Za brak muki cztery sztuki!

Bartosz Łopiński
15.07.2011 , aktualizacja: 17.12.2009 14:18
A A A Drukuj
Teraz przerwy umilają głównie nowinki techniczne. Gdy ich nie było, trzeba było uruchomić kreatywność. Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / AG Teraz przerwy umilają głównie nowinki techniczne. Gdy ich nie było, trzeba było uruchomić kreatywność.
Dźwięk dzwonka oznaczający przerwę między lekcjami to dla uczniów najbardziej wyczekiwany moment podczas zajęć szkolnych. Tak było kiedyś i pozostało do dziś. Przerwa to czas, który pozwala ćwiczyć uczniowską kreatywność. Bo coś trzeba zrobić, żeby tę krótką chwilę jak najlepiej wykorzystać. Teraz uczniom czas najczęściej wypełniają technologiczne zabawki. A jak bywało w niedalekiej przeszłości, czyli w latach 90-tych (ale też dużo, dużo wcześniej? Co wtedy robiło się na przerwach?
W tamtych czasach uczniowie nie mieli problemów ze znalezieniem sobie rozrywki. Wystarczył tylko dobry pomysł, niewielkie możliwości manualne i już robiło się ciekawie. Jakie gry, zabawy i rozrywki były wtedy najbardziej popularne na przerwach?

Berek

Oczywiście wciąż jeszcze wykorzystywany w zabawach, ale już nie tak popularny jak kiedyś. Berek to gra ruchowa, która polega na tym, że jedna osoba, będąca berkiem, musiała dotknąć dowolną osobę z pozostałych, biorących udział w zabawie. Jeśli się udawało, to berkiem pozostawała osoba dotknięta. I tak w kółko, aż do wyczerpania sił. Berka bardzo często się urozmaicało. Przy dużej liczbie bawiących się osób, berków mogło być dwóch czy nawet trzech. Był również berek kucany (osoba, która kucała, nie mogła być złapana przez berka) czy berek zamrażający (osoba dotknięta przez berka stawała w rozkroku, żeby inny uczestnik mógł przejść pod jej nogami, przywracając ją do zabawy).

Kapsle

To gra, do której potrzebne były, jak łatwo się domyślić, kapsle od butelek. Grało się, wprawiając kapsel w ruch, pstrykając go palcami. Były co najmniej trzy odmiany gry w kapsle. Pierwsza polegała na tym, że kapsel pstrykało się w stronę ściany, od której koniecznie musiał się odbić i wylądować jak najbliżej ściany. Komu się to udało najlepiej, w nagrodę zabierał kapsle pozostałych uczestników. Inną odmianą był tzw. zbijak. Chodziło w nim o to, żeby swoim kapslem trafić w kapsel przeciwnika. Spotkać też można było wyścig kapsli, który polegał na tym, że gracze na przemian pstrykali kapsel po wymyślonym przez siebie torze przeszkód. Kto przebył pierwszy - wygrywał. Co ciekawe, uczniowie prześcigali się w wyszukiwaniu jak najlepszego designu i właściwości dla swoich kapsli. Wkładało się w nie plastelinę czy wosk, ozdabiało się je postaciami z bajek czy flagami państw, co miało uatrakcyjniać rywalizację.

Tazosy, hopisy, zapery

Lata 90-te to czas okrągłych żetonów dodawanych w ramach promocji do produktów spożywczych. Dzięki nim w prawie każdej podstawówce panował szał na grę w tazosy. Na czym polegała? Trzeba było zebrać choć kilka tazosów i już można było zacząć rywalizację z innymi. Tazosy kładło się na kupce i rzucało w jej szczyt innym tazosem, (najczęściej drewnianym lub plastikowym), który nazywano "zaperem". Trzeba było nim rzucić tak, aby jak największa liczba tazosów z kupki spadła na odwrotną stronę. Komu się to udawało, stawał się nowym właścicielem dobrze zbitych tazosów.

Nie tylko Polacy grywali w tazosy:



Ściana

To zabawa w którą bawili się przede wszystkim chłopcy, choć podobno były też dziewczynki, które bawiły się razem z nimi. Zabawa polegała na tym, że pierwsza osoba stawała przodem do ściany w pozycji na wpół zgiętej, czubkiem głowy dotykając ściany. Za nią w tej samej pozycji ustawiało się kilka osób (w zależności od liczby graczy). Uczestnik zwany biegaczem musiał wziąć rozbieg i wybijając się na ostatniej osobie (jak w klasycznym skoku przez kozła) doskoczyć do pierwszej w taki sposób, by nie uderzyć głową w ścianę. Po takim skoku, to on był pierwszą osobą przy ścianie, a biegaczem zostawała ostatnia osoba w szeregu. Gra dosyć inwazyjna, często zdarzało się wracać do domu z siniakami czy trochę poważniejszymi kontuzjami, jednak, jak mówią ówcześni uczniowie, śmiechu było co niemiara.

Karteczki

Gra, w którą dla odmiany grały głównie dziewczynki. Jednak nie brakowało też chłopców, którzy je kolekcjonowali. W tamtych czasach firmy produkujące artykuły szkolne drukowały notesy z różnorakimi motywami postaci z bajek, bohaterów filmowych itp. Można było kupić notes z mało dostępnym motywem i powymieniać się po jednej karteczce z resztą szkoły, dzięki czemu tworzyło się ciekawe kolekcje. Zdarzały się takie egzemplarze, dzięki którym w zamian za jedną karteczkę, można było wymienić się na kilka, bardziej popularnych. Nieodłącznym elementem takich zbiorów były specjalne zeszyty lub klasery, do których wklejało się karteczki. Tak o to przerwy upływały w poszukiwaniu jak najciekawszej zdobyczy, której nie posiadało się jeszcze we własnej kolekcji.

Muka

Bardzo popularna zabawa chłopców z podstawówek. Podobnie jak ściana, czasem bywała bolesna. Nie miała ściśle określonych zasad. Zabawa polegała na tym, że podchodziło się do "ofiary" z zamiarem jej przestraszenia, krzycząc: "muka!". Jeśli dana osoba się przestraszyła i gwałtownie zareagowała, zobligowana była do przyjęcia muki, co oznaczało przyjęcie ciosu w ramię. Zawsze można było się zrewanżować atakującemu. Jednak, żeby nie było tak łatwo, atakowany miał też szansę na obronę i natychmiastowy rewanż. Jeśli osoba, która chciała kogoś przestraszyć, zrobiła to bez powodzenia, sama stawała się ofiarą i słyszała ripostę: "Za brak muki cztery sztuki". Oznaczało to, że niedoszła "ofiara" miała prawo oddać cztery ciosy w ramię napastnika.

A w jakie gry grało się i gra w waszych szkołach? Może wyżej wymienione miały jeszcze inne zasady? Jak na przerwach bawimy się dzisiaj? Napiszcie na forum!

Podziel się

  • kasplami to gralem w pilke nozna, wyscig pokoju.. markir 17.12.09, 18:38

    Trase wyscigu sie robilo noga najlepiej na jakiejs gorze gliny lub ziemi. etapybyly czy jest deszcz czy slonce. nieobecni tracili punkty do klasyfikiacjigeneralnej. Zeszyt z wynikami »

  • Za brak muki cztery sztuki! nit-an-ka 17.12.09, 19:10

    U mnie, obok opisanych, był jeszcze berek-ściana. Osoby, która dotykała ścianynie można było zaklepac, ale nie wolno było stac przy ścianie dłużej niż 10sekund, więc wszyscy kombinowali, jak»

  • Za brak muki cztery sztuki! zlotabeczka 18.12.09, 00:19

    karteczki, berek (u nas ciagle tak go nazywano),w pierwszej klasie chlopcy scigali dziewczyny, zeby im dac buziaka, chowanego, skakanka, guma:), sznur oraz łażenie po okolicy (w moim »

Polub nas na Facebooku

internetowe kursy i szkolenia