Q/A i wszystko jasne

AB
20.12.2010 , aktualizacja: 20.12.2010 17:23
A A A Drukuj
Czasy, gdy na rozwiązanie zadania z matematyki zarywało się niejedną noc, powoli odchodzą w zapomnienie. Po rewolucji fast food nadchodzi era wiedzy błyskawicznej. Jednym z jej przejawów są społecznościowe portale edukacyjne. Jak to działa? Wystarczy o coś zapytać w internecie, obejrzeć ulubiony serial w telewizji i wrócić po odpowiedź. - To jest potrzebne, ale trzeba umiejętnie z tego korzystać - ostrzegają psycholodzy i nauczyciele.

Zadajesz pytanie i czekasz na ekspresową odpowiedź / Fot. Shutterstock
"Szukam pomocy w zadaniu z fizy. Nic nie kumam. Pomóżcie!" "Uzupełnij tekst wyrazami z ramki - angielski, pomocy!" "Napiszcie mi plan wydarzeń Antygony", "Potrzebuję opisu obrazu Matejki, to ważne!" - to tylko kilka anonimowych wpisów ze strony internetowej zapytaj.com.pl. To największy w Polsce portal edukacyjno-informacyjny oferujący błyskawiczną wiedzę za darmo. Wystarczy założyć konto i już można pytać, o co tylko dusza zapragnie. Oczywiście nie tylko z dziedziny edukacji. W modzie są pytania o miłość, seks, muzykę, film, czy pytania z zakresu psychologii. "Jak ubrać się na pierwszą randkę?", "Który film dziś w telewizji wybrać?", "Gdzie kupić nawilżacz powietrza?", "Jak powiedzieć mamie, że chcę już nosić stanik?" - to niektóre z nich.

Co to jest krowa?

Pomysł na portale typu Q/A (pytanie/odpowiedź) narodził się w 1999 roku, gdy firma Oracle, znany na świecie sprzedawca oprogramowania, udostępniła w sieci projekt o nazwie Internet Oracle. Internet Oracle, anonimowy system e-mail, miał być prowadzony przez istoty wszechwiedzące, które podobnie jak słynne wyrocznie znały odpowiedź na każde przysyłane przez użytkowników pytanie. Na początku były to pytania humorystyczne (podobno pierwszym: - Co to jest krowa? Krowa robi "Mu"), jednak oczekiwania użytkowników były coraz większe, i system Oracle musiał odpowiadać na iście sokratejskie pytania nie porzucając żartobliwego tonu odpowiedzi.

Protoplastą Internet Oracle był projekt Forum 2000, założony przez kilku studentów z USA, którzy w internetowym komunikatorze IRC podawali się za sztuczną inteligencję przybyłą z kosmosu odpowiadającą na wszystkie pytania gnębiące ludzkość na Ziemi. Kontynuacją Forum 2000 jest witryna "Conversation" (conversatron.one-thirty-seven.net), choć do końca nie wiadomo czy ma jakiś związek z twórcami poprzedniego projektu.

Obecnie portale, które oferują wymianę wiedzy, są niezwykle popularne. "Ask.com" czy "anwers.com" mieszczą się w pięćdziesiątce najchętniej przeglądanych stron internetowych w USA.

Oszczędność czasu i nerwów

W Polsce oprócz zapytaj.com.pl funkcjonują także inne podobne strony jak zadane.pl, samosia.pl, czy zadajpytanie.pl. Wszystkie powstały na przestrzeni ostatnich kilku lat. I zyskują coraz większą popularność. W sierpniu 2006 roku, gdy serwis zapytaj.com.pl pojawił się w sieci, odwiedziło go 38 unikalnych użytkowników. Obecnie należy do grona największych społeczności w polskim internecie - ma niemal 700 tysięcy zarejestrowanych użytkowników, którzy odpowiedzieli już sobie wzajemnie na ponad 5 milionów pytań!

Portale edukacyjno-informacyjne cenią sobie także uczniowie. W końcu uczeń to człowiek, który odpowiedzi na pytanie szuka często nie tylko z własnej woli. Gimnazjaliści i licealiści są największą grupą docelową, jeśli chodzi o pytania z zakresu edukacji. A tych, edukacyjnych, pojawia się w internecie coraz więcej - Często korzystam z tych portali, bo to po prostu oszczędność czasu i nerwów. - W szkole zadają tyle prac domowych, że jakbym musiała sama zająć się wszystkimi, to pewnie w ogóle nie chodziłabym spać. - Kiedyś zadania z matmy rozwiązywałem wspólnie z rodzicami, albo prosiłem starszą siostrę. Teraz często wystarczy pół godziny w internecie i już wszystko wiadomo - mówią uczniowie.

Wędkę, nie rybkę

Uczniowie się cieszą, niepokoją się za to nauczyciele, którzy najczęściej nie są świadomi istnienia portali typu Q/A. A jeśli już są, to kręcą głowami. - Prawda i tak zawsze wyjdzie na lekcji, przy tablicy - mówi pani Anna, nauczycielka matematyki w publicznym gimnazjum w Warszawie. I dodaje: - Świadomość, że takie portale funkcjonują, i młodzież z nich korzysta odtwórczo, niesie pewien dyskomfort pracy dla nauczyciela. No bo jeśli ktoś zrobił zadanie poprawnie, od razu pojawia się pytanie, czy może nie jest to wyłącznie zasługa internetu. Nauczyciele są coraz bardziej przewrażliwieni na tym punkcie. Kiedyś, gdy w zadaniu z matematyki pomagała cała rodzina, to uczeń coś z tej współpracy wynosił. Teraz bywa tak, że nie ma on pojęcia, jak obliczył "iks", a na pytanie skąd wziął rozwiązanie odpowiada, że już nie pamięta.

Swoje zdanie w sprawie wiedzy błyskawicznej mają także psychologowie, którzy przestrzegają, żeby z internetowych źródeł informacji korzystać z rozwagą. - Te portale to stosunkowo nowe źródło wiedzy, które oprócz oczywistych korzyści jakie w ogóle daje internet, może źle wpływać na rozwój dziecka. Trzeba umiejętnie z nich korzystać, na zasadzie konsultacji czy pomocy, a nie gotowej odpowiedzi na pytanie - mówi dr Lucyna Bobkowicz Lewartowska, która na Uniwersytecie Gdańskim prowadzi zajęcia z diagnozy dziecka w wieku szkolnym. - Rozwój takich portali jest nieunikniony, bo ilość danych, które młody człowiek musi ciągle przyswajać ciągle się zwiększa, i trzeba gdzieś szukać pomocy. To znak czasu, ale potrzebny jak inne internetowe źródła wiedzy, choć boleje nad tym, bo to uczniów bardzo rozleniwia i nie uczy samodzielnego myślenia - dodaje psycholog szkolny Sabina Lenart.

Podziel się

  • Q/A i wszystko jasne lucusia3 28.12.10, 16:45

    Nie ma się co bać. Nauczycieli, którzy zadają prace domowe "na myślenie" jest naprawdę niewielu. A tych, co umieją sprawdzić co dzieci napisały jeszcze mniej. Bo by sami musieli przecież »

Znajdź studia, kursy i szkolenia

Polub nas na Facebooku