Chodzenie do psychologa jest w modzie!

Rozmawiał: Adrian Bąk
15.07.2011 , aktualizacja: 30.11.2010 16:07
A A A Drukuj
- Ludzie już nie wstydzą się tego, jak kiedyś. Mam wrażenie, że zaczęła się nawet moda na chodzenie do psychologa. Widać to także w szkole. U mnie drzwi się nie zamykają. To cieszy - o problemach uczniów i pracy w szkole opowiada psycholog szkolny Sabina Lenart.
Nie ma co się wstydzić chodzenia do psychologa.
fot. Shutterstock
Nie ma co się wstydzić chodzenia do psychologa.
ZOBACZ TAKŻE
Częściej panią odwiedzają gimnazjaliści czy licealiści?

Tak jak panu mówiłam przez telefon, oni przychodzą tu nie tylko z własnej inicjatywy. Część uczniów jest wysyłana przez nauczycieli bądź zapraszana przeze mnie na rozmowę. Trudno powiedzieć, którzy przychodzą częściej. W moim gabinecie pojawia się sporo uczniów, którzy albo właśnie kończą gimnazjum, albo zaczynają liceum, czyli w tej fazie przejściowej, 15-17 lat. To najbardziej burzliwy okres w życiu młodego człowieka.

A częściej dziewczęta czy chłopcy?

Pół na pół, podobnie w przypadku dorosłych w mojej prywatnej praktyce - no może z lekką przewagą kobiet.

Ile trwa rozmowa?

To oczywiście zależy od potrzeb. Czasem kończy się na jednej konsultacji, i wygląda to tak, że rozmawiamy tak długo, aż sprawy nie rozwiążemy. Ale częściej spotykamy się kilka bądź nawet kilkanaście razy. Kilku uczniów uczęszcza na regularną terapię, zazwyczaj raz w tygodniu po 45 minut.

Czy pójście do psychologa szkolnego to wstyd?

Nie każdego stać na to, aby tu przyjść i są tego różne powody. Wstyd oczywiście też. Druga sprawa, że do psychologa zawsze będzie się szło z pewną rezerwą, bo w końcu opowiada się mu o rzeczach trudnych w cztery oczy. I to zupełnie obcej osobie. Nie każdy ma taki charakter, żeby zdecydować się na taki krok.

Często uczniowie mówią: jakby kolega czy koleżanka zobaczyli na przerwie, że wchodzę do gabinetu psychologa, to by była "niezła siara".

Zdarza się i tak. Są tacy, którzy się z tym kryją. Ale mają do tego prawo, ja nie widzę problemu. Przecież można to zrobić po lekcjach, na godzinie wolnej, czy nawet na lekcji. Najważniejsze, że mają wolę, żeby przyjść. Ale będę twierdzić, że ten wstyd z powodu wizyty u psychologa jest coraz mniejszy.

Często uczniowie boją się iść do psychologa, żeby ten czasem nie wygadał czegoś nauczycielowi...

No tak, to prawda. Ale ten problem też powoli już umiera. Na początku mojej pracy, gdy uczniowie nie wiedzieli, kim jestem i po co tu ten psycholog, niektórzy traktowali mnie jak tajnego wysłannika z obozu nauczycielskiego, który będzie ich szpiegował i później opowiadał o nich nauczycielom. To były takie czasy, gdy nie było psychologów w szkole. Ja byłam tutaj pierwsza, więc musiałam jakoś zapracować na zaufanie młodzieży. To najważniejsze w pracy psychologa szkolnego. Zdobyć to zaufanie. I myślę, że mi się udało.

Chodzi o to, że częściej przychodzą?

Teraz przychodzą nawet na kawę czy herbatę, posłuchać radia, pogadać ot tak. Powiedzieć: chłopak mnie rzucił, ale już innego mam na oku, i tak dalej. Wiedzą, że nic za te drzwi nie wyjdzie. Mam wrażenie, że zaczęła się nawet moda na psychologa! Szczególnie widać to w szkole, ale nie tylko. Mam także prywatny gabinet. I tu, i tu - drzwi się nie zamykają. To bardzo cieszy.

Ale nie zaprzeczy pani, że wciąż wielu myśli, że między psychologiem a psychiatrą nie ma różnicy...

Myślę, że mamy coraz większą świadomość w tej kwestii. Psycholog szkolny też powolutku jest kojarzony z takimi rzeczownikami jak "doradca", " konsultant". Po prostu coraz więcej ludzi korzysta z tej pomocy, chodzi na terapię. Także rodzice coraz częściej mówią dzieciom o psychologu, bo sami tam chodzą. To staje się normalne, tak jak skorzystanie z innej usługi.

Proszę dokończyć zdanie: Największym problemem polskiej młodzieży w wieku szkolnym jest...

Nie wiem, czy da się tak jednoznacznie powiedzieć, chyba to zbyt ogólne stwierdzenie. Ale na myśl przychodzą mi rodzice.

Tu mnie pani zaskoczyła. Myślałem, że będzie o agresji, o narkotykach, niespełnionej miłości, braku motywacji do nauki.

To problemy powszechne i bardzo często się z nimi spotykam, ale jednak zazwyczaj ich zalążkiem są problemy w rodzinie. Rodzic mnie nie akceptuje, rodzic za dużo wymaga, rodzic za często karze, rodzic pije, bije, nie interesuje się moimi problemami, rodzic się kłóci, rozwodzi... A przez to mi się nie chce uczyć, jestem agresywny, eksperymentuję z narkotykami, i tak dalej.

Podziel się

  • Re: Chodzenie do psychologa jest w modzie! blekott 03.12.10, 18:52

    Jakiej znowu wiedzy? Kolejna szamanka, która wmawia dzieciakom, że mają "toksycznych" rodziców. Jakby miały prawdziwe problemy, to nie chodziłyby się żalić na traumę z dzieciństwa, bo »

  • Re: Chodzenie do psychologa jest w modzie! der-chef 05.12.10, 11:53

    Pier...lę, nie uczę się, będzie klasówka to skoczę do psychologa on mnie zwolni z nauki. Psycholog szkolny ma co robić. Ile musi wypisać zaświadczeń o ADHD, MHD, dysgrafii, dyskaligrafii, »

  • Re: Chodzenie do psychologa jest w modzie! freekruszynka 08.12.10, 11:32

    Też to zauważyłam. Może tylko "moda" nie jest odpowiednim określeniem:) Po prostu zwiększa się świadomość ludzi, nie bagatelizuje się już pewnych problemów, nie wstydzi się ich. Szczególnie »

Polub nas na Facebooku

internetowe kursy i szkolenia