Zbadali, jak uczą krakowskie licea. Wyniki w elipsie

Olga Szpunar
18.03.2011 , aktualizacja: 18.03.2011 17:13
A A A Drukuj
I LO im. Nowodworskiego: odnowiony hall główny Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta I LO im. Nowodworskiego: odnowiony hall główny
Jak uczą krakowskie licea? Zbadał to właśnie zespół działający przy CKE. Wykresy, słupki i elipsy obrazujące wyniki zaciekawią ekspertów od edukacji, ale rodzice i uczniowie mogą ich nie zrozumieć.
Czy szkoła ma dobre wyniki, bo dobrze uczy? A może to jedynie efekt przyjmowania samych dobrych uczniów, którzy wszędzie dadzą sobie radę bez względu na to, czy mają złych, czy dobrych nauczycieli? Jak jest w istocie, pokazują obliczenia tzw. edukacyjnej wartości dodanej (EWD). To porównanie wiedzy, z jaką uczeń przyszedł do szkoły, z wiedzą, którą po latach nauki w z tej szkoły wynosi. W 2009 r. działający przy Centralnej Komisji Egzaminacyjnej eksperci obliczyli ją dla gimnazjów. Porównali wynik ucznia ze sprawdzianu pisanego na zakończenie podstawówki z wynikiem, jaki uzyskał na egzaminie po trzech latach nauki w gimnazjum. Na podstawie wyników posegregowali gimnazja według pięciu kategorii. Szkoły neutralne - przyjmują średnich uczniów i takich po trzech latach wypuszczają. Szkoły sukcesu - trafiają tu dobrzy uczniowie i ich potencjał nie jest marnowany. Szkoły wspierające - takie, które przyjęły słabych uczniów i wypuściły ich z lepszymi wynikami. Szkoły wymagające pomocy - przyjmują i wypuszczają słabych uczniów. Szkoły zmarnowanych szans - przyjmują nawet niezłych uczniów i marnują ich potencjał. Pisemną informację, do której kategorii należy szkoła, można było znaleźć na obrazującym jej wynik wykresie.

Wyniki? Na 72 przebadane krakowskie gimnazja aż 31 okazało się szkołami sukcesu. Cztery zostały zakwalifikowane do kategorii szkół niewykorzystanych możliwości, siedem do szkół wymagających pomocy. 30 to tzw. szkoły neutralne. Co ciekawe, badanie pokazało, że w Krakowie nie ma ani jednej szkoły wspierającej, czyli takiej, która po trzech latach nauki wypuściła słabych wcześniej uczniów z dobrymi wynikami. Badanie pokazało za to, że z takimi uczniami świetnie pracuje prowincja. - W dużych miastach trwa wyścig szczurów. Szkoły biją się o dobrych uczniów, by ci pracowali na ich wyniki w rankingach. W szkołach na peryferiach, którym na rankingach nie zależy, potrafią się pochylić nad słabymi uczniami i wyprowadzić ich na prostą - komentował ówczesny szef CKE Krzysztof Konarzewski.

Po gimnazjach przyszła pora na licea i technika. EWD dla nich zostało obliczone przez porównanie wyniku egzaminu gimnazjalnego z wynikami obowiązkowej od 2010 r. matury z matematyki oraz matury z polskiego. Wyniki obliczeń można znaleźć już na stronie Centralnej Komisji Egzaminacyjnej (www.cke.edu.pl). Nie są jednak tak czytelne jak te dla gimnazjów. Eksperci zrezygnowali z segregowania liceów na szkoły sukcesu, wymagające pomocy czy niewykorzystanych szans. - Nie chcemy tych szkół rankingować - tłumaczy Anna Rappe z Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Krakowie i członek zespołu EWD. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że przypisane do słabych kategorii gimnazja zgłaszały w CKE pretensje.

Rodzic, który chce się dowiedzieć, jak uczy liceum, do którego chce wysłać dziecko, będzie musiał więc przebrnąć przez wykresy i elipsy. - Jeśli zapozna się z zamieszczonym na stronie wyjaśnieniem, jak je czytać, to je zrozumie - uważa Rappe.

Tomasz Malicki, dyrektor I LO im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie (według zlikwidowanych już kategorii szkoła ta jest szkołą sukcesu), przyznaje: - To nie jest materiał dla przeciętnego zjadacza chleba. A powinien, bo w końcu przeciętnym zjadaczom wybierającym szkoły dla swoich dzieci ma służyć. To wielka sztuka o rzeczach skomplikowanych mówić prosto. Tutaj prosto nie jest. Nauczyciele przechodzą specjalne szkolenia, jak interpretować podawane przez CKE wyniki. Nawet po nich nie wszyscy są w stanie wyjaśniać je rodzicom, a proszę mi wierzyć, że rodzice takich wyjaśnień coraz częściej się domagają.

Szef Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej Lech Gawryłow uważa, że z odczytaniem wartości EWD dla liceów rodzic da sobie radę. - Na wynik szkoły składa się wiele czynników, również tych, których zmierzyć się nie da, jak na przykład atmosfera. My dostarczamy obiektywnej bazy, na podstawie której każdy może dokonać własnej oceny szkoły - dodaje.

Komentarz

Duże brawa dla zespołu, który zdecydował się badać edukacyjną wartość dodaną w polskich szkołach. Nie ma bardziej sprawiedliwego sposobu na ocenę ich pracy. Co więcej, EWD jest szansą na wyjście z cienia szkół, których suche wyniki egzaminacyjne nie są porywające. Dopiero gdy uzmysłowimy sobie, że szkoła z ogona rankingu wypuszcza bardzo słabych uczniów ze znacznie lepszymi ocenami niż te, z którymi ich przyjęła, widać, jak dużą pracę wykonali jej nauczyciele. Dlatego tak ważne jest, by informacja o EWD była jak najbardziej czytelna. Każdy rodzic ma prawo wiedzieć, jak eksperci oceniają szkołę, do której chce posłać dziecko. Ten przekaz musi być jasny, a nie szyfrowany w wykresach i elipsach. Jestem pewna, że podany do publicznej wiadomości w przejrzysty sposób zagoni słabe szkoły do pracy bardziej efektywnie niż jakikolwiek program naprawczy.

Olga Szpunar

Podziel się

  • Wyniki takich pomiarów zależne sa kto i w jakim guru133 18.03.11, 15:09

    celu je wykonuje a ich obiektywizma jest mocno dyskusyjny. Dla niezorientowanych, nie jestem i nie byłem pracownikiem żadnej z tych szkół, kiedy wykonywano te pomiary:))»

  • Re: Zbadali, jak uczą krakowskie licea. Wyniki w roszpunka3 15.09.11, 14:41

    Według mnie zarówno w gimnajach i liceach potrzebne są spore zmiany nastawione na przyszłośc i na wykorzystanie technologii. Obecnie spotykamy się z wieloma propozycjami zmian, począwszy od »

Znajdź studia, kursy i szkolenia

Polub nas na Facebooku