UTW - uczelnie dla starszej generacji

Patrycja Kruczkowska
28.10.2008 , aktualizacja: 24.08.2009 13:22
A A A Drukuj
Druga młodość? Uniwersytet Trzeciego Wieku Druga młodość? Uniwersytet Trzeciego Wieku
Europejskie społeczeństwa starzeją się w szybkim tempie. By realizować potrzeby seniorów, powstają nowe koncepcje edukacyjne. Społeczne korzyści płynące z tych inicjatyw okazały się bezcenne. Przywracają seniorom wiarę w siebie i radość życia. Uniwersytety Trzeciego Wieku istnieją już od ponad 30 lat
Patrycja Kruczkowska

Pierwsza tego typu placówka powstała w 1973 roku przy Uniwersytecie w Tuluzie, we Francji. Idea kontynuacja nauki po 50. roku życia szybko spopularyzowano w świecie, powstawały nowe ośrodki, pierwsze stowarzyszenia. Pomysł, by realizować plany edukacyjne, które przerwała praca zawodowa czy założenie rodziny, spotkał wielu zwolenników. Rozwijanie swojego hobby w gronie osób w swoim wieku, o podobnych zainteresowaniach, możliwość nawiązania nowych znajomości i doświadczenie studenckiego życia stały się na tyle kusząca, że nawet w małych miastach znajdują się chętni, którzy ochoczo porzucają codzienne role babć i dziadków, by uczyć się grafiki komputerowej, uczestniczyć w zajęciach gimnastycznych czy kursach historii sztuki.

UTW w Polsce

Dane na temat Uniwersytetów Trzeciego Wieku (UTW) w Polsce różnią się. Jest ich wedle różnych źródeł od 100 do 200 (warszawski UTW jest najstarszy w kraju, stolica ma też najwięcej tego typu ośrodków - ok. 17), a uczy się w nich ok. 25 tysięcy słuchaczy. Taki jest bowiem status uczestników zajęć, które trwają zwykle kilka semestrów. UTW powstają przy uniwersytetach (publicznych i prywatnych), politechnikach, ale organizują je także stowarzyszenia i instytucje pożytku publicznego, również władze miejskie. Taka forma edukacji stała się w większości przypadków udaną realizacją idei nauki przez całe życie. Słuchacze spotykają się na zajęciach bowiem kilka razy w tygodniu w formie wykładów prowadzonych z reguły przez wykładowców akademickich i seminariów oraz warsztatów. Dodatkowe zajęcia - takie jak lektoraty czy zajęcia na basenie, są z reguły dodatkowo płatne. UTW duży naciska kładą też na współpracę z lokalnymi ośrodkami kultury oraz indywidualny rozwój słuchaczy, stąd np. warsztaty plastyczne rozwijające umiejętności manualne i duża porcja ruchu (aerobik, tai chi, nordic walking).

Słuchaczami UTW mogą zostać osoby na emeryturze bądź rencie, które chcą zapisać się na zajęcia (rekrutacja przebiega najczęściej we wrześniu). Czasem szkoła precyzuje, że muszą to być osoby, które ukończyły 50 bądź 60 lat. Muszą one wypełnić stosowną ankietę, złożyć podanie wraz ze zdjęciem, przedstawić kopię świadectwa maturalnego lub dyplomu ukończenia studiów wyższych (pakiet wymaganych dokumentów różni się w zależności od uniwersytetu). Należy także opłacić wpisowe i/lub uiścić opłatę semestralną i ewentualne opłaty za zajęcia dodatkowe. Kwoty nie są zbyt duże, dostosowane do "zarobków" osób na emeryturze bądź rencie.

Część UTW przyznaje swoim słuchaczom symboliczne legitymacje lub indeksy, a pomyślne zakończenie cyklu edukacyjnego (zaliczanego najczęściej na podstawie obecności na zajęciach) kończy się uzyskaniem dyplomu. Zajęcia prowadzone są najczęściej w siedzibach instytucji patronackich (salach wykładowych uniwersytetu, domu kultury). UTW organizują także wykłady otwarte, zapraszają specjalistów na odczyty, mają swoje biuletyny i sympozja, proponują spotkania integracyjne lub działania charytatywne, np. w domach dziecka, a także wycieczki po regionie. Ich dodatkowym plusem jest możliwość pracy na nowoczesnym sprzęcie i z reguły bogata oferta przedmiotów, w których można uczestniczyć zgodnie z zainteresowaniami.

Słuchacze najczęściej wybierają reprezentujących ich stanowisko starostów, niekiedy walne zabranie słuchaczy ma prawo wyboru zarządu. Poszczególne zajęcia organizowane są z reguły dopiero wtedy, gdy zbierze się odpowiednia liczba chętnych.

Oferta

Uniwersytet Trzeciego Wieku Politechniki Warszawskiej funkcjonuje od 2007 roku. Aby zostać jego słuchaczem, należy mieć ukończone 50 lat i uiścić opłatę semestralną. Zajęcia pogrupowane są w bloki - wybierać można m.in. z wykładów dotyczących zagadnień popularnonaukowych, historii architektury czy techniki. Słuchacze zdobywają też wiedzę na temat religii świata i gospodarki.

W Gdańsku oferowane są kursy ABC komputera, warsztaty fotograficzne, nauka masażu, treningi tai chi. Wpisowe wynosi 30 zł za semestr, a wykłady odbywają się raz w tygodniu (zajęcia dodatkowe są płatne - jeden fakultatywny kurs to cena od 30 do 120 zł za semestr). Z kolei istniejący od 1982 roku krakowski UTW założony przez Uniwersytet Jagielloński i ówczesną Akademię Medyczną miał pierwotnie być eksperymentem badającym psychiczne zapotrzebowania seniorów. Dziś działa prężnie, organizując wykłady w bloku humanistycznym i edukacji dla zdrowia, pozwala także rozwijać zainteresowania w samokształceniowych kołach naukowych. W Łodzi UTW istnieje od 1979 roku. Proponuje zajęcia dotyczące kultury japońskiej, lalkarstwa, na lektoratach zaś uczy m.in. esperanto czy włoskiego. Chętnych jest tak wielu, że nie mieszczą się w salach wykładowych. Składka roczna wynosi 80 zł (dodatkowo płatny jest lektorat - 130 zł/rok i gimnastyka - 6 zł/miesiąc).

Toruński UTW powstał w 1988 roku i ma dziś około tysiąca słuchaczy. Wpisowe wynosi 40 zł, składka semestralna - 25 zł. Uniwersytet zaprasza m.in. do sekcji plastycznej, rękodzieła, pływackiej czy komputerowej.

Polscy studenci trzeciego wieku

Karolina Brzozowska, doktorantka Uniwersytetu Warszawskiego, opowiada o swoich spotkaniach ze słuchaczami UTW:

"Studentów Uniwersytetu Trzeciego Wieku poznałam w czasie przygotowywania dokumentacji do filmu zaliczeniowego w Łódzkiej Szkole Filmowej. Przez kilka miesięcy przeprowadzałam z nimi wywiady i obserwowałam ich na warsztatach literackich. Uczestniczyłam w "klasowych" spotkaniach, m.in. Wigilii. Miałam możliwość poznania studentów Uniwersytetu Trzeciego Wieku w różnych sytuacjach, zarówno poważnych, jak i tych bardziej swobodnych.

Słuchaczami byli m.in. emerytowani nauczyciele, lekarze i akademiccy wykładowcy. Ludzie z ogromną wiedzą - nieprzeciętne osobowości. Przychodzili na zajęcia z wielu bardzo różnych powodów. Jedni po przejściu na emeryturę nie potrafili funkcjonować bez codziennej pracy, czuli, jak to określali, że "gnuśnieją", potrzebowali nowych wyzwań. Inni "na starość'' zostali sami, a chodzenie na zajęcia zabijało uczucie samotności. Na warsztatach literackich nigdy nie padło słowo starość. Wszyscy uczestnicy kursu mieli ogromny apatyt na życie. Na zajęciach przypominali mi uczniów pierwszej klasy szkoły podstawowej, którzy z ogromnym zapałem uczą się każdej nowej rzeczy, a w podczas przerw głośno rozmawiają. Zajęcia dawały im możliwość realizacji ich jeszcze niespełnionych marzeń. Jeden z uczestników napisał opowiadanie, drugi nauczył się japońskiej kaligrafii, zaś trzeci poznał kroki tanga. W czasie zajęć rodzą przyjaźnie, a nawet poważniejsze uczucia - samotni odnajdują swoje drugie połówki. Uczestnictwo w zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku gimnastykuje umysł i nie spowalnia starzenie się ciała i duszy. Twarz kursantów promienieje jak buzia dziecka. Spotkania dają kursantom siłę do walki z codziennymi problemami. Inaczej podchodzą do chorób, z którymi zmaga się wielu słuchaczy UTW. Nie traktują przypadłości jak wyroków, ale jako coś, z czym muszą podjąć walkę. Uniwersytety Trzeciego Wieku "odmładzają" ich studentów. Panie stroją się na zajęcia jak nastolatki, a panowie, przed ważnymi spotkaniami na UTW, idą do fryzjera. Uniwersytet Trzeciego Wieku to rodzaj leku na starość. Mam nadzieję, że Uniwersytety Trzeciego Wieku zmienią w Polsce stereotypowy wizerunek staruszków siedzących bezwiednie przed telewizorem. Myślę, że dzięki takim zajęciom przesunie się w naszej świadomości granica wieku, w której osobom starszym nie wypada czegoś robić. Uwielbiam widok staruszków tańczących na parkiecie....Szkoda, że jeszcze w Polsce jest tak rzadki."

Czytaj także:

Student żołnierz

Mało się jadło i dużo piło

Jeśli nie studia, to co?

Podziel się

  • UTW - uczelnie dla starszej generacji szukam_i_znajde 11.11.08, 21:44

    Kategorycznie nie zgadzam się na nazywanie osób 50+ staruszkami!!! Mam 53 lata i nie uważam się ani za staruszkę, ani za seniora. "Młodego geniusza", który w pocie czoła spłodzil ten artykuł»

Znajdź studia, kursy i szkolenia

Polub nas na Facebooku