Poza słowami
27.02.2007
, aktualizacja: 12.04.2011 11:06
Polityk, nigdy nie powinien zapisywać swoich słów, ponieważ wtedy zostawiałby dowody na piśmie. Najlepszy polityk to taki, który się jąka.
Wszelkie niesprawności i nieumiejętności stają się w polityce atutem; również dysfunkcje językowe. Sepleniący polityk chłopski zapewnia sobie zawsze większą kasę, zabiegając o kaszę. Polityk jąkający się najlepiej nadaje się do realizacji obietnic, że coś stanie się na pewno "popojutrze".
Świetnie sprawdza się w polityce ktoś niesłyszący, co do niego mówią.
Również wtórny analfabetyzm jest atutem. Wielu polityków wiele by dało za to, aby nie mogli czytać "Gazety Wyborczej". Premier Kaczyński np. - jak zdradzili jego zausznicy - czyta zwykle do 3 nad ranem, czyli do momentu, kiedy pierwsze egzemplarze "Gazety" schodzą z drukarni - wtedy przestaje.
Jednego, czego nie można sobie wyobrazić to polityka niemowy. Teoretycznie mógłby wszystko zapisywać, ale jest to właśnie rzecz, której żaden polityk zrobić za żadne skarby nie może: zostawiać dowodów na piśmie. Jarosław Kaczyński na wszelki wypadek nawet swoich przemówień nie zapisuje. A Lech Kaczyński tak zapisuje, że potem sam nie potrafi ich przeczytać.
Świetnie sprawdza się w polityce ktoś niesłyszący, co do niego mówią.
Również wtórny analfabetyzm jest atutem. Wielu polityków wiele by dało za to, aby nie mogli czytać "Gazety Wyborczej". Premier Kaczyński np. - jak zdradzili jego zausznicy - czyta zwykle do 3 nad ranem, czyli do momentu, kiedy pierwsze egzemplarze "Gazety" schodzą z drukarni - wtedy przestaje.
Jednego, czego nie można sobie wyobrazić to polityka niemowy. Teoretycznie mógłby wszystko zapisywać, ale jest to właśnie rzecz, której żaden polityk zrobić za żadne skarby nie może: zostawiać dowodów na piśmie. Jarosław Kaczyński na wszelki wypadek nawet swoich przemówień nie zapisuje. A Lech Kaczyński tak zapisuje, że potem sam nie potrafi ich przeczytać.
Najczęściej czytane24 htydzień








