Między sobą

Zapytałem pierwszoklasistów z XIX LO w Warszawie o młodzieżowy slang. Powstał z tego mały słowniczek. Ale uwaga! Młodych ludzi bardzo drażni, kiedy dorośli - nauczyciele, rodzice - usiłują "udawać" młodzież. Moich licealistów najbardziej irytują w ustach dorosłych takie słowa: Yo, spoko, dżizys, ziomuś, biba (zabawa), szpan, narta (od narka - na razie), prywatka, dać w gardło (upić się), olewać (kogoś, coś), spadaj (kiedy mama tak mówi do taty, bo przeszkadza jej w malowaniu paznokci, brzmi to komicznie), czaisz? (nauczycielka do ucznia), impra, muza (zamiast muzyka), szlajać się (włóczyć), cze (zamiast cześć), kozak, błyskoteka (mama tak nazywa dyskotekę), super, fajowo, serio? (kiedy matematyczka tak się dopytuje, klasa w śmiech), przypał, kwas, ziomek, kolo (kolega), luzik, nara (to chyba najczęściej wymieniany wyraz), w porząsiu, w porzo, bajer, sprite (tak powiedziała babcia, kiedy chciała powiedzieć spoko, ale się pomyliła), KFC (przez rodziców wymawiane ka-ef-ce, a nie po angielsku), nicpoń, łobuz, kurza twarz!, zapodać (mama chyba nie wie, co to znaczy, gdy prosi, żeby jej "zapodać cukier"), psiakość.

Etykieta w sieci

Ważna jest też młodzieżowa etykieta internetowa. Moi licealiści twierdzą: nie używa się wielkich liter na początku zdania, raczej w zaimkach "Tobie, Ciebie ". Znaki interpunkcyjne - jedynie, kiedy ich brak zmienia sens wypowiedzi. Buźki (emotki) :-) - do rówieśników i bez przesady. Polskie znaki - strata czasu. Modne jest kończenie zdania wielokropkiem. Tzw. pokemonowe pismo - rAz DuŻa RaZ mAłA lItErA - wyszło z mody. Mieszane odczucia wywołuje pisanie niby angielskim: "jesteś goopi", "koffam cię".

Prosto, krótko i z buźkami

Margaret zauważa: Proste zdania pomagają się ludziom dogadać. Dłuższe są nudne, kojarzą się z długimi wypracowaniami, które zadają nam w szkołach. Buźki dodają tekstowi nacechowania emocjami. Porozumiewając się tak, próbujemy wymyślić nasz młodzieżowy język, tylko nasz, sprawiający trudności naszym rodzicom i starszym pokoleniom.

Kasia: Pisze się hasłami, jak najkrócej, żeby nie tracić czasu na pisanie prawidłowych zdań. To stało się już modne.

Nigdy nie mów nara

west
23.02.2007 , aktualizacja: 22.02.2012 21:11
A A A Drukuj
Nie używaj wielkich liter na początku zdania, tylko w zaimkach "Tobie, Ciebie ". Znaki interpunkcyjne - jedynie, kiedy ich brak zmienia sens wypowiedzi. Polskie znaki "ą", "ę" to strata czasu - dziś piszemy o języku młodzieżowym
Między sobą

Zapytałem pierwszoklasistów z XIX LO w Warszawie o młodzieżowy slang. Powstał z tego mały słowniczek. Ale uwaga! Młodych ludzi bardzo drażni, kiedy dorośli - nauczyciele, rodzice - usiłują "udawać" młodzież. Moich licealistów najbardziej irytują w ustach dorosłych takie słowa: Yo, spoko, dżizys, ziomuś, biba (zabawa), szpan, narta (od narka - na razie), prywatka, dać w gardło (upić się), olewać (kogoś, coś), spadaj (kiedy mama tak mówi do taty, bo przeszkadza jej w malowaniu paznokci, brzmi to komicznie), czaisz? (nauczycielka do ucznia), impra, muza (zamiast muzyka), szlajać się (włóczyć), cze (zamiast cześć), kozak, błyskoteka (mama tak nazywa dyskotekę), super, fajowo, serio? (kiedy matematyczka tak się dopytuje, klasa w śmiech), przypał, kwas, ziomek, kolo (kolega), luzik, nara (to chyba najczęściej wymieniany wyraz), w porząsiu, w porzo, bajer, sprite (tak powiedziała babcia, kiedy chciała powiedzieć spoko, ale się pomyliła), KFC (przez rodziców wymawiane ka-ef-ce, a nie po angielsku), nicpoń, łobuz, kurza twarz!, zapodać (mama chyba nie wie, co to znaczy, gdy prosi, żeby jej "zapodać cukier"), psiakość.

Etykieta w sieci

Ważna jest też młodzieżowa etykieta internetowa. Moi licealiści twierdzą: nie używa się wielkich liter na początku zdania, raczej w zaimkach "Tobie, Ciebie ". Znaki interpunkcyjne - jedynie, kiedy ich brak zmienia sens wypowiedzi. Buźki (emotki) :-) - do rówieśników i bez przesady. Polskie znaki - strata czasu. Modne jest kończenie zdania wielokropkiem. Tzw. pokemonowe pismo - rAz DuŻa RaZ mAłA lItErA - wyszło z mody. Mieszane odczucia wywołuje pisanie niby angielskim: "jesteś goopi", "koffam cię".

Prosto, krótko i z buźkami

Margaret zauważa: Proste zdania pomagają się ludziom dogadać. Dłuższe są nudne, kojarzą się z długimi wypracowaniami, które zadają nam w szkołach. Buźki dodają tekstowi nacechowania emocjami. Porozumiewając się tak, próbujemy wymyślić nasz młodzieżowy język, tylko nasz, sprawiający trudności naszym rodzicom i starszym pokoleniom.

Kasia: Pisze się hasłami, jak najkrócej, żeby nie tracić czasu na pisanie prawidłowych zdań. To stało się już modne.

Podziel się