Ubywa słabych, ale nie przybywa zdolnych

Małgorzata Zubik
22.03.2011 , aktualizacja: 22.03.2011 12:15
A A A Drukuj
Nasze nastolatki coraz lepiej radzą sobie z czytaniem, nadal mają jednak kłopoty z matematyką. Za to w naukach przyrodniczych młodzi Polacy zmniejszyli dystans do europejskiej czołówki
Tak wynika z ogłoszonej Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów (Programme for International Student Assessment, PISA). To jedno z największych badań umiejętności uczniów na świecie. Od 2000 r. co trzy lata przeprowadzane jest pod auspicjami Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

Badaniem z marca 2009 r. objęto blisko pół miliona 15-letnich uczniów łącznie z 65 krajów, w tym z 34 najbardziej rozwiniętych zrzeszonych w OECD. Badanie sprawdzało, jak pod koniec obowiązkowej nauki (w Polsce to ostatnia klasa gimnazjum) młodzież jest przygotowana do dalszej edukacji i wymagań rynku pracy. Z Polski w badaniu wzięło udział prawie 5 tys. uczniów.

Gdy Polska dziewięć lat temu startowała w PISA, we wszystkich badanych dziedzinach (czytanie i interpretacja, matematyka oraz rozumowanie w naukach przyrodniczych) wyniki polskich uczniów były niższe od średniej OECD.

Co poprawiliśmy? W czytaniu Polska zajęła teraz dziewiąte miejsce wśród krajów OECD. W Unii jesteśmy na piątym - za Finlandią, Holandią, Belgią i Estonią.

- Najważniejsze jest zmniejszenie liczby uczniów, którzy osiągają najsłabsze wyniki w czytaniu - mówi dr Michał Federowicz, szef polskiego zespołu PISA. - W 2000 r. było to 23,2 proc., teraz, w ostatnim badaniu - 15 proc. i jest to jeden z najniższych wskaźników w Europie.

Niespodzianką jest dalsza poprawa w naukach przyrodniczych - wynik polskich uczniów jest już lepszy od średniej OECD (w 2006 r. osiągnęliśmy średnią). A w krajach UE jesteśmy w tej kategorii na siódmym miejscu. Co ważne, o kilka punktów (do 13,1 proc.) spadł odsetek nastolatków najsłabszych z przyrody. Mniej najsłabszych uczniów mają w Europie tylko Finlandia i Estonia. - Nie spodziewaliśmy się, że postęp będzie aż tak duży - mówi dr Federowicz. - Po poprzednich badaniach ogłaszaliśmy, że nauki przyrodnicze leżą odłogiem, być może to zmotywowało nauczycieli.

Największą bolączką polskiej szkoły nadal jest matematyka. Wynik jest tak samo słaby jak przed trzema laty - 25. miejsce wśród wszystkich badanych krajów (w UE 11.). Niestety, aż 20,5 proc. polskich uczniów osiągnęło wynik poniżej minimum. - W porównaniu z krajami OECD mamy więcej uczniów średnich, mniej słabych, ale też i mniej dobrych - tłumaczy dr Federowicz. A np. najlepsza w Europie Finlandia ma z matematyki dwa razy więcej niż Polska uczniów dobrych i bardzo dobrych i dwa razy mniej najsłabszych.

We wszystkich krajach dziewczęta wyprzedziły chłopców w czytaniu. Wśród uczniów, którzy wykonali najtrudniejsze zadania, jest dwa razy więcej dziewcząt niż chłopców. Co zaskakujące, wśród najsłabszych - podobnie. Największy postęp w naukach przyrodniczych oprócz Polski zanotowały Turcja, Portugalia, Korea Płd., Włochy i Stany Zjednoczone.

Co na takie wyniki MEN? - Pokazują, że gimnazja były dobrym pomysłem, pomagają podnosić umiejętności najsłabszych uczniów - mówi wiceminister Krystyna Szumilas. - Dużo do zrobienia mamy, jeśli chodzi o matematykę. Jest z nią problem od dłuższego czasu.

Podziel się