Za jednorazowy wolontariat punktów w szkole nie będzie

Olga Szpunar
22.01.2010 , aktualizacja: 22.01.2010 11:43
A A A Drukuj
Gimnazjalisto, jeśli zbierałeś pieniądze na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy i liczysz, że - jak do tej pory - dostaniesz za to dodatkowe punkty na świadectwie - zapomnij!
Finał WOŚP w 2008 roku
Fot. Mateusz Skwarczek / AG
Finał WOŚP w 2008 roku
Trzy punkty - tyle może zdobyć małopolski uczeń za bycie wolontariuszem. Podczas rekrutacji do gimnazjów i liceów są na wagę złota. W wielu przypadkach decydują, czy kandydat zobaczy swoje nazwisko na liście przyjętych. Nic zatem dziwnego, że - jak oceniają dyrektorzy szkół - w ostatnich klasach zainteresowanie młodych ludzi wolontariatem wzrasta aż pięciokrotnie! - 30 proc. młodych ludzi, którzy się do nas zgłaszają na początku roku szkolnego, to uczniowie trzecich klas gimnazjów, którzy przychodzą ewidentnie po punkty - ocenia ks. Jarosław Nowak z krakowskiego Caritasu.

W sekretariatach lądują zaświadczenia o pozaszkolnej działalności uczniów: praca w schronisku dla zwierząt, w domu starców i - to zdarza się najczęściej - podziękowania od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy za udział w kweście. W krakowskich szkołach bowiem upragnione trzy punkty dostawali zarówno ci, którzy na przykład przez pół roku nosili zakupy staruszce, jak i ci, którzy poświęcili styczniową niedzielę dla WOŚP.

- Czy jeden dzień biegania po mrozie z puszką nawet w bardzo szczytnym celu można porównać ze stałym zaangażowaniem w pomoc innym? - pyta pani Katarzyna, mama gimnazjalisty Kuby. Boi się, że syn (nie kwestował dla Orkiestry ani nie pomaga staruszkom) przez "jednodniowych wolontariuszy" przegra w wyścigu do wymarzonego liceum.

Filip, gimnazjalista: - Mam kolegów, którzy dopiero w trzeciej klasie zdecydowali się na kwestowanie w Orkiestrze. To był skok na punkty. Mam też koleżanki, które już drugi rok pracują w Caritasie. Nagrodzenie jednych i drugich za wolontariat jest niesprawiedliwe.

- Co roku mamy wątpliwości, czy jednodniowy wysiłek ucznia nagradzać tak samo jak systematyczne niesienie pomocy innym - przyznaje Gabriela Olszowska, dyrektorka krakowskiego Gimnazjum nr 2. Zaraz jednak pyta: - Ale jak zadecydować, kiedy zaangażowanie ucznia w pomoc innym już warte jest nagrody, a kiedy jeszcze nie?

Punkty za kwestowanie na rzecz WOŚP daje też Szkoła Podstawowa nr 26. Ale już w SP nr 68 uznano, że jednodniowe zaangażowanie to za mało na taką nagrodę.

Prawo do nagradzania uczniów za wolontariat szkoły dostały w 2002 r. Małopolskie Kuratorium Oświaty jest jednym z dziewięciu województw, które zdecydowały się na takie rozwiązanie. I dopiero po siedmiu latach zaostrza zasady. Wpłynęły na to głosy niezadowolenia ze strony rodziców.

- W tym roku nie ma mowy o punktowaniu uczniów, którzy podejmują incydentalne działania - zapowiada Wincenty Janowiak, dyrektor nadzoru pedagogicznego w kuratorium. W lutym dyrektorzy szkół mają być oficjalnie poinformowani, że za kwestowanie na rzecz WOŚP uczniom nie należą się punkty.

A może w ogóle zrezygnować z punktowania wolontariatu?

- Znamy uczniów, którzy zaczęli pomagać innym z wyrachowania, ale potem robili to nadal bezinteresownie - przekonuje dyrektor Janowiak.

Ks. Bogdan Kordula, dyrektor Caritasu w Krakowie: - Punkty mobilizują uczniów. To taki lizak na początek. Wielu, którzy po nie przyszli, zostaje potem z własnej woli. Tych, którzy niosą pomoc innym, warto nagradzać. Byle nie za jednorazowy wysiłek, bo to jest gorszące.

Mateusz Suder, uczeń technikum Zespołu Szkół Budowlanych nr 1 w Krakowie we wtorek był w Barbarce koło Skały, a w środę w Nowej Wsi. Razem ze strażakami walczył ze skutkami katastrofy energetycznej. Usuwał połamane drzewa, obcinał gałęzie. W ubiegłym roku został laureatem ogólnopolskiego konkursu "Ośmiu wspaniałych", organizowanego dla młodych ludzi niosących pomoc innym. Co myśli o punktach za wolontariat?

- Jakie punkty? - pyta Mateusz. Nigdy się o nie nie starał...

Komentarz Olgi Szpunar

Wprowadzając punkty za wolontariat, resort edukacji chciał mobilizować uczniów do pracy na rzecz innych. Tymczasem wypaczył całą ideę, opartą przecież na bezinteresownym działaniu. Dorosłym, którzy to wszystko wymyślili, udało się już zepsuć sporą grupę uczniów.

Inna sprawa, że podczas rekrutacji do szkół wszystkich powinny obowiązywać takie same zasady. Tymczasem przez siedem lat nie obowiązywały! Jedna pani dyrektor punktowała kwestowanie na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, inna uznawała, że to za mało. W efekcie Kowalski w wyścigu do liceum wyprzedzał Nowaka, który uczy się od niego trochę lepiej, ale nie kwestował na rzecz WOŚP.

I wreszcie: uczniowie powinni być przyjmowani do szkoły wyłącznie za to, co mają w głowach, a nie za "dobre serce". Ktoś powie, że szkoła prócz uczenia powinna także wychowywać? Ale co to za wychowanie, które skłania do kombinowania?

Podziel się

Znajdź studia, kursy i szkolenia

Polub nas na Facebooku