Nie likwidujmy gimnazjów, pomóżmy im
06.04.2010
, aktualizacja: 06.04.2010 12:39
"To nie gimnazja stwarzają obecnie problemy, ale błędne decyzje oraz zaniechania doprowadziły do regresu oraz negatywnego odbioru tych niezwykle ważnych placówek" - napisali w liście do "Rzeczpospolitej" byli ministrowie edukacji Mirosław Handke, Edmund Wittbrodt i Wojciech Książek.
Zmniejszenie liczebności klas, tworzenie zespołów szkół, szeroka oferta zajęć pozalekcyjnych, powstanie gimnazjów przysposabiających do pracy - między innymi te działania według byłych ministrów edukacji pomogą uratować gimnazja. Co dokładnie proponują?
"Dziś potrzebne są konkretne działania Ministerstwa Edukacji Narodowej, które powinny doprowadzić do:
1. odejścia od tzw. gimnazjów molochów, na rzecz tworzenia mniejszych, z liczbą uczniów, która nie przekroczy ok. 500. Pozwoli to skończyć z anonimowością i bezosobowością kontaktów uczniów i nauczycieli w tych szkołach;
2. stwarzania zachęt do zawierania porozumień między gminami (prowadzą gimnazja) i powiatami (prowadzą szkoły ponadgimnazjalne), w celu tworzenia zespołów: gimnazjum - liceum czy gimnazjum - zespół szkół zawodowych (czyli model: sześć lat (SP) + sześć lat (G + LO);
3. zapewnienia oferty prozawodowej dla uczniów, którzy notorycznie nie realizują obowiązku szkolnego, stwarzają duże problemy natury wychowawczej lub edukacyjnej (czyli pozaobwodowych gimnazjów przysposabiających do pracy);
4. zmniejszenia liczebności uczniów w klasach do liczby nie większej niż około 26 (od 24 dokonuje się podziału podczas zajęć z informatyki, chemii, fizyki itd.);
5. zatrudniania nauczycieli z odpowiednimi kwalifikacjami, w tym specjalistów od informatyki, języków obcych, większej liczby pedagogów, psychologów, socjoterapeutów;
6. realizacji w praktyce idei szkoły otwartej, z szeroką ofertą zajęć pozalekcyjnych rozwijających różne talenty uczniów, w tym organizacji zajęć wyrównawczych;
7. stałej analizy i korekty podstaw programowych, standardów egzaminacyjnych, programów nauczania, podręczników;
8. zapewnienia odpowiedniej pomocy materialnej uczniom z rodzin niezamożnych lub niewydolnych wychowawczo. Mieszczą się w tym i stypendia, i pomoc w dojeździe lub zakwaterowaniu, i zapewnienie dożywiania. To musi być system elastyczny, zasilany z różnych źródeł (też przez możliwość odpowiednich odpisów podatkowych przez darczyńców)" - napisali w liście współtwórcy reformy edukacji.
Według autorów listu nie da się tych zadań zrealizować bez zapewnienia - głównie prowadzącym gimnazja gminom - dodatkowych środków finansowych.
"Dziś potrzebne są konkretne działania Ministerstwa Edukacji Narodowej, które powinny doprowadzić do:
1. odejścia od tzw. gimnazjów molochów, na rzecz tworzenia mniejszych, z liczbą uczniów, która nie przekroczy ok. 500. Pozwoli to skończyć z anonimowością i bezosobowością kontaktów uczniów i nauczycieli w tych szkołach;
2. stwarzania zachęt do zawierania porozumień między gminami (prowadzą gimnazja) i powiatami (prowadzą szkoły ponadgimnazjalne), w celu tworzenia zespołów: gimnazjum - liceum czy gimnazjum - zespół szkół zawodowych (czyli model: sześć lat (SP) + sześć lat (G + LO);
3. zapewnienia oferty prozawodowej dla uczniów, którzy notorycznie nie realizują obowiązku szkolnego, stwarzają duże problemy natury wychowawczej lub edukacyjnej (czyli pozaobwodowych gimnazjów przysposabiających do pracy);
4. zmniejszenia liczebności uczniów w klasach do liczby nie większej niż około 26 (od 24 dokonuje się podziału podczas zajęć z informatyki, chemii, fizyki itd.);
5. zatrudniania nauczycieli z odpowiednimi kwalifikacjami, w tym specjalistów od informatyki, języków obcych, większej liczby pedagogów, psychologów, socjoterapeutów;
6. realizacji w praktyce idei szkoły otwartej, z szeroką ofertą zajęć pozalekcyjnych rozwijających różne talenty uczniów, w tym organizacji zajęć wyrównawczych;
7. stałej analizy i korekty podstaw programowych, standardów egzaminacyjnych, programów nauczania, podręczników;
8. zapewnienia odpowiedniej pomocy materialnej uczniom z rodzin niezamożnych lub niewydolnych wychowawczo. Mieszczą się w tym i stypendia, i pomoc w dojeździe lub zakwaterowaniu, i zapewnienie dożywiania. To musi być system elastyczny, zasilany z różnych źródeł (też przez możliwość odpowiednich odpisów podatkowych przez darczyńców)" - napisali w liście współtwórcy reformy edukacji.
Według autorów listu nie da się tych zadań zrealizować bez zapewnienia - głównie prowadzącym gimnazja gminom - dodatkowych środków finansowych.
-
Re: Nie likwidujmy gimnazjów, pomóżmy im
tomasso3
22.04.10, 13:05
Nie likwidujmy PGR-ów - pomóżmy im.Nie likwidujmy 49 województw - j.w. Nie likwidujmy państwowych domów dziecka - j.w.Wszystko można ulepszać, dofinansowywać, obsadzać lepszą kadrą itp. »
-
Nie likwidujmy gimnazjów, pomóżmy im
nosorozecwlochaty
22.04.10, 13:50
Gimnazja to wielka pomyłka.Zauważcie, że gdy do mediów dostaje się informacja, że uczniowie dręczyli kolegę, albo nauczycielowi dosypali narkotyki do kawy, albo ktoś walił konia na lekcji, »
-
Nie likwidujmy gimnazjów, pomóżmy im
izzo
22.04.10, 15:50
Pomijając bezsens tego, co zrobiono, chciałabym tylko zauważyć, że wwiększości szkół nie da się wrócić do starego systemu, bo szkoły dostosowałysię do potrzeb młodszych dzieci, wprowadzając »






