Kolonie all inclusive

Kalina Stankiewicz
14.07.2009 , aktualizacja: 21.07.2009 10:22
A A A Drukuj
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Kilkanaście lat temu na kolonie jeździło się do odrapanych ośrodków wczasowych i zatęchłych domków campingowych. Teraz dzieciaki spędzają letnie tygodnie w pokojach z łazienkami i telewizją satelitarną albo w pałacowych komnatach. A zamiast godzinami uganiać się za piłką, szukają skarbów, tańczą z gwiazdami a nawet...latają na miotle

Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Kilka milionów polskich uczniów ma już wakacje. Z szacunków Polskiej Izby Turystyki wynika, że nawet jedna czwarta spędzi je na zorganizowanych wyjazdach takich jak obozy czy kolonie. I choć może nie wszystkim taki sposób spędzania wakacji dobrze się kojarzy (zwłaszcza ze starszych roczników, które pamiętają trzy tygodniowe pobyty w obskurnych przyzakładowych ośrodkach wczasowych), okazuje się, że dziś raczej nie ma powodów, by współczuć "kolonistom".

Za dwutygodniowy wyjazd swoich pociech rodzice płacą czasem ponad 2 tys. zł, więc wymagają: - Rodzice są dziś dużo bardziej wymagający - mówi Henryka Godyń z łódzkiego biura podróży "Hentur" - Interesują ich tylko pokoje z łazienkami, najlepiej w ośrodkach z własnym basenem. Niechętnie decydują się na oferty z zakwaterowaniem w namiotach czy domkach campingowych. Coraz więcej jest też klientów którzy chcą aby ich dzieci brały udział w specjalistycznych programach jak taniec, survival, akademie wdzięku i urody - wymienia Godyń.

Organizatorzy dobrze o tym wiedzą, nie szczędzą więc wysiłków, by dzieciaki miały wakacje z prawdziwego zdarzenia.

Czary mary, albo kolonista na tropie

Nie ma chyba dziecka, które nie kochałoby Harrego Pottera. Latanie na miotle, nauka w Hogwarcie, wróżbiarstwo i zielarstwo - o tym marzą dziesiątki fanów słynnego czarodzieja. Organizatorzy letnich wypoczynków wyczuli koniunkturę i zamiast zwykłych kolonii organizują np. "Letnią Szkołę Magii".

Trzynastoletnia Kasia z Warszawy w zeszłe wakacje była na takich koloniach w zamku Czocha.: - Czarowaliśmy, przebieraliśmy się, rysowaliśmy mapę Huncwotów. Było naprawdę super - wspomina. Uczestnicy takiego wyjazdu nie mieszkają bynajmniej w zapyziałych pokoikach tylko "dormitoriach" (max. 6-scio osobowych, oczywiście z łazienką) do których są przydzielani na specjalnej ceremonii z użyciem Tiary Przydziału. Zamiast kolacji mają uczty przy świecach. Już na początku dostają magiczny zestaw złożony z drewnianej różdżki i szaty czarodzieja. Tygodnie upływają im na szukaniu kamienia filozoficznego (gra terenowa), magicznych balach (dyskoteka w szatach, pelerynach i innych potterowych strojach), i...nauce magicznych przedmiotów takich jak: zielarstwo, wróżenie z kart czy z ręki. Piszą gęsim piórem, oglądają występy iluzjonistów.

Podobne atrakcje oferowane są na "Wakacjach Harrego Pottera" w Przysietnicy (Bieszczady), ale tam dodatkowo lata się na miotle (zjazdy linowe z instruktorami alpinizmu) i poskramia jednorożce (ucharakteryzowane konie). Koszty takiej dwutygodniowej przyjemności? Ponad 1,8 tys. zł A jeśli czyjaś pociecha woli bardziej...przyziemne rozrywki? Proszę bardzo. Zamiast czarować może rozwiązywać logiczne zagadki, szukać skarbów (na przykład z wykrywaczem metalu) uczyć się szyfrowania wiadomości, zbierania odcisków palców i rozpoznawania kłamczucha. Na obozach i koloniach detektywistycznych (skądinąd nieco tańszych niż te z Harrym Potterem, około 1,6 tys. zł za dwa tygodnie w Bieszczadach) robi się właśnie takie rzeczy i...ogląda kryminały. Oczywiście te odpowiednie dla maluchów (np. Scooby na tropie, czy Przygody Sherlocka Holmesa).

Czwarta władza w rękach dzieci

Starsi też mogą spędzić emocjonujące wakacje śledząc afery i bieżące wydarzenia. A przynajmniej ucząc się jak to robić: - Kilka lat temu wysłałam córkę na obóz dziennikarski do Rewala - mówi Katarzyna Janicka z Warszawy - Wróciła zachwycona. Dzieciaki uczyły się redagować teksty i zbierać materiały, przeprowadzały wywiady, a nawet wydawały i kolportowały wśród wczasowiczów własną gazetę. Nawet gdzieś mam zachowany egzemplarz z artykułem córki o najmodniejszych kolorach t-shirtów. Złości się za każdym razem gdy jej go pokazuję, bo więcej miejsca poświęciła opisowi przystojnego sprzedawcy koszulek niż całej reszcie - śmieje się Katarzyna. Takie wyjazdy wciąż mają wzięcie a młodzi adepci dziennikarstwa, którzy wybiorą się na obóz do Warki będą mieli na miejscu np.: salę konferencyjną, ciemnię fotograficzną, sprzęt montażowy i dyktafony. Oczywiście mieszkają w pokojach z telewizorami (wiadomości to podstawa). Organizatorzy dodatkowo uatrakcyjniają im czas zapraszając na spotkania znanych dziennikarzy.

Bollywood can dance

Obozy taneczne są hitem od kilku lat. Jednak teraz zajęć nie prowadzą przypadkowi instruktorzy, ale gwiazdy znane z modnych telewizyjnych konkursów tańca. Organizatorzy kolonii w Białym Dunajcu chwalą się, że warsztaty będzie u nich prowadziła Natalia Madejczyk (finalistka pierwszej edycji You Can Dance). Jej kolega z programu Rafał TITO będzie uczył tańczyć dzieciaki, które wybiorą się w tym roku na kolonie do Hiszpanii (Costa Brava). Kto chce by jego dziecko zgłębiało tajniki salsy u samego Agustina Egurroli, może wysłać pociechę na obóz organizowany przez jego szkołę w Augustowie.

Znajdzie się też coś dla miłośniczek bollywoodzkich filmów bo są już obozy i kolonie których motywem przewodnim jest kultura Indii. Przykładowo na obozie "Indyjska przygoda z Bollywood" w Kazimierzu nad Wisłą przez dwa tygodnie tańczy się tradycyjne tańce indyjskie, ogląda kultowe bollywoodzkie produkcje, robi tatuaże henną i nosi sari.

Niezmienne harcerskie harce

Ale jest w ofercie letniego wypoczynku coś, co się nie zmienia: obozy harcerskie. Wciąż są organizowane, wciąż są najtańsze (około 700 zł) i wciąż gromadzą rzesze uczestników mimo (a może właśnie dlatego?), że obozowicze mieszkają w warunkach dalekich od tych oferowanych przez eleganckie ośrodki wczasowe. Muszą im wystarczyć dziesięcioosobowe, wojskowe namioty, polowa kuchnia i warunki sanitarne dalekie od luksusów. Dzieciaki mają warty (dzienne i nocne), poranne apele, musztrę i dyżury w kuchni. I tu jednak widać powiew XXI wieku. O tym, co dzieje się z obozowiczami rodzice mogli co najwyżej przeczytać na pocztówce. Dziś dowiedzą się tego z internetu. Na przykład 87 Drużyna Harcerska z Mikołowa przez cały czas trwania swojego obozu prowadzi bloga!

Aby kolonia nie była karna

Ale kolonie czy obozy, nawet te - wydawałoby się - najlepiej zorganizowane nie zawsze okazują się tym, na co wyglądały w folderze. Bywa, że "klimatyczny ośrodek" okazuje się jednak ohydną ruderą bez bieżącej wody, a "profesjonalna kadra" zgrają nieodpowiedzialnych dzieciaków niewiele starszych od tych, którymi mają się opiekować. Dlatego kuratoria, które sprawują nadzór nad zorganizowanymi imprezami dla dzieci przez całe wakacje kontrolują kolonie. W ubiegłym roku inspektorzy sprawdzili około 30 proc. wszystkich zgłoszonych czyli ponad 3 tys. kolonii i obozów. Na szczęście w większości przypadków nie mieli zastrzeżeń: mali miłośnicy Harrego Pottera na miotłach uczyli się latać bezpiecznie, a "jednorożce" ujeżdżali pod okiem instruktorów, którzy mieli pojęcie o koniach (nawet takich ucharakteryzowanych).

Na wszelki wypadek jednak Ministerstwo Edukacji Narodowej radzi, by rodzice nie wybierając kolonie czy obóz nie poprzestali na przeczytaniu oferty w internecie, ale zadali sobie trochę trudu, dokładnie sprawdzając organizatora (czy ma wszystkie pozwolenia i jest wpisany na listę MEN), ośrodek, kadrę: - W końcu kiedy wybieramy się na urlop chcemy wiedzieć wszystko o hotelu, do którego jedziemy, jego lokalizacji, warunkach, wycieczkach. Dlaczego tak samo nie postępować wybierając wakacje dla dzieci? - mówi Wioletta Pulwarska z warszawskiego kuratorium oświaty.

I ma rację. Z danych Polskiej Izby Turystyki wynika, że nawet co trzecia kolonia czy obóz może nie być zgłoszony do MEN. A każdy szanujący się potteromaniak dobrze wie, że nie należy ufać niczemu, jeśli nie wie się, gdzie jest jego mózg...

Kalina Stankiewicz

Podziel się

  • Kolonie all inclusive grisza14 21.07.09, 15:23

    To bardzo idylliczna wizja, w realu dostepna dzieciom-pionierom, ktorych rodzice zatrudnieni sa na ul.Czerskiej w Warszawie.»

  • Re: Kolonie all inclusive onemama 21.07.09, 19:12

    Bez przesady. Ani nie pracuję na Czerskiej, i trudno nazwać pionierskim biuro zktórym w tym roku pojechał mój syn. Biuro to ma tzw campy na których odbywająsię obozy tematyczne - wybór »

  • Bujdy że na kolonię za 2000 PLN stać 1/4 rodziców guru133 22.07.09, 13:41

    można opowiadać, ale nie tym któzy znają polską codzienność. 2-3% może tak a 80% siedzi przez wakacje w domu, chociaż chciało by do takich "bud" jak ich starsi rówieśnicy wyjechać. I nie »

Znajdź studia, kursy i szkolenia

Polub nas na Facebooku