Moja pierwsza komórka

Bartosz Łopiński
15.07.2011 , aktualizacja: 12.08.2009 12:35
A A A Drukuj
Na polski rynek właśnie trafił telefon Fonek przeznaczony dla dzieci w wieku od 3 do 7 lat. Tymczasem większość rodziców uważa, że nawet uczniowie podstawówek są za młodzi na komórki.
Fonek działa we wszystkich sieciach GSM 900/1800 i jest sprzedawany bez SIMLocka. Chętni do zakupu mają do wyboru aparaty w dwóch kolorach - niebieskim i różowym. Łatwo się domyślić, który jest dla chłopców, a który dla dziewczynek. Ciekawostką może być fakt, że Fonka chce sprzedawać również telefonia toruńskiego redemptorysty Tadeusza Rydzyka.

Z komórką w piaskownicy

Czy jednak telefon jest tak naprawdę potrzebny kilkulatkom? Ciężko określić dokładny wiek dziecka, w którym jest na tyle dojrzałe, by samodzielnie korzystać z telefonu. - Posiadanie komórki przez dziecko powinno być uzależnione od tego, czy telefon jest mu realnie potrzebny. To rodzice powinni decydować, kiedy należy go kupić. Jeśli chcą mieć kontakt z dzieckiem, które np. wyjeżdża na obóz lub kolonie, to warto telefon nabyć. Oczywiście można to zrobić tylko wtedy, gdy dziecko jest w stanie zrozumieć, jak się go obsługuje i będzie potrafiło to robić - mówi psycholożka Monika Dreger, specjalizująca się m.in. w socjoterapii dzieci i młodzieży.

Według badań instytutu SMG/KRC z września 2008 roku liczba telefonów komórkowych będących w posiadaniu dzieci i nastolatków w wieku 7-14 lat w ostatnich latach dynamicznie rośnie. Telefonami pochwalić się może aż 34 procent z nich. W porównaniu z rokiem 2006 przyrost w tej grupie wiekowej wyniósł 8 procent. Na młodszych dzieciach takich badań jeszcze nie robiono, lecz w związku z wejściem na polski rynek Fonka może się to zmienić.

Z sondy, którą przeprowadzono na stronie mojapierwszakomorka.pl , można wywnioskować, iż pierwszy telefon komórkowy powinien dostać dopiero nastolatek. Na pytanie: "Dziecku w jakim wieku Twoim zdaniem można kupić pierwszą komórkę?" najwięcej odpowiedzi padło na 12-latków - prawie 25 procent. A był to najwyższy możliwy do wyboru wiek dziecka. Na odpowiedź "poniżej 7 lat" zagłosowało już tylko 9 procent internautów.



Łatwy kąsek dla złodzieja?

Podobne zdanie mają również rodzice. Anna Politowicz, mama 7-letniego Remigiusza, uważa, że młodszym dzieciom telefony są zbędne: - Telefon komórkowy w szkole podstawowej jest dziecku zupełnie niepotrzebny. Odprowadzając je do szkoły, oddaję je przecież pod opiekę nauczycieli. Moje dziecko nie ma potrzeby kontaktować się ze mną podczas lekcji. To szkoła jest od tego, żeby mnie informować o ewentualnych zagrożeniach i problemach.

A taki Fonek problemów może przysporzyć sporo. - Komórka dla kilkuletniego dziecka to zupełnie zbędny gadżet. Spowodować może więcej zagrożeń niż korzyści. Starsze dzieci, widząc telefon komórkowy w rękach takiego malucha, mogą mu go ukraść i do tego jeszcze zrobić krzywdę. To trochę wystawianie złodziejom własnego dziecka - kontynuuje mama Remigiusza.

Jej obawy rozwiewa Krzysztof Surgut z firmy Pragma, która wprowadziła Fonka na rynek: - Pierwszą cechą, której wymagaliśmy od telefonu GSM dla dzieci, była jego pospolitość i przeciętność. Nie chcieliśmy tworzyć modelu, który będzie budził pożądanie już samym swoim wyglądem (jak np. IPhone). Spotkałem się już z zarzutem, że Fonek wygląda przeciętnie, zwyczajnie, za mało nowocześnie, ma słaby design, zbyt przypomina zabawkę itd. Ta wada jest tak naprawdę jego podstawową zaletą - nie wzbudza pożądania u potencjalnych złodziei.

Komórka stresogenna

Telefon w ręku dziecka może być również niebezpieczną zabawką. Trudno zapomnieć o samobójstwie gimnazjalistki Ani w 2006 roku. Dziewczynka targnęła się na własne życie po tym, jak koledzy z klasy rozebrali ją na lekcji i sfilmowali zajście telefonem komórkowym. Podobne sytuacje, choć może nie aż tak drastyczne, mogą się zdarzyć również w podstawówkach. A im więcej telefonów - tym więcej możliwości.

Wiadomo też, że są dzieci bogatsze i biedniejsze. Szkoła jest miejscem, które nie powinno wspierać segregacji. Psycholożka Monika Dreger uważa, że telefony komórkowe mogą taki podział inicjować: - Przestrzegałabym przed kupowaniem komórek, które są zbyt skomplikowane, a służyć mogą jedynie chwaleniu się nimi przed innymi dziećmi. Z drugiej strony trzeba jednak pamiętać, że obecnie komórki są tak powszechne, że jeśli dziecko nie ma telefonu, a wszyscy jego koledzy już mają, czuje się gorsze.

Wróg nauczycieli

A jak szkoły podchodzą do problemu? W większości zmodyfikowano statut i wprowadzono zakaz przynoszenia lub używania komórek na lekcjach. W niektórych uczniowie muszą oddawać je nauczycielowi na czas lekcji, a nawet na cały dzień. Takie statuty mają jednak wady, bo uczniowie i tak przemycają telefony i z nich korzystają, zdarzają się też przypadki naginania przepisów ze strony ciała pedagogicznego. Bywało i tak, że nauczyciele zabierali uczniom telefony i czytali SMS-y. Według Rzecznika Praw Ucznia Krzysztofa Olędzkiego takie sytuacje mają miejsce w co najmniej 100 szkołach w kraju.

Jednak są też szkoły, które prowadzą programy pomagające uczniom zrozumieć, do czego służy telefon i jak z niego korzystać. Bo głównym problemem jest nie posiadanie telefonu przez dziecko, a po prostu niewłaściwe z niego korzystanie. Dlatego w niektórych szkołach podstawowych w Polsce przeprowadzono kampanię społeczną "Moja pierwsza komórka". Jej celem było propagowanie zasad racjonalnego korzystania z telefonu komórkowego.

Bezpieczny Fonek

Czy Fonek nie będzie nasilał problemów związanych z korzystaniem z telefonów przez dzieci, zobaczymy, jak się już zadomowi na polskim rynku. Jednak zdaniem Surguta jest to telefon bezpieczny dla dziecka, ponieważ pełną kontrolę nad aparatem ma rodzic. - Fonek posiada unikalną funkcję - dziecko może się łączyć wyłącznie z numerami telefonów znajdującymi się w książce telefonicznej. Tym samym rodzic wie, z kim się kontaktuje jego dziecko. Wszystkie połączenia z numerów telefonów, których nie ma w książce telefonicznej, są automatycznie odrzucane.

Czy dziecko będzie z Fonkiem bezpieczne? Zależy to głównie od rodziców, na których spoczywa obowiązek przekazania wiedzy, do czego służy telefon i jak z niego korzystać. Być może też gdyby w większości szkół przeprowadzono kampanie takie jak "Moja pierwsza komórka", problem można by w pewnym stopniu zminimalizować.

Czasami jednak trudno kierować się rozsądkiem, np. gdy dziecko powie: - Chciałbym mieć komórkę, bo są na niej bardzo fajne gry i mógłbym częściej rozmawiać z kolegami. Oni już mają, a mi mama kupić jeszcze nie chce - jak 8-letni Pawełek, którego spotkałem na boisku na warszawskim Mokotowie. Ciekawe, czy jego rodzice ustąpią i podążając za modą, kupią mu komórkę, czy jednak będą się starali go przekonać, że czas na pierwszy telefon nadejdzie trochę później.

Podziel się

  • Moja pierwsza komórka affera123 18.08.09, 08:19

    Ciekawe, czy cena też tak "przyjazna", jak samo urządzenie. Ambicje marketingowe firm telekomunikacyjnych są nieograniczone. Co następne? Telefon dla psa, kota?»

  • Re: Moja pierwsza komórka alabama8 18.08.09, 08:59

    Mama 7-mio letniego Remigliusza uważa, że telefon jest dziecku niepotrzebny, ponieważ odprowadzając je do szkoły oddaję je przecież pod opiekę nauczycieli. Ale parę wersów dalej mówi nam, że»

  • plastus, a co jest tak ważne w czasie lekcji annika.h 10.09.09, 12:02

    że musisz o tym porozmawiać z dzieckiem natychmiast nie czekając do przerwy? Czymu smakowało śniadanko? Albo jak mu się lekcja podoba? Rodzice chyba powinniwiedzieć, kiedy są przerwy i wtedy»

Polub nas na Facebooku

internetowe kursy i szkolenia