Ksiądz, ginekolog i MTV debatowali o seksie

et, PAP
17.02.2011 , aktualizacja: 18.02.2011 11:30
A A A Drukuj
Debata Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta Debata "Edukacja seksualna - Jak jest? Jak może być?"
Przemoc seksualna, zaburzenia na tle seksualnym, aborcja, pedofilia, mniejszości seksualne - na te tematy chciałaby rozmawiać młodzież na zajęciach z wychowania do życia w rodzinie - wskazywali uczestnicy debaty poświęconej edukacji seksualnej w szkołach.
"Zajęcia nie są prowadzone tak, jak młodzież by tego oczekiwała. Trzeba zadbać przede wszystkim o kadrę nauczycielską, żeby podstawa programowa była realizowana zgodnie z najnowszą wiedzą naukową, ale niezależnie od światopoglądu prowadzącego zajęcia" - mówiła Paulina Wawrzyńczyk z Grupy Edukatorów Seksualnych "Ponton" podczas debaty zorganizowanej w przez portal GazetaEdukacja.pl i "Gazetę Wyborczą". Przytoczyła wyniki badań przeprowadzonych przez "Ponton", pokazujących, że lekcje wychowania do życia w rodzinie są silnie zideologizowane i nie wypełniają swojej funkcji.


Wawrzyńczyk podkreślała również, że MEN powinno monitorować, kto prowadzi zajęcia z wychowania do życia w rodzinie i kiedy. Podkreśliła, że pory, w jakich są zajęcia często organizowane - przed albo po lekcjach - zniechęcają młodzież do uczestnictwa w nich.

Dr Tomasz Leonowicz, ginekolog i seksuolog, nie zostawił suchej nitki na obowiązujących podręcznikach do edukacji seksualnej. "Często czytamy, że antykoncepcja prowadzi do trwałej niepłodności lub raka, a masturbacja powoduje degradację psychiki" - mówił.


Ks. Józef Augustyn, recenzent podręczników do WDŻ, przekonywał, że Kościół nie jest przeciwny edukacji seksualnej, ale szkoła powinna pełnić tu rolę pomocniczą w stosunku do rodziny. Mówił, że wiedza ta nie może być przekazywana w oderwaniu od światopoglądu i moralności. "Nauka nie jest w stanie odróżniać dobra i zła, a seksualność musi być postrzegana w tym kontekście. Wiedza nie ma charakteru światopoglądowego, ale zachowania i postawy - owszem" - podkreślił.


Według Tomasza Garstki, autora podręczników, wychowywać powinna przede wszystkim rodzina, jednak często rodzicom brakuje wiedzy. "Dlatego w szkole powinna być edukacja seksualna oparta na rzetelnej wiedzy naukowej" - stwierdził. Jego zdaniem tak długo, jak wśród recenzentów podręczników do tego przedmiotu będą duchowni i teologowie, nie będzie to możliwe. Podkreślał, że nauczyciel powinien przekazywać przede wszystkim wiedzę naukową, natomiast wychowaniem - zająć się na lekcjach wychowawczych.


Małgorzata Rybak-Dowżyk, kierownik ds. PR, MTV Networks Polska, odpierała zarzuty, że MTV promuje niewłaściwe postawy wśród młodzieży. Podkreślała, że to sytuacja, którą mamy w Polsce, dotycząca edukacji seksualnej, sama napędza widów tej stacji. A MTV porusza po prostu porusza tematy, o których młodzież poszukuje wiedzy.


Zdaniem autorki podręczników do WDŻ Teresy Król brak oceny, a nawet zaliczenia, degraduje ten przedmiot i sprawia, że uczniowie nie podchodzą do niego poważnie. Przekonywała, że na tych zajęciach młodzież powinna uczyć się nie tylko o biologii, ale również o uczuciach, moralności i rozwoju psychoseksualnym.

Również Tomasz Leonowicz oraz pedagog i seksuolog prof. Zbigniew Izdebski nie mieli wątpliwości, że takie lekcje są bardzo potrzebne. Obaj podkreślali, że „ Edukacja seksualna powinna być obowiązkowa. Może opóźnić inicjację, może zapobiec zagrożeniom: ciążom, chorobom przemocy. Uczymy dzieci, jak przechodzić przez ulicę, żeby nie wpaść pod samochód. Tak samo powinniśmy je uczyć, jak sobie radzić z seksem ”.

Zbigniew Izdebski dodał: „ Kiedyś też sądziłem, że to na rodzicach spoczywa główny ciężar przygotowania dzieci do życia płciowego. Zmieniłem zdanie. Wiem, że rodzice mają prawo sobie z tym nie poradzić. To szkoła powinna edukować o seksualności, podobnie jak edukuje z chemii czy geografii. Bo jedynie dobrze prowadzona edukacja seksualna może wpłynąć na opóźnienie wieku seksualnej inicjacji młodzieży. A nawet jeśli jej nie zapobiegnie, to sprawi, że seks będzie bezpieczniejszy nie tylko w sensie antykoncepcji, ale również chorób przenoszonych drogą płciową. Pomysł, że edukacja seksualna zbyt doprowadzi do pobudzenia erotycznego młodzieży, radziłbym wsadzić między bajki. W takim razie nie powinniśmy uczyć chemii ze strachu, że nam dzieci powysadzają mieszkania w powietrze, kiedy się tylko dowiedzą, jakie substancje mają właściwości wybuchowe ”.

Według Jacka Sielickiego, współautora badania przeprowadzonego dla portalu GazetaEdukacja.pl, badanie pokazało, że młodzież ma duże oczekiwania w stosunku do tego przedmiotu, jednak w dużej mierze pozostają one niespełnione. Wynika z niego także, że uczniowie gimnazjum są, przynajmniej jeśli chodzi o deklarowane poglądy, znacznie bardziej konserwatywni niż ich rodzice. Piotr Pacewicz z "Gazety Wyborczej" zwrócił uwagę, że towarzyszy temu wczesna inicjacja seksualna oraz stosunkowo duża aktywność seksualna, często bez żadnego zabezpieczenia.

Badanie pokazało, że 61 proc. gimnazjalistów oraz 83 proc. rodziców uważa, że zajęcia WDŻ są potrzebne. Młodzież chciałaby, aby tematami poruszanymi na tych lekcjach były ciąża (91 proc.), antykoncepcja (89 proc.), życie w rodzinie (88 proc.), przemoc seksualna (88 proc.), choroby przenoszone drogą płciową (87 proc.), zaburzenia na tle seksualnym (80 proc.), aborcja (76 proc.), pedofilia (69 proc.), mniejszości seksualne (66 proc.). Zgodnie z obowiązującymi przepisami, wychowanie do życia w rodzinie to przedmiot realizowany w klasach V i VI w szkołach podstawowych, w gimnazjach oraz szkołach ponadgimnazjalnych w wymiarze 14 godzin rocznie, w tym po 5 godzin z podziałem na grupy dziewcząt i chłopców.

Szczegółowe wyniki badania "Wychowanie do życia w rodzinie - przedmiot i podręczniki" znajdziesz na stronie GazetaEdukacja.pl, w dziale wychowanie do życia rodzinie.

Podziel się

  • 1

Znajdź studia, kursy i szkolenia

Polub nas na Facebooku