Dziś rodzina jest inna

Rozmawiała Lidia Ostałowska
18.02.2011 , aktualizacja: 18.02.2011 13:39
A A A Drukuj
Ilu znajdziemy nauczycieli, którzy delikatnie i kulturalnie pokażą, jak piękny może być seks i jak dobre mogą być relacje w rodzinie? - pyta prof. Barbara Fatyga z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW, badaczka problemów młodzieży
Prof. Barbara Fatyga
Fot. Jacek Łagowski / AG
Prof. Barbara Fatyga
ZOBACZ TAKŻE
Lidia Ostałowska: Aż 71 proc. dorosłych uważa, że zajęcia z "seksu" powinny być obowiązkowe, w podobny sposób myśli tylko co trzeci uczeń.

Prof. Barbara Fatyga: Trudno im się dziwić. Bo rodzice - jak pokazują od wielu lat badania - coraz więcej zadań wychowawczych usiłują spychać, przede wszystkim na szkołę. Ale ilu znajdziemy nauczycieli, którzy delikatnie i kulturalnie pokażą, jak piękny może być seks i jak dobre mogą być relacje w rodzinie? Trzeba mieć dużo delikatności, taktu oraz interdyscyplinarnej wiedzy, żeby rozmawiać z dziećmi o seksualności. Kto w masowej skali temu podoła? Nastolatki zaś bardziej zajmuje miłość, flirt i zabawa niż ich społeczna obecność w rodzinie. Warto pamiętać, że realna edukacja seksualna dokonuje się w całym środowisku wychowawczym, w którym szkoła - dodajmy - traci uprzywilejowaną pozycję, czy nam się to podoba, czy nie. Nadanie jej odpowiedniego kierunku wymaga współpracy wielu podmiotów, a na to nie ma szans. Nie opanuje się na przykład niskiego przekazu kultury popularnej z jego wulgarnością i chamstwem.

Zachowania seksualne nastolatków bardziej kształtuje konkurs na najdłuższy pocałunek niż pedagogiczne zabiegi?

- Oczywiście, bo obecnie to głównie kultura popularna przekształca wzory współżycia. Media obniżają próg intymności, epatują dosyć prymitywną seksualnością. A potem lamentują, że rodzina była kiedyś fajna, bo tradycyjna, a teraz świat się chyli ku upadkowi, zaś życie rodzinne jest zagrożone. I to ma być wina młodzieży, która się przecież skandalicznie zachowuje. No to pytam, kto podsuwa młodym ludziom takie zachowania, gdzie oni je widzą, kto za to odpowiada, kto to toleruje i dlaczego?

Bez odpowiedzi na te pytania, mówiąc o edukacji seksualnej, popadamy w hipokryzję. Sama byłam zbulwersowana, gdy podczas wykładu parka w pierwszym rzędzie, z wyglądu posiadacze tzw. kindersztuby, zaczęła się namiętnie całować, a następnie pan włożył pani rękę pod spódnicę (!). Chodzi o doraźne reagowanie w takich sytuacjach. Powiedziałam żartem, "iż widzę, że ich miłość wzięła, ale mnie to dekoncentruje i żenuje, więc niech opuszczą salę i udadzą się do stosowniejszej niż uniwersytet świątyni miłości". Nie zawstydzili się w ogóle, grupa się zaśmiała, ale przynajmniej przestali.

Edukatorki seksualne z "Pontona" alarmują: już 14-latki uprawiają seks, nie wiedzą, co to antykoncepcja. Uprawnione jest staroświeckie pytanie: Co z nich wyrośnie?

- No to sprawdźmy. Najnowszy rocznik demograficzny GUS za rok 2009 podaje, że 4,9 proc. kobiet w wieku 19 lat i poniżej urodziło w tym roku dzieci i tendencja jest spadkowa. Matki w wieku poniżej 16 lat w tym samym roku urodziły 401 dzieci. Jak dotąd nie ma epidemii ciąż wśród nastolatek. A to, że dziewczęta mają problemy, wcale nie znaczy, że wszystkie 14-latki prowadzą bogate życie seksualne. Zauważmy, iż seks i rodzina to tematy, na których wszyscy się znają, bo każdy ma jakieś doświadczenia. Ale w tej wiedzy jest mnóstwo jawnych i ukrytych stereotypów. Należy do nich przekonanie, że to głównie młodzież tworzy nowe wzorce życia rodzinnego i seksualnego. To nie do końca prawda.

Gimnazjaliści stwierdzili w badaniu dla GazetaEdukacja.pl, że miłość to najistotniejszy warunek do osiągnięcia szczęścia w życiu. Ich rodzice stawiają na udane małżeństwo i posiadanie dzieci.

- To wynik dosyć banalny i zrozumiały. Odbija doświadczenia społeczne tych dwóch grup. Rzecz także w tym, że obecne babcie i dziadkowie przeżyli rewolucję seksualną i nie zawsze mogą pokazać wnukom tradycyjne życie rodzinne. Rozchwianie norm współżycia rodzinnego jest też "winą" rodziców.

Agata Stanisz z Poznania napisała ciekawą pracę doktorską o praktykowaniu pokrewieństwa we współczesnej Polsce. Przez pięć lat obserwowała około setki rodzin. Stwierdziła, że tzw. normalna rodzina to rzadkość. W każdej znajdzie się albo jakaś "nienormalna" ciotka żyjąca z młodszym partnerem, albo stryj o dziwnych skłonnościach, albo dziadkowie, którzy wolą używać życia i są "nadmiernie" kochliwi, zamiast bujać wnuki na kolanach. Nie ma prawie rodzin, w których ktoś nie żyłby na kocią łapę. Sytuacje "nieprzyzwoite", ekstremalne też się praktykuje od dawna, zanim dzisiejsza młodzież pojawiła się na świecie. Dzieci i młodzież mają szeroki wachlarz wyboru zachowań nie tylko ze świata norm i wartości, ale także z codziennych obserwacji.

Z czego wybierają?

- Są grupy młodych ludzi, w których obserwujemy powrót do wręcz wiktoriańskich norm życia seksualnego, łącznie z zachowaniem czystości przedmałżeńskiej. Inne wybierają ludowo-popkulturowy wymiar tradycji - ślub i wesele na 300 osób, a potem życie jak Bóg da. Jeszcze inni młodzi, często mający zdecydowanie nieudane wzorce życia rodzinnego, próbują sprostać mitowi rodziny dużej, ciepłej, z żoną, która nie pracuje, tylko zajmuje się dziećmi. Inni reagują na tempo i wymogi współczesnego życia. Kobiety chcą i muszą pracować, żeby wspomóc domowy budżet albo po to, by mieć własne pieniądze. Trzy K - kościół (Kirche), kuchnia (Kueche), dzieci (Kinder) - to nie dla nich. Trend emancypacyjny powiązany z feminizmem i niezłym wykształceniem kobiet widzimy gołym okiem w demografii. Pierwsze dziecko rodzi się późno, w ogóle dzieci jest mało. To tylko kilka z możliwych wariantów. Nie ma jednego wzorca.

Czyli rodzina dziś to...

- Rodzina dziś przeżywana jest raczej - jak to stwierdziła Stanisz - jako sieć bliskości niż siatka krewnych i powinowatych. Więzi quasi-rodzinne łączą np. trzy owdowiałe sąsiadki albo rodziców mieszkających z synem gejem i jego chłopakiem. Nie robi się z tego problemu, bo żyć trzeba. Fundament tradycyjnej rodzinności został podważony i w związki typu rodzinnego wchodzi się również z "obcymi" osobami. Ludzie szukają przede wszystkim wsparcia emocjonalnego, poczucia bliskości, i to niekoniecznie w "podstawowej komórce społecznej". Gdzie znajdą, tam się wiążą.

Młodzież trzeba uczyć, żeby wybrała tak jak my, dorośli, chcemy?

- Zmiana obyczajowa, która się od dłuższego czasu dokonuje, jest zbyt głęboka i wielowątkowa, żeby coś przewidzieć i sensownie temu przeciwdziałać. Trzeba patrzeć, co nastolatki wybierają i jak kształtują swoje drogi. Życzliwie, stanowczo i taktownie pomagać przechodzić przez dojrzewanie. I pamiętać, że często pod płaszczykiem epatowania golizną, seksem i bezczelnością w gruncie rzeczy ukrywają się stałe problemy ludzkiej natury: tożsamościowe, problemy z więziami, emocjami, władzą i kontrolą.

Wywiad nieautoryzowany

Podziel się

  • Dziś rodzina jest inna ibnalqq 18.02.11, 15:02

    To jakaś koleżanka "profesor" Środy? Bo poziom podobny. »

  • Dziś rodzina jest inna patriota-polski 18.02.11, 15:12

    Dlatego, że nie wygłasza tez zgodnych z księga spisaną przez pasterzy 2000 lat temu tylko z obecna wiedzą naukową? Faktycznie, niegodna miana naukowca.»

  • Dziś rodzina jest inna inkwizytorstarszy 18.02.11, 23:34

    Tym którzy twierdzą że to doświadczenie życiowe i rodzina powinno kształtować zachowanie młodych w sprawach seksu, pragnę przypomnieć żepoglądy dziadków i wnuków dzieli przepaść »

Znajdź studia, kursy i szkolenia

Polub nas na Facebooku