BUW nocą
11.06.2010
, aktualizacja: 11.06.2010 16:56
Dochodzi północ. Przed BUW-em liczba rowerów i studentów palących papierosy taka sama jak za dnia. Na czas sesji, w odpowiedzi na potrzeby studentów, dyrekcja biblioteki zdecydowała się wydłużyć godziny otwarcia do 5.00.

Fot. Adam Kryszkiewicz
Mateusz (SGH) wykorzystuje noce w BUW-ie na dokończenie swojej pracy magisterskiej

Fot. Adam Kryszkiewicz
Pomarańczowa pufa to towar deficytowy w BUW-ie, potrafią "zniknąć", gdy ich posiadacz choć na chwilę oddali się do toalety lub na papierosa

Fot. Adam Kryszkiewicz
Gdzieś w okolicy działu geograficznego

Fot. Adam Kryszkiewicz
Godzina 0:21, parter

Fot. Adam Kryszkiewicz
Godzina 0:30, pierwsze piętro

Fot. Adam Kryszkiewicz
Pomarańczowa pufa może jednak okazać się zbyt wygodna

Fot. Adam Kryszkiewicz
Godzina 00:35, przy komputerach nie śpią

Fot. Adam Kryszkiewicz
Zootechnika do piątej, a potem na dziewiątą do pracy

Fot. Adam Kryszkiewicz
Pościel na wszelki wypadek
Przy automacie z kawą też spory ruch, ale to i tak nic w porównaniu z liczbą spożywanych w tym czasie red bulli, tigerów i innych (jeszcze tańszych) odpowiedników. Niektórzy studenci na pobudzenie wnoszą też coś mocniejszego. Najłatwiej przemycić jest "małpki" (obecnie nazywane również "palikotówkami").
Jednakże nocnego imprezowania jako takiego w bibliotece nie ma. "Panuje tu dobra atmosfera dobra do nauki. Pomimo wszystkich tych plotek o buwingu (lansowaniu się w BUW-ie - przyp. red.), ludzie naprawdę przychodzą tu, by się uczyć" - twierdzi Łukasz z SGH.
W zielonych murach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego obecność studentów z innych uczelni to nic dziwnego. Spośród 20 osób, z którymi rozmawiałem, studenci UW stanowili połowę. Dostęp do materiałów na miejscu może mieć każdy, kto wyrobi sobie legitymacje lub... pożyczy ją od kogoś przed wejściem. W ten sposób na noc do BUW-u dostała się Agnieszka z SGGW - "W godzinach, gdy można sobie kupić legitymację, ja akurat muszę być w pracy. Z tego samego powodu uczę się właśnie nocą".
Równo o północy z głośników rozlega się odgłos wycia duchów. Pracownicy, mimo iż nie są zachwyceni, że muszą pracować o tej porze, są wyrozumiali dla studentów i starają się ułatwić im przejście przez sesję. Teoretycznie nie można wnieść innego napoju poza wodą - w praktyce sok, cola, czy napój izotoniczny towarzyszy prawie każdemu.
Cyprian i Bogumiła (USKW) wybrali się do BUW-u ze względu na obszerność jego zbiorów. "Biblioteka na naszej uczelni za lasem jest bardzo uboga. Tutaj mamy dostęp do wszystkich książek, które trzeba przeczytać przed egzaminem" - przekonuje Bogumiła, pokazując imponującą listę lektur. W gmachu nie brakuje również studentów medycyny z WUM, a nawet przyszłych inżynierów z Politechniki. "Przynoszą własne książki, notatki i uczą się, a przecież nasza biblioteka ma charakter raczej humanistyczny" - dziwi się jeden z pracowników biblioteki. "Studentów nie trzeba rano dobudzać. Nastawiają budziki w telefonach, myją zęby i wychodzą" - dodaje.
Dla Magdy i Agaty to już druga sesja, do której przygotowują się nocami przy ul. Dobrej. "Zimą było inaczej. Ludzie przynosili swoje lampki i materace. Teraz już się opamiętali" - opisują studentki socjologii (UW). "Dziwne rzeczy, które zaobserwowałyśmy? Ten wysoki gość w okularach!" - pokazują na blondyna z obłędem w oczach, który przyspieszonym krokiem przemyka między regałami. "Powiedział nam, że już się niczego nie nauczy i wszystko ma gdzieś. Chyba trochę wypił."
Miejscem, do którego żadne szmery (i dziwaki) nie docierają, jest położona na trzecim piętrze, w kącie biblioteka austriacka. Tam do egzaminów przygotowują się Sabina (filologia polska UKSW) i Piotrek (prawo UW). "Ja zamierzam wykorzystać możliwość nocnej nauki przez całą sesję. Nauka do 5 rano nie sprawia problemu, nocą jest mi się łatwiej skoncentrować. Zwłaszcza przy tej pogodzie". Mówi się, że to właśnie studentów prawa jest najwięcej nocami w BUW-ie. "To może być prawda. Spotkałem wiele osób, które jutro mają ten sam egzamin co ja" - potwierdza Piotrek.
Podsumowując, w BUW-ie nocą uczy się lepiej, dlatego że:
- nie rozprasza Facebook, lodówka i telewizor,
- można zajrzeć do książek lub notatek znajomych, którzy też się uczą,
- nie ma wygodnego łóżka, które mówi: "zdrzemnij się, tak tylko pięć minut",
- przed 5 rano, gdy równie śpiący pracownicy zamkną wreszcie bibliotekę, można udać się nad pobliską Wisłę i podziwiać wschód słońca.
Nocna nauka w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego będzie jeszcze możliwa od najbliższej niedzieli (13 czerwca) do czwartku (17 czerwca).
Jednakże nocnego imprezowania jako takiego w bibliotece nie ma. "Panuje tu dobra atmosfera dobra do nauki. Pomimo wszystkich tych plotek o buwingu (lansowaniu się w BUW-ie - przyp. red.), ludzie naprawdę przychodzą tu, by się uczyć" - twierdzi Łukasz z SGH.
W zielonych murach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego obecność studentów z innych uczelni to nic dziwnego. Spośród 20 osób, z którymi rozmawiałem, studenci UW stanowili połowę. Dostęp do materiałów na miejscu może mieć każdy, kto wyrobi sobie legitymacje lub... pożyczy ją od kogoś przed wejściem. W ten sposób na noc do BUW-u dostała się Agnieszka z SGGW - "W godzinach, gdy można sobie kupić legitymację, ja akurat muszę być w pracy. Z tego samego powodu uczę się właśnie nocą".
Równo o północy z głośników rozlega się odgłos wycia duchów. Pracownicy, mimo iż nie są zachwyceni, że muszą pracować o tej porze, są wyrozumiali dla studentów i starają się ułatwić im przejście przez sesję. Teoretycznie nie można wnieść innego napoju poza wodą - w praktyce sok, cola, czy napój izotoniczny towarzyszy prawie każdemu.
Cyprian i Bogumiła (USKW) wybrali się do BUW-u ze względu na obszerność jego zbiorów. "Biblioteka na naszej uczelni za lasem jest bardzo uboga. Tutaj mamy dostęp do wszystkich książek, które trzeba przeczytać przed egzaminem" - przekonuje Bogumiła, pokazując imponującą listę lektur. W gmachu nie brakuje również studentów medycyny z WUM, a nawet przyszłych inżynierów z Politechniki. "Przynoszą własne książki, notatki i uczą się, a przecież nasza biblioteka ma charakter raczej humanistyczny" - dziwi się jeden z pracowników biblioteki. "Studentów nie trzeba rano dobudzać. Nastawiają budziki w telefonach, myją zęby i wychodzą" - dodaje.
Dla Magdy i Agaty to już druga sesja, do której przygotowują się nocami przy ul. Dobrej. "Zimą było inaczej. Ludzie przynosili swoje lampki i materace. Teraz już się opamiętali" - opisują studentki socjologii (UW). "Dziwne rzeczy, które zaobserwowałyśmy? Ten wysoki gość w okularach!" - pokazują na blondyna z obłędem w oczach, który przyspieszonym krokiem przemyka między regałami. "Powiedział nam, że już się niczego nie nauczy i wszystko ma gdzieś. Chyba trochę wypił."
Miejscem, do którego żadne szmery (i dziwaki) nie docierają, jest położona na trzecim piętrze, w kącie biblioteka austriacka. Tam do egzaminów przygotowują się Sabina (filologia polska UKSW) i Piotrek (prawo UW). "Ja zamierzam wykorzystać możliwość nocnej nauki przez całą sesję. Nauka do 5 rano nie sprawia problemu, nocą jest mi się łatwiej skoncentrować. Zwłaszcza przy tej pogodzie". Mówi się, że to właśnie studentów prawa jest najwięcej nocami w BUW-ie. "To może być prawda. Spotkałem wiele osób, które jutro mają ten sam egzamin co ja" - potwierdza Piotrek.
Podsumowując, w BUW-ie nocą uczy się lepiej, dlatego że:
- nie rozprasza Facebook, lodówka i telewizor,
- można zajrzeć do książek lub notatek znajomych, którzy też się uczą,
- nie ma wygodnego łóżka, które mówi: "zdrzemnij się, tak tylko pięć minut",
- przed 5 rano, gdy równie śpiący pracownicy zamkną wreszcie bibliotekę, można udać się nad pobliską Wisłę i podziwiać wschód słońca.
Nocna nauka w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego będzie jeszcze możliwa od najbliższej niedzieli (13 czerwca) do czwartku (17 czerwca).
-
BUW nocą
czad_komando
12.06.10, 12:03
Oczywiście, żeby uczyć się wcześniej nikt nie pomyślał. Przecież ta całaszopka jest bez sensu - w nocy umysł ledwo pracuje i g. się człowiek nauczy...»
-
fajnie, też siedziałem tak:-)
q-ku
13.06.10, 00:44
teraz wytrzymują tylko do drugiej:-) Lata nie te»


więcej zdjęć



