproponował kandydatom ulgi podatkowe za pół roku służby. Jednostki te nazwał legionami. Do armii garnęli się ludzie z całej Francji, ale legioniści wcale nie czuli się żołnierzami, tylko cwaniakami, którym udało się wykorzystać ówczesną "dziurę w systemie podatkowym". Gdy tylko zobaczyli nieprzyjaciela, uciekali (między innymi wydali twierdzę Luksemburg).
Proch czarny
Skład: 75 proc. saletry potasowej, 15 proc. zmielonego węgla drzewnego i 10 proc. siarki. Proch był znany od początku tysiąclecia w Chinach, w Europie stosowano "ogień grecki" (jego skład jest nieznany, ale zapewne zawierał siarkę). W Chinach prochu używano do fajerwerków. Gdy w XIII w. dotarł do Europy, od razu znalazł szersze militarne zastosowanie. W 1250 r. przepis na przyrządzenie prochu podawał w swoich pismach m.in. angielski filozof Roger Bacon.
Pięć głównych przyczyn, dla których Cortez tak łatwo podbił Meksyk:
Najczęściej czytane24 htydzień
- Matura 2012. Język niemiecki, poziom ...
- Matura 2012. Chemia, poziom podstawowy i ...
- Matura 2012. Chemia, poziom podstawowy i ...
- Matura 2012. Język niemiecki, poziom ...
- Matura 2012. Chemia, poziom podstawowy i ...
- Matura 2012. Biologia, poziom podstawowy ...
- Matura 2012. Biologia, poziom podstawowy ...