Oświata jak gąbka - pożera jedną trzecią budżetu
03.03.2011
, aktualizacja: 02.03.2011 19:42
Powstanie strategia rozwoju krakowskiej edukacji - zadecydowali radni na wczorajszej sesji rady miasta. Wnikliwej analizy stanu oświaty w mieście dokona firma z zewnątrz, a nie urzędnicy.
ZOBACZ TAKŻE
- Szkoły nie chcą praktykantów. Powód: niskie stawki (01-08-11, 00:00)
- Krótki film o wrednej pani zbulwersował nauczycieli (15-03-11, 09:00)
- Falstart zapisów do podstawówek (23-02-11, 12:00)
- Kontrowersyjny kalendarz bez świąt będzie poprawiony (13-02-11, 23:00)
Problem zapewnienia miejsc w przedszkolach, opieka nad uczniami wybitnie zdolnymi, analiza potrzeb remontowych wszystkich budynków należących do edukacji, współpraca zawodówek z pracodawcami, powstanie kryteriów przyznawania szkołom pieniędzy na inwestycje, sieć szkół, analiza, czy nie mamy przerostu urzędników - to wszystko powinno znaleźć się w krakowskiej strategii rozwoju edukacji na lata 2011-2018. Przede wszystkim jednak powinna ona wskazać, co robić, by zracjonalizować wydatki na oświatę.
- Jej stworzenie jest potrzebne, bo oświata jest jak gąbka. Pożera jedną trzecią całego budżetu i wchłonie wszystko, co się jej da. Pytanie, czy jest sens wciąż jej dodawać i dodawać - mówiła " Gazecie" radna Małgorzata Jantos, która uważa, że do tej pory Kraków "ładował" pieniądze w edukację w sposób zupełnie nieprzemyślany. Na przykład inwestował w placówki przeznaczone teraz do zamknięcia. Choćby Przedszkole nr 114 przy ul. Stradomskiej, w którego remonty w ciągu ostatnich dwóch lat miasto wsadziło ponad 36 tys. zł, a teraz planuje przenieść stamtąd dzieci.
Wczoraj podczas sesji radni przyjęli pomysł Jantos. Wielu z nich uważa, że strategię powinna wykonać firma z zewnątrz. Taka, która do problemu podejdzie z dystansem. Bez sentymentów, że jakiś ruch nie zostanie wykonany, bo np. będzie wymagał zwolnień.
- Potrzeba nam świeżego, nieuwikłanego spojrzenia na stan krakowskiej edukacji pod każdym względem - mówił nam Grzegorz Stawowy (PO).
Są też tacy, jak Barbara Nowak (PiS), którzy uważają, że strategię może opracować tylko ktoś, kto dobrze zna krakowską oświatę, a więc urzędnik, a nie firma zewnętrzna. Poza tym takiej firmie trzeba będzie zapłacić, a przecież w budżecie miasta brakuje pieniędzy.
Wczoraj Katarzyna Fiedorowicz-Razmus z biura prasowego magistratu poinformowała nas, że wydział edukacji zleci opracowanie strategii firmie zewnętrznej. - Oczywiście urzędnicy miejscy będą przy tym współpracować, choćby służąc niezbędnymi informacjami - wyjaśnia.
Dokument powinien powstać w ciągu najbliższych pięciu miesięcy.
Budżet krakowskiej edukacji na rok 2011 wynosi ponad 1 miliard 77 milionów. Rośnie z roku na rok, ale to nie przekłada się na sytuację szkół, które latami czekają na wymianę nieszczelnych okien i borykają się z brakiem pieniędzy na kredy, gąbki i papier toaletowy. W tym roku z ogromnej kwoty przeznaczonej na krakowską oświatę tylko 36 mln zł pójdzie na remonty placówek. Około 80 proc. na pensje dla pracowników.
- Jej stworzenie jest potrzebne, bo oświata jest jak gąbka. Pożera jedną trzecią całego budżetu i wchłonie wszystko, co się jej da. Pytanie, czy jest sens wciąż jej dodawać i dodawać - mówiła " Gazecie" radna Małgorzata Jantos, która uważa, że do tej pory Kraków "ładował" pieniądze w edukację w sposób zupełnie nieprzemyślany. Na przykład inwestował w placówki przeznaczone teraz do zamknięcia. Choćby Przedszkole nr 114 przy ul. Stradomskiej, w którego remonty w ciągu ostatnich dwóch lat miasto wsadziło ponad 36 tys. zł, a teraz planuje przenieść stamtąd dzieci.
Wczoraj podczas sesji radni przyjęli pomysł Jantos. Wielu z nich uważa, że strategię powinna wykonać firma z zewnątrz. Taka, która do problemu podejdzie z dystansem. Bez sentymentów, że jakiś ruch nie zostanie wykonany, bo np. będzie wymagał zwolnień.
- Potrzeba nam świeżego, nieuwikłanego spojrzenia na stan krakowskiej edukacji pod każdym względem - mówił nam Grzegorz Stawowy (PO).
Są też tacy, jak Barbara Nowak (PiS), którzy uważają, że strategię może opracować tylko ktoś, kto dobrze zna krakowską oświatę, a więc urzędnik, a nie firma zewnętrzna. Poza tym takiej firmie trzeba będzie zapłacić, a przecież w budżecie miasta brakuje pieniędzy.
Wczoraj Katarzyna Fiedorowicz-Razmus z biura prasowego magistratu poinformowała nas, że wydział edukacji zleci opracowanie strategii firmie zewnętrznej. - Oczywiście urzędnicy miejscy będą przy tym współpracować, choćby służąc niezbędnymi informacjami - wyjaśnia.
Dokument powinien powstać w ciągu najbliższych pięciu miesięcy.
Budżet krakowskiej edukacji na rok 2011 wynosi ponad 1 miliard 77 milionów. Rośnie z roku na rok, ale to nie przekłada się na sytuację szkół, które latami czekają na wymianę nieszczelnych okien i borykają się z brakiem pieniędzy na kredy, gąbki i papier toaletowy. W tym roku z ogromnej kwoty przeznaczonej na krakowską oświatę tylko 36 mln zł pójdzie na remonty placówek. Około 80 proc. na pensje dla pracowników.
-
Racjonalność zawsze wskazana
angrusz1
03.03.11, 09:41
hmm ale wiarygodność ocen urzędniczych może być wątpliwa . Demografii nie zmienimy tak łatwo i szybko a przez następne kilka lat , kilkanaście nie będzie wyżu takiego jak w latach 50 - tych »
-
ta 1/3 to jakies haslo napedzajace
jukka2003
03.03.11, 10:50
Belkot totalny.Problem szkol jest zlozony. Jak ktos twierdzi ze kosztuja za duzo to jeszcze powinien dodac, czego oczekuje od tego systemu i za jaka kase. Nikt nie mowi czego oczekuje bo nie»







