Teatr uciemiężonych

Jakub Wiśniewski
19.04.2011 , aktualizacja: 19.04.2011 13:46
A A A Drukuj
Co teatr ma wspólnego z prawami człowieka? Okazuje się, że bardzo wiele. Wolontariusze z całej Europy spotkali się we Wrocławiu, aby nauczyć się wykorzystywania teatru dla promowania szczytnych idei. Teatr społeczny, bo to o nim mowa, okazał się doskonałym narzędziem, które pozwala dotrzeć do najbardziej potrzebujących.
Co teatr ma wspólnego z prawami człowieka?
fot. Jarosław Nogal
Co teatr ma wspólnego z prawami człowieka?
Co teatr ma wspólnego z prawami człowieka?
fot. Jarosław Nogal
Co teatr ma wspólnego z prawami człowieka?
Co teatr ma wspólnego z prawami człowieka?
fot. Jarosław Nogal
Co teatr ma wspólnego z prawami człowieka?
Wolontariusze z 7 europejskich krajów gościli w Domu Spotkań im. Angelusa Silesiusa we Wrocławiu od 8 do 16 listopada. Celem ich spotkania były warsztaty: A little difference - act it out!, gdzie uczyli się, jak połączyć dwa z pozoru nie pasujące do siebie światy: teatr i problematykę praw człowieka. Kluczem okazał się w tym przypadku wspomniany już teatr uciemiężonych - social theatre.

O jego zaletach opowiedział jeden z prowadzących warsztaty, trener praw człowieka z Hiszpanii, Diego Marin-Romera: - Chcemy poznać prawa człowieka nie tylko od strony formalnej, ale również od emocjonalnej. Teatr jest bardzo potężnym narzędziem, ponieważ dociera do wielu ludzi. Bardzo się od siebie różnimy, pochodzimy z różnych krajów, ale scena jest tym miejscem, gdzie wznosimy się ponad różnice i doskonale się rozumiemy.

Czym różni się teatr społeczny od tego, który doskonale znamy? Najważniejsza różnica jest nie w tym co się dzieje na scenie, lecz... na widowni. W "tradycyjnym" teatrze aktorów od audytorium oddziela niewidzialna "czwarta ściana", której w tym drugim nie ma. W teatrze społecznym widzowie, najczęściej z tak zwanych trudnych środowisk, biorą udział w przedstawieniu, a ponieważ wszyscy są w akcji, mogą też wpływać na to, co się dzieje na scenie. - To nauka w czasie rzeczywistym: jak możemy zmieniać złe sytuacje, których jesteśmy świadkami. Dzięki temu uczestnicy uczą się sposobu działania na przyszłość, gdy spotka ich taka sama sytuacja w prawdziwym życiu - tłumaczył Diego.

Gdy weszliśmy na salę, gdzie odbywały się warsztaty, zobaczyliśmy kilka małych grupek młodych ludzi. Widać było, że się nad czymś naradzali, coś planowali. Po raz kolejny pomógł nam Diego, trener z Hiszpanii, który wytłumaczył, że uczestnicy teraz przygotowują się do odegrania krótkich scenek, które mają ich wprowadzić w techniki teatralne, ponieważ wielu z nich nigdy w życiu z grą aktorską nie miało nic wspólnego. Okazało się, że zadaniem uczestników jest zaprezentowanie wylosowanych uprzednio krajów. I tak ucharakteryzowany na hrabiego Drakulę Anglik był narratorem scenki mówiącej o zaletach Rumunii, a nad aktorem, który grał Włocha, wyrastały komiksowe dymki, które pokazywały o czym myśli. Nie trzeba chyba dodawać, że nie myślał o niczym innym, jak o pizzy i piłce nożnej.

O założeniach całego projektu opowiedziała koordynatorka przedsięwzięcia z wrocławskiego Domu Spotkań, Anna Huminiak: - Skąd się wziął pomysł na cały projekt? Prawa człowieka i edukacja rozwojowa to ważne tematy dla młodych ludzi, jednak wciąż za mało się o nich mówi. Zorganizowaliśmy szkolenie dla wolontariuszy pracujących z młodzieżą, aby pokazać im, jak mogą przekazywać w swojej pracy w atrakcyjny sposób zdobytą tu wiedzę - tłumaczyła. - Dajemy naszym uczestnikom czas na emocjonalne przepracowanie poruszanych tu tematów. Bezpośrednie doświadczenie, które tutaj zdobędą jest niezbędne, aby potem mogli uczyć innych - kontynuowała.

W warsztatach wzięli udział wolontariusze z Wielkiej Brytanii, Holandii, Hiszpanii, Łotwy, Rumunii, Włoch i Węgier. Wszyscy w swojej pracy zajmują się albo tematyką praw człowieka, albo teatrem, dlatego też połączenie tych dwóch światów było dla każdego z nich nowością. Sara, studentka szkoły teatralnej z Holandii, która w swojej aktorskiej karierze miała już okazję grać na wszystkich najważniejszych scenach w rodzinnym kraju, nie miała do tej pory większego kontaktu z problematyką praw, które przysługują każdemu człowiekowi. - Te warsztaty to świetny trening, ponieważ łączą dwie sfery, z którymi chcę się w moim życiu związać. Do tej pory moja nauka opierała się na aktorstwie, teraz chcę zająć się również prawami człowieka. Przede mną jest jeszcze dużo nauki, ale na pewno dzięki tym warsztatom wiem więcej - zachwalała wolontariuszka z Holandii. Zapytana o plany na przyszłość, odpowiedziała: - Chcę stworzyć u siebie organizację, która będzie wymyślać projekty teatralne mogące pomóc społecznościom w rozwiązywaniu problemów. Nazwę ją "Teatr dla rozwoju".

Na korytarzu spotkaliśmy kolejnego współprowadzącego warsztaty - Jarosława Gresera. To młody prawnik, doktorant na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, związany z Fundacją Innowacyjnych Przedsięwzięć Społecznych. W swojej pracy zajmuje się również prawami człowieka. Tutaj jego zadaniem było stworzenie bazy wiedzy teoretycznej dla słuchaczy. - Idea jest taka: ci ludzie, żeby w sposób prawidłowy mogli opowiedzieć o tym, czego się dowiedzą, muszą mieć odpowiedni background. I stworzenie go jest moim zadaniem - tłumaczył. Zapytany o swoje nadzieje związane z tymi warsztatami, odpowiedział: - Uczestnicy muszą tutaj złapać bakcyla, zainteresować się poruszanymi tematami. Jeśli chociaż część z nich będzie się potem rozwijać w tej dziedzinie, będzie to duży sukces.

Zagraniczni goście cały listopadowy tydzień spędzili bardzo aktywnie. Pierwszy dzień tradycyjnie organizatorzy przeznaczyli na zapoznanie się uczestników oraz wprowadzenie w metody teatralne. Kolejny dzień natomiast upłynął pod znakiem praw człowieka, najpierw gospodarze przedstawili ich ideę, koncentrując się głównie na prawnym aspekcie tego zagadnienia, po czym nastąpiło podsumowanie zdobytej wiedzy. Tematyka poruszana przez kolejne dni warsztatów krążyła oczywiście wokół głównych zagadnień spotkania. I tak, uczestnicy zajmowali się między innymi problemami uchodźców w ich krajach, dyskutowali w jaki sposób dostęp do wiedzy wpływa na przestrzeganie praw człowieka, czy jak zwiększyć społeczne zaangażowanie wielkich korporacji. Odwiedzili też Muzułmańskie Centrum Kulturalno-Oświatowe, co było pretekstem do poruszenia tematu islamu w kontekście przestrzegania praw człowieka.

O spodziewanych korzyściach płynących z wydarzenia opowiedziała Anna Huminiak: - Po warsztatach powstaną materiały dla uczestników, które będą mogli wykorzystać w swojej pracy. Mamy też nadzieję, że poznają się tutaj na tyle dobrze, aby potem mogli wykorzystać te kontakty do nawiązania współpracy międzynarodowej - wyliczyła. I podsumowała: - Szkolenia takie są niezwykle ważne, ponieważ doświadczenie bezpośrednie jest niezbędne, żeby potem uczyć innych. Wśród naszych gości za mała jest początkowa baza wiedzy, co jeszcze dobitniej wskazuje na celowość takich spotkań. Warsztaty te są rezultatem doświadczenia Domu Spotkań i współpracy z ludźmi zajmującymi się poruszaną tutaj tematyką.

Na fakt, że tego rodzaju przedsięwzięcia są niezwykle istotne, wskazał również Diego Marin - Romera: - Często ludzie nie wiedzą nawet, jak zagadnienie praw człowieka wygląda w ich kraju - powiedział, powołując się przy tym na swoje długoletnie doświadczenie. Dlatego każdy sposób rozpromowania tych idei wydaje się warty uwagi, szczególnie taki, który dotrze do jak największej ilości osób.

Zdjęcia: Jarosław Nogal

Podziel się

Polub nas na Facebooku