Wojna starożytnych

Paweł Wroński, konsultacja prof. Andrzej Ajnenkiel
28.04.2009 , aktualizacja: 28.04.2009 14:31
A A A Drukuj
ZOBACZ TAKŻE
Wojna pod Olimpem

Arkadyjska wizja Grecji - pokojowego kraju filozofów i artystów - jest złudzeniem. To pokój był stanem wyjątkowym. Pierwszy literacki opis wojny toczonej przez Greków w XII w. p.n.e. przynosi "Iliada" Homera, opisująca oblężenie Troi. Dokładniej znamy wojny z Persami, które rozpoczęły się około roku 500 p.n.e. powstaniem miast greckich w Azji Mniejszej przeciwko Persom.

Grecy w starciu z największą potęgą Wschodu zwyciężyli w bitwach pod Maratonem (490), Salaminą (480) - niszcząc siły morskie Persji - pod Platejami (479). Miastem, które było motorem walki z Persami, a następnie wyniosło z tego największe korzyści, były Ateny.

Rywalizacja dwóch największych potęg greckich: Aten i Sparty, doprowadziła do wojny peloponeskiej (431-404), która skończyła się klęską Aten i wielkim wyczerpaniem zwycięzcy - Sparty. Była to najdłuższa i najokrutniejsza wojna w dziejach antycznej Grecji. Przełomem okazał się nieszczęśliwy desant morski przeprowadzony przez Ateny na Sycylii w 415 r. W wyniku zdrady i fatalnego dowodzenia Ateńczyków podczas oblężenia Syrakuz (nie wycofali się, gdy odwrót był możliwy) cała armia skończyła wyprawę w kamieniołomach jako jeńcy.

Po wojnie peloponeskiej ateńską armię usiłował zreformować strateg Ifikrates. Oparł się na armii najemnej (wprowadził "motywacyjny" żołd), docenił lekką piechotę - peltastów - i jazdę (jazda nie miała siodeł i jeździec był bardzo niestabilny).

Kolejnym greckim mocarstwem były Teby, których wódz Epominondas w bitwie pod Leuktrami (371 r. p.n.e.) pobił dwukrotnie liczniejsze wojska spartańskie. Jego osiągnięciem było zastosowanie ekonomii sił, czyli - kosztem reszty frontu - koncentracja największych sił i najlepszych żołnierzy w jednym punkcie, gdzie zaplanował decydujące uderzenie. Zamiast równomiernie nacierać całą falangą, jak nakazywał zwyczaj, wprowadził tzw. szyk skośny - natarcie lewym skrzydłem ustawionym skośnie do falangi spartańskiej, za tym skrzydłem zaś ukryta była kolumna uderzeniowa mająca aż 50 szeregów.

Potęgę tebańską rozbił w bitwie pod Cheroneą w 338 r. p.n.e. król macedoński Filip II. Jego syn - Aleksander Macedoński - zdobywca Egiptu i ogromnych terytoriów w Azji, jest uznawany za największego wodza starożytności. Macedończycy zreformowali armię. Nieruchawą falangę podzielili na 64 bataliony po 254 ludzi, tzw. syntagmy, i 16-osobowe lochos. Aleksander umiał wykorzystać jazdę, szczególnie ciężką konnicę, która przełamywała szeregi wroga. Mając około 40-tysięczną armię, zawojował Persję (334 r. p.n.e. bitwa pod Granikiem, Issos - 333 r. p.n.e., Gaugamelą - 331 r. p.n.e.). Dwa lata później wyruszył na wschód, dochodząc ze swoją armią do stóp Hindukuszu. Zwycięstwa Aleksandra Macedońskiego nad Persami (w armii perskiej walczyli również najemni Grecy) były z punktu widzenia strategii największymi zwycięstwami starożytności. Według legendy Aleksander stracił bezpośrednio w boju około 1200 żołnierzy, Persowie - 53 tys. Armia Aleksandra, poza koczownikami, była prawdopodobnie najbardziej mobilną armią starożytności. Poruszała się z prędkością do 60 km dziennie. W trakcie kampanii 330-329 r. p.n.e. żołnierze Aleksandra przebyli w 150 dni odległość między Morzem Kaspijskim i Hindukuszem. Aleksander dbał o zaopatrzenie swojego wojska, tworząc bazy zaopatrzeniowe (zazwyczaj nie oddalał się od nich na odległość większą niż osiem dni marszu). Do taborów wprowadził konie (jeden wół zjadał tyle, ile pięć koni), ale gdy łupy były za ciężkie, nakazywał zrzucać je z wozów. Do noszenia ładunków wykorzystywał również swoich żołnierzy. W trakcie oblężenia twierdz stosował machiny oblężnicze (np. w oblężeniu Halikarnasu w 334 r. p.n.e.).

Grecy respektowali rozbudowany obyczaj wojenny, np. zwyczaj poddawania się przez podniesienie rąk, szanowali status posłów. Na okres igrzysk olimpijskich i pytyjskich ogłaszano święty rozejm (ekecheirię), nie prowadzono wówczas działań wojennych. Zazwyczaj nie dążono do zupełnego zniszczenia przeciwnika (wyjątkiem od tej reguły był Aleksander Macedoński, który w trakcie działań dążył przede wszystkim do rozbicia wroga). Armie zatrzymywały się po bitwie, by wystawić pomnik i pogrzebać poległych. Na tle wielu innych wojen greckie nie wyróżniały się okrucieństwem, ale to nie znaczy, że okrutne nie były.

Według prawa wojennego, po zdobyciu miasta jego mieszkańcy stawali się własnością zwycięzców, choć w przypadku kapitulacji zwycięzca przyjmował na siebie zobowiązania, z których musiał się wywiązać. Wypadki rzezi mieszkańców zajętych miast były jednak na porządku dziennym. Wyjątkami natomiast były planowe eksterminacje (stosowane w czasach rzymskich). Wymordowanie przez Spartan mieszkańców miasta Plateje w 418 r. p.n.e. (miasto poddało się i zdało na "sprawiedliwy sąd", ale sędziowie, którzy zadawali każdemu z jeńców pytanie: "Co dobrego uczyniłeś Sparcie?", skazali wszystkich na śmierć) było opisywane przez historyka tej wojny Tukidydesa jako przejaw barbarzyństwa. Także Ateńczykom pamiętano początkowe okrucieństwa w czasie wojen peloponeskich.

Bitwa pod Maratonem (480 r. p.n.e.)

Teoretycy wojskowości widzą w niej pierwszą "planową" bitwę w dziejach. Miltiades, strateg ateński, miał do dyspozycji około 11 tysięcy hoplitów ateńskich i niewielkie posiłki z miasta Plateje. Naprzeciw stanęło 20 tysięcy Persów pod wodzą Datisa i Artafernesa, za ich plecami u ujścia rzeki zakotwiczyła perska flota. Miltiades ustawił swoją piechotę u wylotu górskiego przesmyku (Pentelikonu) wiodącego ku Atenom. Kilka dni wcześniej wódz grecki przygotował miejsce do bitwy i na obu skrzydłach, w zwałach ściętych drzew, umieścił lekką piechotę i łuczników. Ateńczycy przynieśli też na pole bitwy kilkudniowe zapasy żywności i zorganizowali sobie możliwość dalszych jej dostaw.

Persowie, mając olbrzymią przewagę łuczników, zaatakowali pierwsi, ale, gdy znajdowali się 70 metrów od Greków, ci ruszyli ku nim biegiem, dzięki czemu do minimum skrócili czas pozostawania w polu rażenia perskich strzał. Zaskoczyli tym także perską jazdę, która nie zdążyła nawet wyruszyć do ataku. Miltiades osłabił centrum, ale wzmocnił skrzydła, które zaczęły otaczać perskie wojsko.

Persowie, nienawykli do dyscypliny, rozpierzchli się, gnając ku obozowi. Grecy ścigali ich przez półtora kilometra. Pod Maratonem zginęło 200 Greków (1000 było rannych), Persowie stracili 6400 żołnierzy.

Hannibal (247-183 r. p.n.e.)

Jeden z największych wodzów starożytności. Należał do wybitnego rodu kartagińskiego Barkidów. Z dochodzącym do potęgi Rzymem wojował już jego ojciec, Hamilkar. Syn przysiągł mu, że będzie walczył z Rzymem do ostatnich swoich dni. Wiedząc, że Rzym dysponuje przewagą na morzu, postanowił zaatakować go od północy, idąc przez Hiszpanię i Galię, czyli dzisiejszą Francję. Przejście jego wojsk przez Alpy (w 218 r. p.n.e.) było na owe czasy niebywałym osiągnięciem. Przełęcz, przez którą prawdopodobnie przeszedł, odkryto ponownie dopiero w późnym średniowieczu. Stracił połowę armii i niemal wszystkie słonie bojowe (według najnowszych badań eskapadę przetrwał tylko jeden słoń), ale pojawił się na żyznej i niebronionej nizinie Padu.

Hannibal, zwyciężył w bitwach nad Jeziorem Tyrazymejskim (218 r. p.n.e.), gdzie wciągnął wojska konsula Flaminiusza w zasadzkę, rozbijając doborowe siły Rzymu, i pod Kannami (w 216 r. p.n.e.). Jednak Rzym wystawiał wciąż nowe armie (powołano pod broń nawet 17-latków i niektórych niewolników), a siły Hannibala topniały (politycy kartagińscy wysyłali wojsko do obrony Hiszpanii i do walk na Sardynii). Mimo że nie przegrał żadnej bitwy w Italii, musiał wracać do zagrożonej Kartaginy. Przegrał w bitwie pod Zammą i skapitulował. Ścigany przez Rzym i zagrożony, popełnił samobójstwo.

Aleksander Macedoński (356-323 r. p.n.e.)

Gdy miał 18 lat, niespodziewanym atakiem jazdy pod Cheroneą przechylił szalę zwycięstwa na stronę Macedonii. Filip II, jego ojciec, powiedział wówczas: "Macedonia jest dla ciebie za mała". Miał rację, niebawem okazało się, że Macedonia jest za mała dla nich obu. Filip został zamordowany przez zamachowca (być może jego syn odegrał w spisku jakąś rolę), a Aleksander w ciągu krótkiego życia podbił ogromną część znanego ówczesnym Grekom świata, docierając na wschodzie nawet poza jego krańce.

Aleksander - wychowanek Arystotelesa, wielbiciel poezji Pindara (kazał zburzyć Teby, ale pozostawił dom poety), urodziwy i inteligentny - od początku uważał siebie za człowieka wybranego. W pięć lat rozbił największe ówczesne mocarstwo - Persję. Następnie dotarł do Indii. Przejął, ku niezadowoleniu swoich towarzyszy broni, obyczaje Wschodu i żądał dla siebie czci boskiej. Zmienne nastroje króla, który częstokroć spędzał czas na pijaństwach i otaczał się magami i wróżbitami, kosztowały życie kilku jego przyjaciół, m.in. najwybitniejszego wodza, Parmeniona. W pijanym widzie Aleksander podpalił pałac królów perskich w Persepolis. Zmarł prawdopodobnie na gorączkę malaryczną w Babilonie. Dzięki jego podbojom kultura hellenistyczna rozprzestrzeniła się na ogromne obszary.

Podziel się

Znajdź studia, kursy i szkolenia