Szkoły niepubliczne muszą zacisnąć pasa. Niż i kryzys

Małgorzata Szlachetka
23.10.2011 , aktualizacja: 23.10.2011 18:03
A A A Drukuj
Nowa siedziba Pierwszej Społecznej Szkoły Podstawowej nr 1 i liceum im. Sobieskiego Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA Nowa siedziba Pierwszej Społecznej Szkoły Podstawowej nr 1 i liceum im. Sobieskiego
Niż w szkołach to już powszechny problem, w gimnazjach i liceach niepublicznych nakłada się na to kryzys ekonomiczny. Mniej rodziców niż w poprzednich latach stać na opłacenie co miesiąc czesnego.
dyrektor Adam Kalbarczyk
Fot. Iwona Burdzanowska / AG
dyrektor Adam Kalbarczyk
- Od problemu niżu nie da się uciec, a z roku na rok będzie coraz gorzej. Rynek edukacyjny jest bezwzględny, zostaną najlepsi, bo już teraz wiemy, że są szkoły, którym nie udało się dokonać naboru na przyszły rok - tak w wakacje na łamach "Gazety" mówiła Anna Dudek-Janiszewska, lubelska wicekurator oświaty. W tym samym czasie ratusz zapowiedział, że w szkołach prowadzonych przez miasto od września, właśnie z powodu niżu, trzeba będzie zwolnić 24 nauczycieli.

Inni musieli się pogodzić ze zmniejszeniem liczby godzin, albo wybierali furtkę, jaką jest roczny urlop dla poratowania zdrowia przewidziany w Karcie Nauczyciela. Takiej możliwości nie mają nauczyciele szkół niepublicznych, zatrudniani nie na podstawie Karty Nauczyciela, ale przepisów kodeksu pracy. To, że w tych szkołach nie obowiązuje Karta Nauczyciela, wynika z obowiązującego prawa oświatowego.

Jak one radzą sobie z niżem?

Grzegorz Szymczak, właściciel Prywatnego Gimnazjum i Liceum im. Królowej Jadwigi w Lublinie powiedział nam, że w tym roku chętnych do gimnazjum mu nie brakowało, ale już do liceum przyjął o osiem osób mniej niż planował. Stwierdził, że na razie nie jest to odczuwalne dla budżetu szkoły, a nie chciał przyjmować uczniów z niższymi wynikami.

Czesne za ucznia w liceum im. Królowej Jadwigi, zakładając, że nie jest objęte zniżkami, to 6,5 tysiąca złotych rocznie.

- Niż jest odczuwalny we wszystkich szkołach niepublicznych w mieście. My na przykład po raz pierwszy mamy w liceum jedną klasę pierwszą mniej niż zwykle - mówi Adam Kalbarczyk, dyrektor Prywatnego Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Paderewskiego w Lublinie.

Na to nakłada się problem kryzysu gospodarczego. - Paradoksalnie zmieniająca się demografia działa na korzyść szkół niepublicznych. Jeśli rodzice mają tylko jedno dziecko, to jest ich jeszcze stać, żeby zapłacić za szkołę prywatną. Z drugiej strony zdarza się, że gdy uczeń skończy gimnazjum, jego rodzic mówi otwarcie, że nie stać go już na opłaty i woli posłać dziecko do renomowanego, ale publicznego liceum - mówi dyrektor Kalbarczyk.

Jedyna recepta na niż, to szybkie zmiany. Kalbarczyk już teraz zapowiada wprowadzenie nowych profili klas od przyszłego roku. - Po prostu szkoły niepubliczne będą ze sobą i szkołami publicznymi konkurować jeszcze mocniej niż do tej pory. Nie sądzę jednak, żeby doszło do powszechnego obniżania wysokości czesnego, bo już teraz jest ono ustalone na granicy opłacalności. W końcu Lublin jest jednym z najbiedniejszych dużych miast w Polsce - dodaje dyrektor.

Elżbieta Nawrot, dyrektorka Społecznego Gimnazjum i Liceum im. Jana III Sobieskiego w Lublinie wierzy, że szkoły niepubliczne doczekały się już wiernej i na stałym ilościowo poziomie klienteli: - W Lublinie jest trudny rynek, bo nie każdego w stać na szkołę prywatną. Małe wahania liczby uczniów są w to wpisane, ale niżem bym się nie martwiła - mówi.

Podziel się

Znajdź studia, kursy i szkolenia

Polub nas na Facebooku