Gimnazjaliści będą się prezentować. Ale czemu grupowo?
27.11.2009
, aktualizacja: 27.11.2009 21:48
Przygotowanie prezentacji na wybrany temat, podobnej do tej, jaką robią maturzyści, będzie obowiązkowe także na koniec gimnazjum. Dla ułatwienia uczniowie mają pracować nad nią w grupach. Nauczyciele protestują: - Taka forma egzaminu nie pozwoli obiektywnie ocenić uczniów!
Prezentacja z języka polskiego pojawiła się wraz z nową formułą matur cztery lata temu. Od tej pory zamiast jak dawniej udzielać odpowiedzi na wylosowane podczas egzaminu pytania, uczeń wygłasza wystąpienie na wybrany wcześniej przez siebie temat i rozmawia z komisją. Swoją wypowiedź może ubarwić, używając rekwizytów, fotografii, samodzielnie przygotowanych planszy czy filmików. W założeniach Ministerstwa Edukacji Narodowej taka forma egzaminu miała skłonić młodzież do poszukiwania informacji w różnych źródłach podczas kilkumiesięcznej pracy nad tematem. Stało się jednak inaczej - wielu uczniów kupuje gotowe konspekty w internecie lub od znajomych (kosztują od 40 do 200 zł), a potem wkuwa je na pamięć. Po licznych apelach nauczycieli w maju tego roku MEN obiecało rozważyć, czy nie zrezygnować z egzaminacyjnej fikcji.
Na razie się na to nie zdecydowało. Zamiast tego minister Katarzyna Hall ogłosiła właśnie, że prezentacja już za dwa lata pojawi się również na egzaminach gimnazjalnych. - Trzecioklasiści będą musieli wykonać zespołowo projekt na dowolny temat, np. związany z własnym hobby. Opracują go w grupie i przedstawią na forum szkoły. Obecnie gimnazjum zbyt mały nacisk kładzie na naukę pracy zespołowej, współdziałania - przekonuje Hall.
Nauczyciele nie podzielają jej entuzjazmu. Uważają, że nie będą w stanie obiektywnie oceniać uczniów. - Jedno dziecko włoży w prezentację dużo pracy, inne się nie przyłoży, a ocenę dostaną wspólną i wybuchnie konflikt. Bogatsi rodzice zapłacą korepetytorowi za konsultacje, biedniejszych nie będzie na to stać. Jak można tu mówić o samodzielności? - pyta Mirosława Bukowy, dyrektorka sosnowieckiego Gimnazjum nr 1.
Dodaje, że nauczyciele będą mieć również problemy z nadzorowaniem postępów w przygotowywaniu projektu. - Takie zadanie wymaga od pedagoga indywidualnego podejścia do każdej z uczniowskich grup, służenia im radą. Jak to zrobić, gdy w klasach jest po trzydzieści kilka osób, a materiału do zrealizowania ogrom? - docieka Bukowy.
Monika Michalik, dyrektorka katowickiego Gimnazjum nr 4, przyznaje, że prezentacja mogłaby pomóc uczniom pokonać lęk przed wystąpieniami publicznymi. Obawia się jednak, że dokładanie obowiązków gimnazjalistom, którzy przed egzaminami są obciążeni powtórkami, może nie wyjść im na dobre. Nie rozumie też, dlaczego prezentacja miałaby powstawać w grupie. - Jeden uczeń będzie biegły w gromadzeniu materiałów, znajdzie ciekawe książki, artykuły, natomiast to jego bardziej wygadany kolega zaprezentuje je przed komisją. Jak ich sprawiedliwie ocenić? - zastanawia się Michalik.
MEN uspokaja, że zasady rozliczania uczniów zostaną sprecyzowane po konsultacjach z ekspertami, ale ocena na pewno będzie mieć charakter opisowy, nie punktowy. Na razie nie wiadomo, czy będzie w ogóle uwzględniana podczas rekrutacji do liceów.
Za dwa lata przewidywana jest także zmiana w ocenianiu testów pisemnych. Dotąd uczeń dostawał jedną ocenę z części humanistycznej i jedną z części matematyczno-przyrodniczej. Teraz za dwa testy otrzyma aż cztery oceny: za wiedzę polonistyczną, historyczno-społeczną, matematyczną i przyrodniczą. Przy naborze do szkół ponadgimnazjalnych brana będzie pod uwagę dodatkowo ocena z języka obcego wprowadzonego w zeszłym roku pilotażowo.
Na razie się na to nie zdecydowało. Zamiast tego minister Katarzyna Hall ogłosiła właśnie, że prezentacja już za dwa lata pojawi się również na egzaminach gimnazjalnych. - Trzecioklasiści będą musieli wykonać zespołowo projekt na dowolny temat, np. związany z własnym hobby. Opracują go w grupie i przedstawią na forum szkoły. Obecnie gimnazjum zbyt mały nacisk kładzie na naukę pracy zespołowej, współdziałania - przekonuje Hall.
Nauczyciele nie podzielają jej entuzjazmu. Uważają, że nie będą w stanie obiektywnie oceniać uczniów. - Jedno dziecko włoży w prezentację dużo pracy, inne się nie przyłoży, a ocenę dostaną wspólną i wybuchnie konflikt. Bogatsi rodzice zapłacą korepetytorowi za konsultacje, biedniejszych nie będzie na to stać. Jak można tu mówić o samodzielności? - pyta Mirosława Bukowy, dyrektorka sosnowieckiego Gimnazjum nr 1.
Dodaje, że nauczyciele będą mieć również problemy z nadzorowaniem postępów w przygotowywaniu projektu. - Takie zadanie wymaga od pedagoga indywidualnego podejścia do każdej z uczniowskich grup, służenia im radą. Jak to zrobić, gdy w klasach jest po trzydzieści kilka osób, a materiału do zrealizowania ogrom? - docieka Bukowy.
Monika Michalik, dyrektorka katowickiego Gimnazjum nr 4, przyznaje, że prezentacja mogłaby pomóc uczniom pokonać lęk przed wystąpieniami publicznymi. Obawia się jednak, że dokładanie obowiązków gimnazjalistom, którzy przed egzaminami są obciążeni powtórkami, może nie wyjść im na dobre. Nie rozumie też, dlaczego prezentacja miałaby powstawać w grupie. - Jeden uczeń będzie biegły w gromadzeniu materiałów, znajdzie ciekawe książki, artykuły, natomiast to jego bardziej wygadany kolega zaprezentuje je przed komisją. Jak ich sprawiedliwie ocenić? - zastanawia się Michalik.
MEN uspokaja, że zasady rozliczania uczniów zostaną sprecyzowane po konsultacjach z ekspertami, ale ocena na pewno będzie mieć charakter opisowy, nie punktowy. Na razie nie wiadomo, czy będzie w ogóle uwzględniana podczas rekrutacji do liceów.
Za dwa lata przewidywana jest także zmiana w ocenianiu testów pisemnych. Dotąd uczeń dostawał jedną ocenę z części humanistycznej i jedną z części matematyczno-przyrodniczej. Teraz za dwa testy otrzyma aż cztery oceny: za wiedzę polonistyczną, historyczno-społeczną, matematyczną i przyrodniczą. Przy naborze do szkół ponadgimnazjalnych brana będzie pod uwagę dodatkowo ocena z języka obcego wprowadzonego w zeszłym roku pilotażowo.
Polecamy: Sklepik w pobliżu szkoły oferuje "młodzieżowe nawozy"





