Edukacja w sieci - czy Jarosław Kaczyński miał rację?

Anna Trześniewska Edustacja.pl, Adam Kryszkiewicz GazetaEdukacja.pl
22.06.2009 , aktualizacja: 16.07.2009 16:00
A A A Drukuj
Klasowe konsultacje na Grono.net Klasowe konsultacje na Grono.net
Rodzice i nauczyciele drżą z przerażenia. Młody polski internauta (w wieku 16-24 lat) spędza miesięcznie w sieci przeciętnie 60 godzin, czyli dwa i pół dnia (raport Gemius "Polski intenret 2008/2009"). To prawie o 12 godzin więcej niż jeszcze przed rokiem. Gdzie czas na naukę? No właśnie wtedy!
Profil Szkoły Głównej Handlowej na Facebooku.
Profil Szkoły Głównej Handlowej na Facebooku.




Jeszcze kilka miesięcy temu były premier wątpił w edukacyjną rolę internetu. Tymczasem, jak przekonuje Lisa Tripp z Uniwersytetu Stanowego w Tallahassee (Floryda): - Dla młodych ludzi internet coś więcej niż rozrywka. Sieć wciąga ponieważ w umożliwia aktywność społeczną, rozwija samodzielne kształcenie i niezależność. - Tripp przebadała 800 osób, zarówno uczniów szkół średnich, jak i studentów. Okazało się, że uczniowie spędzający czas w sieci lepiej rozwijają się w zakresie nowych technologii i technik informatycznych. Dodatkową zaletą jest możliwość spotkania osób o podobnych pasjach i zdolnościach. Wymiana doświadczeń na portalach społecznościowych (zwłaszcza tematycznych) jest bardzo korzystna dla ich rozwoju.

Dla przeciętnego ucznia codzienność to Wikipedia i darmowe bryki. Oto kilka przykładów, jak sieć może ułatwić życie:

- Najczęściej, poza materiałami z wykładów i ćwiczeń, wykładowca przekazuje studentom listę z wybraną literaturą obowiązującą na egzaminie. Wiadomo jednak, że egzaminator ma swoje ulubione zagadnienia. Najważniejsze to dowiedzieć się jakie i opracować. Kiedyś trzeba było popytać kolegów z roczników wyżej. Teraz wystarczy zalogować się do grupy tematycznej na Gronie lub Facebook'u i założyć lub znaleźć odpowiedni wątek. W ten sam sposób uzyskać można dostęp do notatek, czy wielu innych rad, które ułatwią życie studentowi. Zresztą, portale społecznościowe wykorzystywane są na wcześniejszych etapach edukacji. Jeżeli we wtorek sprawdzian z chemii miała II "a", to popołudniu tego samego dnia, klasy "b" i "c" znajdą (na forum poświęconemu szkole) pytania. Klika chwil później piątkowy uczeń lub uczennica (chyba częściej uczennica) dopisze pod nimi posta z prawidłowymi odpowiedziami. W ten sposób odbywają się klasowe konsultacje.

- Studenci kierunków psychologicznych lub społecznych zamieszczają w portalach linki do swoich ankiet. Malwina Konieczna, studentka Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych, wykorzystując południowoafrykański odpowiednik Naszej Klasy (www.SAReunited.com) przeankietowała 900 osób i zdobyła bezcenny materiał do swojej pracy magisterskiej na temat migracji ludności białej w RPA. - Niestety cierpliwość administratorów wyczerpała się i po wysłaniu 3000 wiadomości zablokowali nieodwołalnie mój profil, więc nie mam już do niego dostępu. - śmieje się Malwina. Cel został jednak osiągnięty, a liczba przeprowadzonych ankiet robi wrażenie.

- Do czego jeszcze może przydać się wizyta na portalu społecznościowym? Na facebookowym profilu Szkoły Głównej Handlowej (do którego należy prawie 1 300 osób) można znaleźć współlokatora, mieszkanie blisko uczelni, informacje o konferencjach, ciekawych projektach prowadzonych przez koła naukowe.

Facebook czy Facebóg?

Prawdziwym przełomem odnośnie wykorzystywania sieci może być Facebook. Największy pożeracz czasu zza oceanu w ciągu ostatniego roku podwoił liczbę swoich użytkowników na całym świecie (ze 100 do 200 milionów). Czas, jaki Amerykanie spędzili w tym serwisie społecznościowym wydłużył się o 700 procent (badania firmy Nielsen Online)! Polska wersja serwisu została uruchomiona w maju 2008 i jego liczba użytkowników wzrosła w ciągu ubiegłego roku o 265% (według Megapanel PBI/Gemius). W 2009 r. serwis rośnie jeszcze szybciej: w lutym wyprzedził rodzime Grono.net, a w marcu liczba użytkowników wynosiła już 888 tysięcy (ibidem). - Każde pokolenie ma swój rozpraszacz, ale Facebook to prawdziwy fenomen - twierdzi Karpinski, która prowadziła badania naukowe na temat tego serwisu. Doktorantka z uniwersytetu stanowego w Ohio, sprawdziła czy aktywność na Facebook'u przekłada się wyniki w nauce. Ankietę przeprowadziła wśród 219 studentów i absolwentów. Wyniki badań były następujące:

- 65 proc. użytkowników sprawdza swoje konto często (nawet co kilka minut), rozpraszając swoją uwagę. Użytkownicy przyznają, że pozostaje im mniej czasu na naukę;

- 68 proc. studentów, którzy używają Facebooka miała "wyraźnie" niższą średnią ocen, niż osoby, które go nie używają. Z badań nie można wyciągać jednoznacznych wniosków, ale obawy rodziców i nauczycieli zdają się potwierdzać.

Pracodawcy łowią w sieci swoich pracowników, najchętniej w portalach społecznościowych

Portale społecznościowe mogą okazać się pożyteczne nie tylko dla uczniów i studentów. Osobom wrażliwym artystycznie pomogą w rozpowszechnianiu i promowaniu dzieł sztuki i kultury. Przykładem jest serwis Myspace, na którym wielu początkujących bądź nieznanych masowej publiczności muzyków zamieściło swoje nagranie i to otworzyło im drogę do kariery. Z dnia na dzień stacje radiowe zaczęły grać ich piosenki i dzięki promocji mogli wydać płytę. W Polsce furorę zrobiła Nasza Klasa i według przeprowadzonych badań na temat polskiego internetu, portal przyczynił się do większej aktywności wśród osób starszych (zwłaszcza po 50. roku życia) w zakresie obsługi komputera i korzystania z zasobów www. Serwis mający ułatwić znalezienie kolegów i koleżanek ze szkolnych lat, z biegiem czasu przekształcił się w galerię wielobarwnych postaci pozujących na tle egzotycznych palm i nowych samochodów. Zaczął też coraz bardziej przypominać pod względem funkcji takie właśnie takie portale jak Facebook czy Grono.pl. Być może to okazało się przyczyną dla której coraz więcej osób rezygnuje z posiadania konta na Naszej Klasie. Założenie profilu na tego typu serwisach wiąże się z tym, że zanim udamy się na rozmowę kwalifikacyjną do naszego potencjalnego pracodawcy, ten będzie wiedział o nas już prawie wszystko. Rekruterzy wielu firm przyznają, że przeglądają zdjęcia kandydata, jego wpisy, komentarze i opinie i często także na tej podstawie, podejmują decyzję o jego przyjęciu do pracy. Przestrzegają przed nadmiernym lansowaniem się i bycia znanym z tego, że jest się znanym. Osobną kategorię stanowią serwisy na których internauci zamieszczają swoje profile zawodowe. Przykładem jest tutaj Goldenline.pl, czyli społeczność skupiona na rozwijaniu swojej kariery i życia zawodowego. To na nich head hunterzy szukają potencjalnych pracowników. Jeśli więc chcesz pomóc swojej karierze, zarejestruj się na portalu, a być może już wkrótce to pracodawca "przyjdzie" do ciebie.



Podziel się

Znajdź studia, kursy i szkolenia

Polub nas na Facebooku