Gdy gwiazda jest uczniem
21.07.2009
, aktualizacja: 21.07.2009 12:12
Bohaterka niedawno goszczącego na ekranach naszych kin filmu "Hannah Montana", gdy zakłada blond perukę, jest gwiazdą estrady, gdy zdejmuje - zwykłą nastolatką. I nikt oczywiście nie wie, że jedna i druga to ta sama osoba. Nasze rodzime gwiazdy tak dobrze nie mają i, oprócz godzenia kariery z edukacją, muszą jeszcze czasem zmierzyć się z zazdrością rówieśników czy niewyrozumiałością nauczycieli.
ZOBACZ TAKŻE
- Za brak muki cztery sztuki! (15-07-11, 12:00)
- Nauczyciel, którego zapamiętasz na całe życie (12-10-09, 12:32)
- Milionerzy w trampkach (12-08-09, 13:29)
- Co cię czeka w szkole przetrwania? (15-07-11, 12:00)
- Czego potrzebuje uczeń, by został człowiekiem sukcesu (15-07-11, 12:00)
- Najwięksi młodzi geniusze (26-03-09, 10:41)
- Zostań supermózgiem! (15-07-09, 16:01)
- Test na inteligencję (ogólny, 65 pytań) (13-10-03, 00:00)
"Fuck off. Nienawidzę was". Takimi słowami w 1997 roku "pozdrowiła" swoich nauczycieli podczas gali Fryderyków wokalistka grupy O.N.A. Agnieszka Chylińska. Wypowiedź ta była szeroko komentowana i wywołała poruszenie nie tylko w środowisku pedagogicznym. Dziś Agnieszka Chylińska jest dojrzałą artystką, robi karierę solową i nie wyżywa się już na swoich dawnych "pedagogach-dręczycielach". Jednak temat młodocianych gwiazd, które robią kariery na ekranie, estradzie lub na sportowych stadionach i jednocześnie się uczą jest wciąż aktualny. I oczywiście nienowy. Któż nie pamięta młodego Karwowskiego z serialu Jerzego Gruzy "Czterdziestolatek"? Grający go Piotr Kąkolewski, dziś wzięty projektant, wspomina, że podczas realizacji serialu częściej bywał na planie niż w szkole. Jego uczniowską skórę ratował wymagający korepetytor. To już oczywiście historia. A dziś? Jak w epoce wszechobecnego pędu do wiedzy, "wyścigu szczurów" radzą sobie młode gwiazdy? Jakie mają sposoby, by nie zrezygnować ani z kariery, ani z edukacji?
Aktor-amator Cypryański
Kariera Przemysława Cypryańskiego zaczęła się od grania w reklamach. Potem przez krótki czas występował w telenoweli "Klan", ale dopiero rola Kuby w serialu "M jak miłość" przyniosła mu prawdziwą popularność. Pozycja serialowego gwiazdora Cypryańskiemu nie wystarczała. Cały czas uczył się aktorstwa w studiu aktorskim przy warszawskim Teatrze Żydowskim i jak niemal wszyscy uczniowie tego studia jeszcze podczas nauki zaczął stawiać pierwsze kroki na scenie. Po nauce przyszedł czas na egzamin eksternistyczny przed komisją ZASP-u i... Cypryański nie zdał. Trudno dociekać, czy na porażkę wpłynęła intensywna praca na planie serialu, czy też zaważyły jakieś inne sprawy. Dość, że edukacji aktorskiej w terminie nie ukończył. I choć portal Wikipedia tytułował go z tego powodu "aktorem-amatorem", to Cypryański w wywiadach podkreślał stanowczo, że chce zdać egzamin i uzyskać papiery aktorskie dla własnej satysfakcji, a nie po to, by być tak a nie inaczej nazywanym. I dopiął swego. Podejście do następnego egzaminu aktorskiego zakończyło się sukcesem. Przemysław Cypryański nadal gra w serialu i prezentuje się w popularnych programach rozrywkowych, ale już jako aktor z dyplomem. Ponadto studiuje psychologię.
Życzliwi pomogli
Karolina Borkowska została gwiazdą, mając lat szesnaście, a to za sprawą wejścia do obsady popularnego serialu "Na dobre i na złe". Rola zbuntowanej Agnieszki Walickiej w krótkim czasie dała jej popularność, w ślad za nią poszły kolejne role, wywiady, rozmowy z młodą gwiazdą, a później także sesje zdjęciowe dla ekskluzywnych magazynów dla panów. A mimo to młoda aktorka ukończyła szkołę i dostała się na studia dziennikarskie. Podczas studiów wciąż intensywnie pracowała. Pytana w jednym z wywiadów, jak jej się udaje pogodzić naukę z robieniem kariery, odpowiada: "Obawy studentów, którzy boją się, że nie pogodzą pracy ze studiami, są nieuzasadnione. To wszystko kwestia właściwej organizacji i punktualności. No i trzeba mieć choć jedną życzliwą osobę, która podzieli się notatkami". Nic dodać, nic ująć. Organizacja i punktualność na pewno nikomu jeszcze nie zaszkodziły, a i życzliwość bliźnich pomaga w osiąganiu życiowych celów. Wie o tym chyba każdy.
No właśnie, życzliwość Czy młode gwiazdy mogą na nią na co dzień liczyć? Czy koledzy i koleżanki ze szkoły nie zazdroszczą im sukcesów, a nierzadko i zarobków? Staś Drzewiecki, młody, a już utytułowany pianista, przyznaje, że to się zdarza. "Niektóre wyróżniające się osoby mają ciężko. Nie rozumiem, dlaczego żywi się do nich negatywne uczucia" - mówi. Zaraz jednak dodaje: "Nie odczuwam czegoś takiego, mam bardzo dobrą klasę i spędzam w szkole miłe chwile". Nie wątpiąc w szczerość słów Stasia Drzewieckiego, trudno przecież uniknąć refleksji, że wielu szkolnych kolegów młodych gwiazd na pewno odczuwa ukłucie zazdrości. Bycie na tapecie, udzielanie wywiadów, bywanie na festiwalach, bankietach... Takie życie kusi wielu młodych ludzi.
Wybór szkoły etapem kariery
W dzisiejszej Polsce młode, uczące się gwiazdy nie muszą skupiać się przede wszystkim na tym, jak pogodzić karierę z edukacją w ramach zwyczajnej szkoły. Mogą brać sprawy w swoje ręce i wybierać szkołę, która zapewni im odpowiedni rozwój - także pod kątem następnych lat kariery. Tola Szlagowska, liderka zespołu Blog27, wybrała szkołę amerykańską w Polsce. Jak twierdzi, nie tylko by opanować język angielski w stopniu doskonałym, ale także, by nauczyć się wręcz myśleć w obcym języku. Te edukacyjne wybory wokalistki mają swój konkretny cel. Tola Szlagowska będzie się kształcić w szkole muzycznej w USA. Planuje naukę śpiewu, tańca i produkcji muzycznej. Czy z takim przygotowaniem uda jej się zawojować Stany Zjednoczone? Czas pokaże, tym niemniej trudno nie podziwiać młodziutkiej wokalistki, która konsekwentnie kieruje swoją edukacją, ale dobierając swoje szkoły pod kątem planowanej kariery w branży muzycznej.
Sportowcy też potrafią
Nie tylko w branżach aktorskiej czy muzycznej odnaleźć możemy utalentowane osoby, którym czas kariery zazębił się z czasem edukacji. Znajdziemy je także w sporcie. Tu przykład nasuwa się sam: siostry Agnieszka i Urszula Radwańskie, nasz najlepszy "towar eksportowy" na kortach tenisowych całego świata. Wydawać by się mogło, że właśnie ten "cały świat", czyli olbrzymia ilość wyjazdów związanych z turniejami tenisowymi skutecznie przeszkodzi kapitalnym siostrom w dokończeniu nauki. A tymczasem panie Radwańskie najpierw zdały egzamin maturalny, a potem dostały się na AWF. I fakt, że jako zawodniczki reprezentujące poziom mistrzowski dostały się na uczelnię bez egzaminu, w niczym nie umniejsza uznania, na jakie zasługują. Wystarczy przejrzeć biografie wielu wybitnych sportowców, by się przekonać, że gdy kariera rusza z kopyta do przodu, to edukacja na ogół idzie w kąt. Siostry Radwańskie są tu chlubnym wyjątkiem. I dlatego warto trzymać kciuki za ich sukcesy. Zarówno te na kortach tenisowych, jak i w uczelnianych salach.
W artykule wymieniam w zasadzie tylko pozytywne przykłady ludzi, którzy mimo rozwijania kariery, nie zaniedbali edukacji. Znalazłoby się też oczywiście kilka przykładów odwrotnych. Trudno nie wspomnieć, skoro już była mowa o gwiazdach sportu, o jednym młodziutkim sportowcu. Klemens Murańka, po kapitalnym skoku na odległość 135,5 metra na Wielkiej Krokwi w Zakopanem podczas sezonu letniego, natychmiast obwołany został następcą Adama Małysza. Posypały się gratulacje, wywiady, sesje zdjęciowe, setki wpisów w internecie. A potem przyszedł 24 stycznia 2008 roku... Trzynastoletni Klimek Murańka dopuszczony został do konkursu z cyklu Pucharu Świata w skokach narciarskich jako najmłodszy zawodnik w historii. W kwalifikacjach zajął ostatnie miejsce. Łzy zawiedzionego dziecka pokazały wszystkie media, te same, które jeszcze niedawno kreowały go na nową gwiazdę sportów zimowych. Jakie będą dalsze sportowe losy Klemensa Murańki - zobaczymy. Ale jedno jest pewne. Jedni doskonale łączą bycie dzieckiem, młodym człowiekiem, uczniem z byciem gwiazdą. Dla innych okazuje się to być ciężarem ponad siły. Dla tych ostatnich szkoła i zabawy z rówieśnikami wydają się jednak być miejscem bardziej odpowiednim niż plany zdjęciowe, estrady, czy też wypełnione tłumami rozentuzjazmowanych kibiców obiekty sportowe.
Aktor-amator Cypryański
Kariera Przemysława Cypryańskiego zaczęła się od grania w reklamach. Potem przez krótki czas występował w telenoweli "Klan", ale dopiero rola Kuby w serialu "M jak miłość" przyniosła mu prawdziwą popularność. Pozycja serialowego gwiazdora Cypryańskiemu nie wystarczała. Cały czas uczył się aktorstwa w studiu aktorskim przy warszawskim Teatrze Żydowskim i jak niemal wszyscy uczniowie tego studia jeszcze podczas nauki zaczął stawiać pierwsze kroki na scenie. Po nauce przyszedł czas na egzamin eksternistyczny przed komisją ZASP-u i... Cypryański nie zdał. Trudno dociekać, czy na porażkę wpłynęła intensywna praca na planie serialu, czy też zaważyły jakieś inne sprawy. Dość, że edukacji aktorskiej w terminie nie ukończył. I choć portal Wikipedia tytułował go z tego powodu "aktorem-amatorem", to Cypryański w wywiadach podkreślał stanowczo, że chce zdać egzamin i uzyskać papiery aktorskie dla własnej satysfakcji, a nie po to, by być tak a nie inaczej nazywanym. I dopiął swego. Podejście do następnego egzaminu aktorskiego zakończyło się sukcesem. Przemysław Cypryański nadal gra w serialu i prezentuje się w popularnych programach rozrywkowych, ale już jako aktor z dyplomem. Ponadto studiuje psychologię.
Życzliwi pomogli
Karolina Borkowska została gwiazdą, mając lat szesnaście, a to za sprawą wejścia do obsady popularnego serialu "Na dobre i na złe". Rola zbuntowanej Agnieszki Walickiej w krótkim czasie dała jej popularność, w ślad za nią poszły kolejne role, wywiady, rozmowy z młodą gwiazdą, a później także sesje zdjęciowe dla ekskluzywnych magazynów dla panów. A mimo to młoda aktorka ukończyła szkołę i dostała się na studia dziennikarskie. Podczas studiów wciąż intensywnie pracowała. Pytana w jednym z wywiadów, jak jej się udaje pogodzić naukę z robieniem kariery, odpowiada: "Obawy studentów, którzy boją się, że nie pogodzą pracy ze studiami, są nieuzasadnione. To wszystko kwestia właściwej organizacji i punktualności. No i trzeba mieć choć jedną życzliwą osobę, która podzieli się notatkami". Nic dodać, nic ująć. Organizacja i punktualność na pewno nikomu jeszcze nie zaszkodziły, a i życzliwość bliźnich pomaga w osiąganiu życiowych celów. Wie o tym chyba każdy.
No właśnie, życzliwość Czy młode gwiazdy mogą na nią na co dzień liczyć? Czy koledzy i koleżanki ze szkoły nie zazdroszczą im sukcesów, a nierzadko i zarobków? Staś Drzewiecki, młody, a już utytułowany pianista, przyznaje, że to się zdarza. "Niektóre wyróżniające się osoby mają ciężko. Nie rozumiem, dlaczego żywi się do nich negatywne uczucia" - mówi. Zaraz jednak dodaje: "Nie odczuwam czegoś takiego, mam bardzo dobrą klasę i spędzam w szkole miłe chwile". Nie wątpiąc w szczerość słów Stasia Drzewieckiego, trudno przecież uniknąć refleksji, że wielu szkolnych kolegów młodych gwiazd na pewno odczuwa ukłucie zazdrości. Bycie na tapecie, udzielanie wywiadów, bywanie na festiwalach, bankietach... Takie życie kusi wielu młodych ludzi.
Wybór szkoły etapem kariery
W dzisiejszej Polsce młode, uczące się gwiazdy nie muszą skupiać się przede wszystkim na tym, jak pogodzić karierę z edukacją w ramach zwyczajnej szkoły. Mogą brać sprawy w swoje ręce i wybierać szkołę, która zapewni im odpowiedni rozwój - także pod kątem następnych lat kariery. Tola Szlagowska, liderka zespołu Blog27, wybrała szkołę amerykańską w Polsce. Jak twierdzi, nie tylko by opanować język angielski w stopniu doskonałym, ale także, by nauczyć się wręcz myśleć w obcym języku. Te edukacyjne wybory wokalistki mają swój konkretny cel. Tola Szlagowska będzie się kształcić w szkole muzycznej w USA. Planuje naukę śpiewu, tańca i produkcji muzycznej. Czy z takim przygotowaniem uda jej się zawojować Stany Zjednoczone? Czas pokaże, tym niemniej trudno nie podziwiać młodziutkiej wokalistki, która konsekwentnie kieruje swoją edukacją, ale dobierając swoje szkoły pod kątem planowanej kariery w branży muzycznej.
Sportowcy też potrafią
Nie tylko w branżach aktorskiej czy muzycznej odnaleźć możemy utalentowane osoby, którym czas kariery zazębił się z czasem edukacji. Znajdziemy je także w sporcie. Tu przykład nasuwa się sam: siostry Agnieszka i Urszula Radwańskie, nasz najlepszy "towar eksportowy" na kortach tenisowych całego świata. Wydawać by się mogło, że właśnie ten "cały świat", czyli olbrzymia ilość wyjazdów związanych z turniejami tenisowymi skutecznie przeszkodzi kapitalnym siostrom w dokończeniu nauki. A tymczasem panie Radwańskie najpierw zdały egzamin maturalny, a potem dostały się na AWF. I fakt, że jako zawodniczki reprezentujące poziom mistrzowski dostały się na uczelnię bez egzaminu, w niczym nie umniejsza uznania, na jakie zasługują. Wystarczy przejrzeć biografie wielu wybitnych sportowców, by się przekonać, że gdy kariera rusza z kopyta do przodu, to edukacja na ogół idzie w kąt. Siostry Radwańskie są tu chlubnym wyjątkiem. I dlatego warto trzymać kciuki za ich sukcesy. Zarówno te na kortach tenisowych, jak i w uczelnianych salach.
W artykule wymieniam w zasadzie tylko pozytywne przykłady ludzi, którzy mimo rozwijania kariery, nie zaniedbali edukacji. Znalazłoby się też oczywiście kilka przykładów odwrotnych. Trudno nie wspomnieć, skoro już była mowa o gwiazdach sportu, o jednym młodziutkim sportowcu. Klemens Murańka, po kapitalnym skoku na odległość 135,5 metra na Wielkiej Krokwi w Zakopanem podczas sezonu letniego, natychmiast obwołany został następcą Adama Małysza. Posypały się gratulacje, wywiady, sesje zdjęciowe, setki wpisów w internecie. A potem przyszedł 24 stycznia 2008 roku... Trzynastoletni Klimek Murańka dopuszczony został do konkursu z cyklu Pucharu Świata w skokach narciarskich jako najmłodszy zawodnik w historii. W kwalifikacjach zajął ostatnie miejsce. Łzy zawiedzionego dziecka pokazały wszystkie media, te same, które jeszcze niedawno kreowały go na nową gwiazdę sportów zimowych. Jakie będą dalsze sportowe losy Klemensa Murańki - zobaczymy. Ale jedno jest pewne. Jedni doskonale łączą bycie dzieckiem, młodym człowiekiem, uczniem z byciem gwiazdą. Dla innych okazuje się to być ciężarem ponad siły. Dla tych ostatnich szkoła i zabawy z rówieśnikami wydają się jednak być miejscem bardziej odpowiednim niż plany zdjęciowe, estrady, czy też wypełnione tłumami rozentuzjazmowanych kibiców obiekty sportowe.
-
Re: Gdy gwiazda jest uczniem
81kochana
24.07.09, 16:28
No coz ponury_drwiacy_szyderco najwidoczniej teraz z takimi `gwiazdami` mamy doczynienia.Ja raczej otwierajac artykul myslalam, ze przeczytam o Markowskimitp.prawdziwych gwiazdach. ;)Zeby »
-
Gdy gwiazda jest uczniem
tojamyszka
25.07.09, 09:28
Jeśli ktokolwiek ma kolkę w sercu z powodu , że Kasia ,Piotrek staja sięsławni niech pomyśli , ze nikt mu nie zajął miejsca ., Każdy kto tylko potrafi , chce ma siłę stawić czoła »








