Dokarmianie bakterii na przerwie

Bartosz Łopiński
22.09.2011 , aktualizacja: 22.09.2011 16:39
A A A Drukuj
Prawie połowa rodziców twierdzi, że nie ma pojęcia, na co dokładnie w szkolnym sklepiku wydają pieniądze ich dzieci. Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta Prawie połowa rodziców twierdzi, że nie ma pojęcia, na co dokładnie w szkolnym sklepiku wydają pieniądze ich dzieci.
Dzieci podczas kilkugodzinnego pobytu w szkole jedzą słodycze, twarde przekąski, jogurty i popijają to słodkimi napojami. W tym czasie ani razu nie myją zębów, a bakterie i próchnica rozwijają się podczas matematyki, języka polskiego i wf-u - mówi lekarz stomatologii Wojciech Fąferko
94 proc. dzieci w Polsce do 15. roku życia ma próchnicę
Fot. Shutterstock
94 proc. dzieci w Polsce do 15. roku życia ma próchnicę
lek. stom. Wojciech Fąferko
Fot. dentim.pl
lek. stom. Wojciech Fąferko
SONDAŻ
Czy w twojej szkole, lub szkolego twojego dziecka są przerwy podczas których myje się zęby?

Tak
Nie
Nie wiem

Rodzice nie ukrywają, że dają dzieciom kieszonkowe na przekąski ze szkolnego sklepiku. Przyznaje się do tego ponad 2/3 badanych. Jednocześnie prawie połowa rodziców twierdzi, że nie ma pojęcia, na co dokładnie w szkolnym sklepiku wydają pieniądze ich dzieci. Tylko 32 proc. z nich wie, że pieniądze te wydawane są na chipsy czy słodycze - wynika z sondy przeprowadzonej wśród rodziców przez katowickie Centrum Implantologii i Ortodoncji Dentim clinic.

Śmieciowa dieta jest powodem stale rosnącej liczby otyłych dzieci. Lekarze biją w tej sprawie na alarm i coraz częściej przyłączają się do nich dentyści, którzy twierdzą, że przyczyną wysokiego wskaźnika próchnicy wśród najmłodszych jest głównie szkolna dieta składająca się właśnie z chipsów, żelków, ciasteczek, batonów czy czekolady. Badania przeprowadzone przez Warszawski Uniwersytet Medyczny wykazały, że 94 proc. dzieci w Polsce do 15. roku życia ma próchnicę.

Dr n. med. Aleksander Remiszewski, konsultant województwa mazowieckiego ds. stomatologii dziecięcej w wywiadzie dla serwisu nowoczesna-klinika.pl, mówi też o rozrastającym się zjawisku tzw. choroby próchnicowej wczesnodziecięcej. Dotyczy ona zębów, które właściwie dopiero się wyrżnęły. Spowodowana jest brakiem odpowiedniej higieny. Rodzice nie czyszczą powierzchni zębów dzieci, chociażby kawałkiem gazy nawiniętym na palec, a u starszych dzieci szczotką i pastą.

Zabójcy zębów: chipsy, cukierki, napoje

Aż 98 proc. rodziców przyznaje też, że ich dziecko nie zabiera do szkoły szczoteczki do zębów. W 54 proc. przypadków, dzieci myją zęby zaraz po powrocie ze szkoły. W ponad 40 proc. dopiero przed snem. Zdaniem dentystów to zbyt rzadko, tym bardziej że wiemy, co dzieci podjadają podczas pobytu w szkole.

- Dziecko spędza w szkole często ponad 8 godzin, na każdej przerwie dokarmiając bakterie. W wielu przypadkach przerwa między myciem zębów wynosi ponad 12 godzin. Ten czas między kolejnym szczotkowaniem dzieci wypełniają sobie chrupaniem twardych chipsów uszkadzających dziąsła, żuciem twardych cukierków i gum, piciem gazowanych i wysoko słodzonych napoi - mówi lekarz stomatologii Wojciech Fąferko z Centrum Implantologii i Ortodoncji Dentim clinic.

To wszystko, czym dziecko dokarmia próchnicę i uszkadza sobie zęby, zdaniem dentystów znajdujemy dziś w szkolnych sklepikach lub sklepach działających wokół szkół. - Nawet, jeśli szkolny bufet oferuje zdrowe jedzenie, dziecko i tak znajdzie słodycze w kiosku pod szkołą lub sklepie. Największym problemem z punktu widzenia zdrowia jamy ustnej dziecka jest rosnące spożycie chipsów, twardych cukierków i słodkich napojów - dodaje Fąferko.

Groźne przekąski

I faktycznie, twardy chips o smaku papryki lub cebulki chrupany beztrosko w przerwie może być przyczyną uszkodzenia szkliwa, podrażnienia dziąseł, w skrajnych przypadkach złamania zęba. Groźne dla zębów są również cukry i skrobia znajdujące się w przekąsce. Zalegający na zębach cukier sprawia, że drobnoustroje przekształcają go w groźny dla szkliwa kwas.

- Nawet jeśli dziecko nie uszkodzi sobie zęba lub dziąsła, jedząc chipsa lub precelka, na zębach pozostaje groźny dla szkliwa nalot, który powinien być natychmiast usunięty pastą i szczotką do zębów. Niestety u dzieci zalega on przez wiele godzin zajęć lekcyjnych. W efekcie spada dziecku poziom pH w ustach i rozwija się próchnica - mówi dentysta.

Ale niebezpieczne są również niepozorne kolorowe żelki. - Żując przez ponad 5 minut żelka lub inny twardy cukierek, dziecko zaciska mocno szczękę i zęby muszą opierać się ogromnym siłom działającym w jamie ustnej. Jest to szczególnie niebezpieczne dla dzieci mających jeszcze zęby mleczne lub u dzieci, którym wyżynają się zęby stałe - wyjaśnia.

Szkoły nie uczą już mycia zębów

Jednak przyczyną próchnicy wśród najmłodszych nie jest tylko niezdrowa żywność. - Oczywiście słodycze i twarde przekąski są najczęstszym powodem problemów z zębami. Nie możemy jednak bagatelizować także innego, większego problemu, jakim jest brak higieny jamy ustnej w czasie lekcji. Ponad 8-godzinna przerwa w szczotkowaniu sprawia, że nawet zdrowe soki owocowe, jogurty, owoce, mleko czy warzywa mogą być przyczyną próchnicy - mówi dr Fąferko.

Zdaniem dentystów, sytuacja poprawiłaby się, gdyby do szkół wróciły przerwy, podczas, których uczono mycia zębów. Wspólne szczotkowanie zębów pamięta dziś aż 78 proc. rodziców. O tym, że taka praktyka obecna jest jeszcze dziś w szkołach ich dzieci, przekonanych jest tylko 5 proc.

- Dzieci zawsze będą podjadały w przerwach. Pamiętajmy także o śniadaniu, które sami dziecku pakujemy. Bez względu na skład menu, dziecko powinno myć zęby po każdym posiłku. Tak też jest w USA, gdzie nikogo nie dziwi, szczoteczka do zębów zapakowana razem ze śniadaniem. W Polsce to wciąż rzadkość - konkluduje dr Fąferko.

*Sondę przeprowadzono w grupie 1000 osób w wieku 27-55 lat, posiadających dzieci w wieku szkolnym. Sonda została przeprowadzona w dniach 1-13 września 2011.

Podziel się

Znajdź studia, kursy i szkolenia

Polub nas na Facebooku