Edukacja warta każdych pieniędzy. Nawet w kryzysie
07.04.2009
, aktualizacja: 07.04.2009 19:31
Mimo trudnej sytuacji gospodarczej, olsztynianie nie chcą rezygnować z dokształcania, nawet jeśli muszą za to słono zapłacić. Powodzeniem cieszą się wszelkie kursy rozwijające zdolności. W cenie są też warunki, w jakich zdobywamy wiedzę
Chociaż kryzys nadal trwa, a sporo osób obawia się utraty pracy, niewielu olsztynian decyduje się oszczędzać na edukacji własnej lub swoich dzieci. Prywatne placówki nadal organizują liczne kursy i nie narzekają na brak zainteresowania. Większość z nich nawet nie zmienia cennika ani nie wprowadza promocji. Tomasz Wojtulewicz, który od kilku lat prowadzi przedszkole niepubliczne, od września postanowił uruchomić prywatną dwujęzyczną szkołę podstawową "Skrzaty". Ma nadzieję, że chętnych, którzy zechcą zapisać swoje pociechy do jego szkoły, przyciągnie wyjątkowy program, który będzie realizowany w jego placówce. - Robimy nabór do pierwszej klasy o profilu muzyczno-językowej - tłumaczy Wojtulewicz. - Chcemy, żeby dzieci, które chodzą do naszego przedszkola, mogły dalej rozwijać zdobytą u nas wiedzę. Tym bardziej że czasem słyszymy o takich paradoksach, że kiedy dzieci idą do szkoły podstawowej, to np. na języku angielskim pani każe im zadawać pytania w języku polskim. To zaprzepaszcza to, czego się do tej pory nauczyły.
Mimo że za miesiąc nauki w szkole trzeba będzie zapłacić 600 zł, są już pierwsi zainteresowani. To głównie osoby, których pociechy uczą się w przedszkolu "Skrzaty". - Nasze usługi kierujemy do szeroko rozumianej klasy średniej - wyjaśnia Tomasz Wojtulewicz. - Poza tym nasza cena jest podobna do tych, które obowiązują w innych olsztyńskich szkołach prywatnych. Trzeba też wziąć pod uwagę, że w cenę są wliczone nie tylko zajęcia, ale też 3 posiłki dziennie. Warto inwestować w edukację, bo to potem procentuje - przekonuje właściciel "Skrzatów".
Mimo trudnej sytuacji ekonomicznej, na brak klientów nie narzeka także Akademia Nauki, która proponuje kursy efektywnej nauki i szybkiego czytania dzieciom i dorosłym. Ceny wahają się tam od ok. 150 nawet do 600 zł. To jednak nie zniechęca osób, które chcą podszkolić swoje umiejętności. - Cały czas utrzymujemy ilość kursów i kursantów na niezmienionym poziomie - wyjaśnia Ireneusz Górski, dyrektor placówki. - Zwiększył się nawet poziom zainteresowania kursami indywidualnymi. Prowadzimy je dla osób, które nie zdążą zapisać się do nas w terminie, i nie można ich dołączyć do żadnej grupy.
Ireneusz Górski dodaje, że do uczestniczenia w kursach zachęcają sukcesy, jakie odnoszą absolwenci Akademii. Poza tym 80 proc. osób, zapisującym się na zajęcia, placówkę polecili znajomi.
Na swoją sytuację nie narzekają również szkoły językowe, które wprowadzają do swojej oferty coraz więcej kursów. Niewiele prywatnych placówek zdecydowało się na obniżenie cen. Jeżeli zainteresowanie płatnymi zajęciami jest mniejsze, to właściciele uważają, że jest to spowodowane innymi czynnikami niż trudna sytuacja gospodarcza. - Myślę, że jest to związane z niżem demograficznym, który już do nas dotarł - mówi Maria Siemionek, dyrektor Szkoły Językowej MS Masters. - Mam nadzieję, że to sytuacja przejściowa, bo już teraz jest problem ze znalezieniem miejsca w przedszkolu, także wkrótce powinno się to zmienić.
Większość rodziców nie chce oszczędzać na przyszłości swoich dzieci. Córka pana Macieja uczy się w trzeciej klasie gimnazjum. Rodzice postanowili dobrze przygotować ją do zbliżającego się egzaminu. - Zapisaliśmy ją na dodatkowe lekcje z języka polskiego i matematyki - tłumaczy mężczyzna. - Bez nich mogłaby sobie nie poradzić.
Mimo że za miesiąc nauki w szkole trzeba będzie zapłacić 600 zł, są już pierwsi zainteresowani. To głównie osoby, których pociechy uczą się w przedszkolu "Skrzaty". - Nasze usługi kierujemy do szeroko rozumianej klasy średniej - wyjaśnia Tomasz Wojtulewicz. - Poza tym nasza cena jest podobna do tych, które obowiązują w innych olsztyńskich szkołach prywatnych. Trzeba też wziąć pod uwagę, że w cenę są wliczone nie tylko zajęcia, ale też 3 posiłki dziennie. Warto inwestować w edukację, bo to potem procentuje - przekonuje właściciel "Skrzatów".
Mimo trudnej sytuacji ekonomicznej, na brak klientów nie narzeka także Akademia Nauki, która proponuje kursy efektywnej nauki i szybkiego czytania dzieciom i dorosłym. Ceny wahają się tam od ok. 150 nawet do 600 zł. To jednak nie zniechęca osób, które chcą podszkolić swoje umiejętności. - Cały czas utrzymujemy ilość kursów i kursantów na niezmienionym poziomie - wyjaśnia Ireneusz Górski, dyrektor placówki. - Zwiększył się nawet poziom zainteresowania kursami indywidualnymi. Prowadzimy je dla osób, które nie zdążą zapisać się do nas w terminie, i nie można ich dołączyć do żadnej grupy.
Ireneusz Górski dodaje, że do uczestniczenia w kursach zachęcają sukcesy, jakie odnoszą absolwenci Akademii. Poza tym 80 proc. osób, zapisującym się na zajęcia, placówkę polecili znajomi.
Na swoją sytuację nie narzekają również szkoły językowe, które wprowadzają do swojej oferty coraz więcej kursów. Niewiele prywatnych placówek zdecydowało się na obniżenie cen. Jeżeli zainteresowanie płatnymi zajęciami jest mniejsze, to właściciele uważają, że jest to spowodowane innymi czynnikami niż trudna sytuacja gospodarcza. - Myślę, że jest to związane z niżem demograficznym, który już do nas dotarł - mówi Maria Siemionek, dyrektor Szkoły Językowej MS Masters. - Mam nadzieję, że to sytuacja przejściowa, bo już teraz jest problem ze znalezieniem miejsca w przedszkolu, także wkrótce powinno się to zmienić.
Większość rodziców nie chce oszczędzać na przyszłości swoich dzieci. Córka pana Macieja uczy się w trzeciej klasie gimnazjum. Rodzice postanowili dobrze przygotować ją do zbliżającego się egzaminu. - Zapisaliśmy ją na dodatkowe lekcje z języka polskiego i matematyki - tłumaczy mężczyzna. - Bez nich mogłaby sobie nie poradzić.







