Couchsurfing, czyli nocleg za free

Adrian Bąk
09.08.2010 , aktualizacja: 10.08.2010 12:42
A A A Drukuj
Mało ruchu = kłopoty ze zdrowiem i krótsze życie Fot. Shutterstock Mało ruchu = kłopoty ze zdrowiem i krótsze życie
Chcesz jechać na wycieczkę życia, ale brakuje ci pieniędzy na choćby tani nocleg? Nic nie szkodzi. Jest takie miejsce na świecie, gdzie dach nad głową znajdziesz bez problemu. Kiedy chcesz, na ile chcesz. I to za darmo. Gdzie? Tutaj. Wystarczy kliknąć. To działa.
- To wy? - Tak to my. - Miło was poznać. Witam w Paryżu. Tam macie kanapę do spania. Zaraz dam wam coś do picia. Może być cola? - Dlaczego by nie!

Couch, host, couchsurfing - czyli słowniczek trudnych pojęć

Na tę kanapę to się tutaj mówi couch. Z angielskiego. Coucha trudno opisać jednoznacznie, bo istnieje dużo rodzajów couchu. Są couche-materace - można je zastać właściwie wszędzie tam gdzie się trafi, są couche-kanapy i couche-sofy, najczęściej egzystujące w tzw. living roomach, są też couche-łóżka, w oddzielnych pokojach, ale to już klasa, że ho ho, trzy gwiazdki. Raz ktoś powiedział, że dostał coucha w wannie, w łazience. Zgodził się, bo to był Madryt, a on zaczął szukać tego coucha na ostatnią chwilę, i nie miał wyjścia. I w sumie fajnie było, bo spał na kocach, i ciepło też było, a następnego dnia jego host znalazł mu lepszego coucha - u kolegi. Tam już miał łóżko, że ho ho, te trzy gwiazdki. Jak w hotelu.

Chcesz dowiedzieć się jak uniknąć niechcianej pamiątki z wakacji, czyli chorób przenoszonych drogą płciową? Zajrzyj: "Niezbędnik wakacyjny" w MultiWiedza.pl


Na tego, co daje coucha, to się tutaj mówi host. Są różni hostowie, ale zawsze pomogą, bo w końcu tworzą jedną społeczność. Takim hostem może być każdy człowiek. Mały czy duży, student, emeryt, biedny, bogaty i tak dalej. Liczy się tylko to, żeby miał miejsce do spania. Choć to też nie jest warunek i można zostać hostem, który nie ma miejsca do spania, ale za to z chęcią wypije z tobą herbatę lub też pomoże ci w zwiedzaniu miasta. No i jeszcze coś. Host musi mieć internet, bo ta społeczność powstała właśnie w internecie.

Na tą społeczność, co powstała w internecie, mówi się couchsurfing. Czyli z angielskiego - szukanie kanapy. Szukać kanapy można właściwie wszędzie tam na świecie, gdzie dotarł już internet. Choć oczywiście najwięcej couchsuferów jest tam, gdzie tego internetu najwięcej. A więc w Europie i Ameryce. Ale hostów można znaleźć także w Nowej Zelandii czy w Afryce, poniżej Sahary. W Polsce jest ich już około 15 tysięcy. Najwięcej w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. A w całej sieci jest ich już grubo ponad 5 milionów.

Weekend w Paryżu? Czemu nie!

Ezequiel, nasz host, ma 27 lat, pracuje w firmie komputerowej gdzieś na południu Paryża, z pochodzenia jest Hiszpanem, ma rodzinę w Barcelonie. Jest średniego wzrostu. Na zdjęciu wydawał się większy, ale poznaliśmy go od razu. Dwa tygodnie temu wysłaliśmy mu wiadomość, że mamy bilety do Paryża, bo była promocja i za kilkanaście euro można przylecieć, no i że bardzo chcemy ten Paryż zobaczyć, bo tyle mówią o nim, Wieża Eiffla, Sekwana, miasto miłości, wiecie, o co chodzi. Zgodził się od razu. Czemu miałby się nie zgodzić, skoro akurat będzie w domu i może nas trochę oprowadzić. Na ile chcecie przylecieć? A tak na weekend, trzy dni, bo potem znów na uczelnię. -OK, you're welcome. Odpisał. - Tylko przywieźcie coś z Polski.

Przywieźliśmy mu Żubrówkę. Taki standard. Jak Polacy couchsurferzy jadą za granicę, to tamci, do których jadą, zwykle pytają o jakąś polską wódkę. A jak polska wódka, to Żubrówka. Pytają też o słodycze, ale wiadomo, słodycze trudniej przewieźć, żeby się nie zepsuły, a wódka to wódka. Grunt to przywieźć jakiegoś fanta, żeby host miał jakąś pamiątkę po surferach. No więc Ezequiel dostał od nas Żubrówkę. Nie wypił jej, położył na półce w salonie. A na tej półce stało już chyba z pół świata. Trunki z całego globu, głównie wina, jedno nawet z Amazonii. I to wszystko od couchsurferów. Od jednej couchserferki dostał raz nawet stanik z inicjałami. - Jej chłopak nie był szczęśliwy, bo z chłopakiem do mnie przyjechała, ale prezent to prezent, trzymam go do dziś - mówił Ezequiel, pokazując swoje "gifty".

Ja pomogę tobie, ty pomożesz mi

Społeczność couchsurferów żyje dzięki wzajemnemu zaufaniu. Wielu jest takich, co dają nawet klucze do mieszkania. Tak, to prawda. Można jechać do obcego kraju, do obcego człowieka, wylądować u niego w domu, dostać miejsce do spania i klucze do mieszkania. I to wszystko w XXI wieku - zamkniętym zwykle na kłódkę, ogrodzonym zasiekami, z kamerą nad głową zamiast słońca. Ezequiel też dał nam klucze. Następnego dnia po przylocie musiał wstać wcześniej do pracy, a my chcieliśmy dłużej pospać. Nie było problemu. Tak więc Ezequiela można polecić. Zresztą, w ogóle trudno tutaj natrafić na kogoś niewartego polecenia. W końcu wszyscy tutaj wychodzą od tego samego, mają wspólną ideę - marzenia są to, żeby je spełniać. A pomagać innemu, to też pomagać sobie. Jak to działa?

Bardzo prosto. Jak każdy "poszukiwacz kanapy", także Ezequiel ma własny profil na couchsurfingu. Oczywiście za darmo. Założył go już jakiś czas temu, o samej idei dowiedział się od znajomego. Ezequiel jest dobrym hostem, więc można go komuś polecić. A jak go poleci kilka osób, to Ezequiel będzie miał większe szanse, że znajdzie kanapę w innym zakątku świata, o którym on marzył, żeby się tam znaleźć. Takim marzeniem dla Ezequiela jest Republika Południowej Afryki. Zawsze chciał tam się znaleźć. Na razie nie ma pieniędzy na przelot, ale już rozmawiał z jakimś hostem, który zaoferował pomoc. Poza tym Ezequiel dużo dowiedział się o polskiej kulturze. Wspólnie z O. staraliśmy się mu jak największej przekazać. Właśnie! Nowa kultura, nowe doświadczenia. To łączy couchsurferów najbardziej. Ezequiel doszedł do wniosku, że jesteśmy bardzo gościnni i energiczni, i żebyśmy mieli tyle słońca co Hiszpanie, to tak samo dobrze gralibyśmy w piłkę. W moim profilu Ezequiel wyczytał, że interesuję się piłką nożną. Zaprosił mnie więc na mecz piłki nożnej, na Paris San Germain, a Paris Saint Germain to w końcu nie byle kto. I tak nie dość, że Paryż trochę zwiedziłeś, to i jeszcze dobry mecz poszedłeś. Już nie wspominając o wieczornych spacerach nad Sekwaną z ze swoją wybranką. I to wszystko prawie za darmo. Przelot samolotem za grosze, i trochę jedzenia pod pachę.

Nienawidzę kotów, AC/DC i chcę się zakochać

Oczywiście potencjalnego coucha można sobie wybrać, przeszukując długą listę couchów. Jeśli planujesz wycieczkę ze znajomymi ze studiów, lepiej wybrać coucha w podobnym wieku, żeby po prostu wspólnie się nie nudzić. Znalazłeś kogoś kto słucha podobnej muzyki? Napisz do niego, może pójdziecie razem na koncert! Ktoś napisał w profilu, że podobnie jak ty interesuje się fotografią? To będzie twój couch, w końcu możesz się czegoś poduczyć. A ten lubi szaleć do rana przy kubańskich rytmach? Ha, też lubisz, musisz się do niego odezwać. I tak dalej, i tak dalej. Najlepiej czytać, co twój couch lubi robić w życiu, żeby się później nie rozczarować i nie zmarnować sobie wyjazdu. Bo jeśli na przykład masz alergię na koty, a twój host będzie ich amatorem, może być ciężko. Ktoś mi powiedział, że raz jak pojechał na coucha do Hiszpanii, to miał hosta, który codziennie od 8 rano do 11.30 słuchał na tzw. fulla AC/DC i jeszcze sam pogrywał na gitarze elektrycznej. A kolega nie dość, że za AC/DC nie przepadał, to też i lubił dłużej pospać. Szczególni, że w Hiszpanii zostać do czwartej czy piątej nad ranem w klubie dyskotekowym to nie sztuka. A później spać nie można, bo AC/DC na fulla. Tak że trzeba uważać z hostami. Ale i tak zawsze najważniejsze jest to, żeby mieć gdzie się przespać.

Uważać też trzeba, żeby się na przykład... nie zakochać! Jak to? Na couchu? Przez kilka dni? A dlaczego nie! Natalia pojechała z koleżankami do Sztokholmu, bo tanie bilety, promocja, standard. Poza tym Sztokholm, słyszała, to też piękne miasto, dużo można zwiedzić i niedrogo. Spotkała tam Osmana, przystojnego młodzieńca z Turcji, który akurat też był w Sztokholmie i zatrzymał się u tego samego hosta, tak się złożyło, że kolegi, na kilka dni. Serce mocniej zabiło, i bach, stało się. Od półtora roku Natalia jest dziewczyną Osmana, a Osman chłopakiem Natalii i świata poza sobą nie widzą. Teraz Natalia poleciała właśnie do Turcji jako wolontariuszka, tylko dlatego, żeby być bliżej Osmana. Osman też już u niej był dwa razy w Gdańsku. Już nie na couchu. Teraz zapraszają się telefonicznie. Zrezygnowali na razie z couchsurfingu, ale Natalia mówi, ze jak będą mieli dom w Stambule, to będą zapraszać na potęgę. W końcu Stambuł to też piękne miasto, komuś nie dać możliwości, żeby je zobaczyć. I tak to właśnie działa. Ten cały couchsurfing. Na zasadzie: A dlaczego by nie?

I tak: Dlaczego by nie przenocować? Przecież to nic nie kosztuje! Dlaczego by nie pomagać zwiedzać? Przecież tyle się można nauczyć! Dlaczego by, po prostu, najzwyczajniej w świecie, nie spędzić z kimś miło czasu?

No dlaczego by nie!

Idea "couchsurfingu" istnieje w sieci od 2002 roku pod adresem couchsurfing.com. Strona została założona w 2002 roku przez amerykanina Caseya Fentona. Na tę chwilę ma już ponad 5 milionów użytkowników z całego świata, którzy za darmo oferują innym uczestnikom projektu miejsce do spania i masę nowych doświadczeń. Jest też jej polska wersja językowa. Couchsurfing jest organizacją non-profit.

Chcesz dowiedzieć się jak uniknąć niechcianej pamiątki z wakacji, czyli chorób przenoszonych drogą płciową? Zajrzyj: "Niezbędnik wakacyjny" w MultiWiedza.pl


Podziel się