Poezja i huty zamiast Conrada i ks. Robaka
09.01.2009
, aktualizacja: 09.01.2009 17:46
Toruńscy maturzyści pisali w piątek maturę próbną z języka polskiego na poziomie podstawowym. Zdający spodziewali się Josepha Conrada, a dostali Juliusza Słowackiego i Jana Kochanowskiego
Internetowe fora dla maturzystów pęczniały wcześniej od rzekomych przecieków z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, która przygotowała jednakowe arkusze egzaminacyjne dla całego kraju. Na próbnym egzaminie dojrzałości miały być Conradowskie "Jądro Ciemności" i charakterystyka księdza Robaka z "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza. Tymczasem zdającym przyszło zmierzyć się z artykułem Jana Blecharza z archiwalnego numeru czasopisma "Charaktery". W tym obowiązkowym zadaniu należało odpowiedzieć na 14 pytań sformułowanych tak, by zbadać rozumienie tekstu "Czas mistrzów". W drugiej części egzaminu maturzyści mogli porównać dwie postawy człowieka wobec Boga i jego dzieła wyrażone w Pieśni XXV Jana Kochanowskiego "Czego chcesz od nas, Panie" i "Hymnie" Juliusza Słowackiego, lub zająć się wizją fabryk, hut i kopalń przedstawioną przez Stefana Żeromskiego. - Tematy do wyboru nie były trudne. Nieco bardziej zawiły był tekst Blecharza - ocenia Bartosz Prusakowski z X LO.
Uczniowie tej szkoły, podobnie jak "czwórki" i "piątki", rozpoczęli pisanie sprawdzianu już o godz. 8, godzinę wcześniej niż większość toruńskich placówek. - Chodziło o to, by przez matury odwołać jak najmniej zajęć dla niższych roczników - tłumaczy "Gazecie" jedna z nauczycielek z IV LO.
Teoretycznie istniało więc ryzyko, że tematy wyciekną na zewnątrz przed godz. 9. To o tyle dziwne, że piątkowy egzamin miał do złudzenia przypominać prawdziwą maturę - uczniowie sprawdziliby na nim nie tylko swoją wiedzę, ale i oswoiliby się z atmosferą testu. I rzeczywiście, jeśli pominąć godzinny falstart i zalegający za oknami śnieg, wszystko przypominało majową maturę. Uczniowie przywdziali galowe stroje, przy wejściu do sal musieli pokazać legitymacje, a podczas pisania nie mogli mieć przy sobie telefonów komórkowych. - Zrezygnowaliśmy jedynie z kodowania prac, które w tym wypadku nie jest konieczne - mówi dyrektor V LO Józef Wierniewski.
Większość licealistów podeszła jednak do próbnej matury na luzie. - Do prawdziwej zostało jeszcze dużo czasu - śmieje się Paweł Kośmider z "dziesiątki", który oprócz obowiązkowych przedmiotów, zdaje jeszcze matematykę oraz fizykę i astronomię. - Jestem klasycznym scisłowcem. Mógłbym zdawać tylko jeden dodatkowy przedmiot, ale zależy mi na dobrym wyniku, bo będę startować do Gdańska na budownictwo.
Pierwsze próbne egzaminy dojrzałości odbyły się już w listopadzie ub.r. Wtedy arkusze egzaminacyjne przygotowała jednak nie CKE, a Wydawnictwo Operon. W styczniowej próbie generalnej przed majowym sprawdzianem wiedzy maturzyści sprawdzą jeszcze swoje siły z języków obcych (12 stycznia), przedmiotu wybranego (13 stycznia) i języka polskiego na poziomie rozszerzonym (14 stycznia). Kilka dni później w wielu toruńskich szkołach odbędą się studniówki. Licealiści z "dziesiątki" mieli bawić się w Auli UMK już w piątek wieczorem.
Barometr nastrojów
W internetowej sondzie "Gazety" aż połowa tegorocznych maturzystów zadeklarowała, że piątkowy próbny egzamin z języka polskiego poszedł im "dobrze". Z drugiej strony, 37 proc. zaznaczyło opcję "marnie". Skrajnych odpowiedzi było niewiele: tylko 10 proc. spodziewa się fatalnego wyniku, a 4 proc. ocenia efekt swej pracy jako rewelacyjny. Do godz. 15.30 w piątek w badaniu wzięło udział ponad 1 tys. osób.
Uczniowie tej szkoły, podobnie jak "czwórki" i "piątki", rozpoczęli pisanie sprawdzianu już o godz. 8, godzinę wcześniej niż większość toruńskich placówek. - Chodziło o to, by przez matury odwołać jak najmniej zajęć dla niższych roczników - tłumaczy "Gazecie" jedna z nauczycielek z IV LO.
Teoretycznie istniało więc ryzyko, że tematy wyciekną na zewnątrz przed godz. 9. To o tyle dziwne, że piątkowy egzamin miał do złudzenia przypominać prawdziwą maturę - uczniowie sprawdziliby na nim nie tylko swoją wiedzę, ale i oswoiliby się z atmosferą testu. I rzeczywiście, jeśli pominąć godzinny falstart i zalegający za oknami śnieg, wszystko przypominało majową maturę. Uczniowie przywdziali galowe stroje, przy wejściu do sal musieli pokazać legitymacje, a podczas pisania nie mogli mieć przy sobie telefonów komórkowych. - Zrezygnowaliśmy jedynie z kodowania prac, które w tym wypadku nie jest konieczne - mówi dyrektor V LO Józef Wierniewski.
Większość licealistów podeszła jednak do próbnej matury na luzie. - Do prawdziwej zostało jeszcze dużo czasu - śmieje się Paweł Kośmider z "dziesiątki", który oprócz obowiązkowych przedmiotów, zdaje jeszcze matematykę oraz fizykę i astronomię. - Jestem klasycznym scisłowcem. Mógłbym zdawać tylko jeden dodatkowy przedmiot, ale zależy mi na dobrym wyniku, bo będę startować do Gdańska na budownictwo.
Pierwsze próbne egzaminy dojrzałości odbyły się już w listopadzie ub.r. Wtedy arkusze egzaminacyjne przygotowała jednak nie CKE, a Wydawnictwo Operon. W styczniowej próbie generalnej przed majowym sprawdzianem wiedzy maturzyści sprawdzą jeszcze swoje siły z języków obcych (12 stycznia), przedmiotu wybranego (13 stycznia) i języka polskiego na poziomie rozszerzonym (14 stycznia). Kilka dni później w wielu toruńskich szkołach odbędą się studniówki. Licealiści z "dziesiątki" mieli bawić się w Auli UMK już w piątek wieczorem.
Barometr nastrojów
W internetowej sondzie "Gazety" aż połowa tegorocznych maturzystów zadeklarowała, że piątkowy próbny egzamin z języka polskiego poszedł im "dobrze". Z drugiej strony, 37 proc. zaznaczyło opcję "marnie". Skrajnych odpowiedzi było niewiele: tylko 10 proc. spodziewa się fatalnego wyniku, a 4 proc. ocenia efekt swej pracy jako rewelacyjny. Do godz. 15.30 w piątek w badaniu wzięło udział ponad 1 tys. osób.


więcej zdjęć




