Jak to kiedyś było w szkole?
15.07.2011
, aktualizacja: 27.07.2009 13:28
Zastanawiałeś się kiedyś, jak wyglądała szkoła do której chodzili twoi rodzice bądź dziadkowie? Historie opowiadane przez starsze pokolenie są nie tylko ciekawe, ale również pozwalają docenić czasy, w których żyjemy.
ZOBACZ TAKŻE
- Żeby dzieci nie jadły śmieci (15-07-11, 12:00)
- Maluch zaczyna naukę języka (15-07-11, 12:00)
- Guma - żuć czy nie żuć? (15-07-11, 12:00)
- Jak krytykować? (15-07-11, 12:00)
- Wokół kółek zainteresowań (15-07-11, 12:00)
Szkoła w latach przedwojennych
Okres przed i w czasie II wojny światowej był szczególnie trudny dla szkolnictwa i uczniów. Szkoły często były przepełnione, klasy liczne, więc uczniowie zmuszeni byli uczęszczać na lekcje na dwie zmiany.
Obowiązkowo uczono języka polskiego, historii, śpiewu, rysunku, przyrody i arytmetyki. W czasie wojny zakazana była nauka: religii, geografii, historii, języka polskiego. Trzeba było natomiast uczyć się języka niemieckiego, rachunków i prac ręcznych.
W latach przedwojennych bardzo często organizowano zawody sportowe. Za dobre wyniki w nauce i zachowaniu uczniowie otrzymywali nagrody w postaci dyplomów, książek, kredek, farb, a nawet skarpetek.
Uczniowie pisali atramentem za pomocą piór w zeszytach szesnastokartkowych (tylko takie były dostępne), w szarych okładkach, które trzeba było obłożyć papierem. Uroczyście obchodzono ważne wydarzenia, zwłaszcza Boże Narodzenie oraz święto 1 Maja, które uwieczniano w szkolnej kronice.
Obowiązywał jednolity strój w postaci szkolnego fartuszka i zmiennego obuwia. Nauczyciele darzeni byli dużym szacunkiem, a na lekcjach panowała dyscyplina. Jeśli uczeń postąpił źle otrzymywał karę. Często była to kara cielesna w postaci bicia linijką lub drewnianym piórnikiem po ręku.
Lekcje odrabiane były przy lampach naftowych , a klasy ogrzewane były piecem kaflowym. Obce było także pojęcie nauczania zintegrowanego w klasach 1-3.
Szkoła powojenna
Nowością były szkoły prywatne znajdujące się w większych miastach, do których uczęszczały dzieci m.in. nauczycieli, tramwajarzy i konduktorów. Były wyposażone w lepszy sprzęt i do klas chodziła mniejsza liczba uczniów, co dawało pozytywne efekty w procesie uczenia.
W szkołach nadal obowiązywały mundurki w postaci białej koszuli i granatowej marynarki; dziewczęta nosiły spódnicę za kolano, a chłopcy spodnie. Na rękawie mundurka widniała tarcza z numerem szkoły. Najlepsi uczniowie mogli nosić tarczę z napisem "wzorowy uczeń". Nauczyciele ogromną wagę przywiązywali do zaszczepienia w swoich wychowankach dobrych manier i zasad poprawnego zachowania. Za najdrobniejsze przewinienie uczeń mógł zostać ukarany uderzeniem linijką po ręce lub dodatkowymi zajęciami.
Wśród przedmiotów, jakich uczono wymienić należy: przyrodę, historię, geografię, rysunki, rachunki z geometrią oraz język rosyjski. Religii uczono poza szkołą, najczęściej w salkach katechetycznych przy kościołach lub biurze parafialnym. Oprócz zajęć z gimnastyki (dzisiejsze wychowanie fizyczne) uczono także tańców narodowych. Na języku polskim szczególną uwagę przykładano do tego, aby uczeń znał na pamięć fragmenty literatury, czytanek i wierszy.
Nadal pisano atramentem za pomocą drewnianych piór, a w pierwszej klasie szkoły podstawowej wyłącznie ołówkiem. Skala ocen niewiele różniła się od tej, jaką mamy dziś i wynosiła od niedostatecznej do bardzo dobrej. Istniały kółka zainteresowań np. taneczne, historyczne oraz szkolny chór. Bardzo popularne było harcerstwo oraz Czerwony Krzyż. Wycieczki szkolne organizowane były rzadko i w niczym nie przypominały obecnych - trwały zazwyczaj jeden dzień.
W zwyczaju, który w dzisiejszych czasach z pewnością nie zyskałby popularności, było uczęszczanie do szkoły także w soboty. Tego dnia, raz w miesiącu, uczniowie mogli pozwolić sobie na większy luz - obowiązywał tzw. dzień bezmundurowy i można było przyjść w dowolnym ubraniu. W praktyce wyglądało to nieco inaczej, bo jak wspomina była uczennica szczecińskiego liceum:
- Dostałam w dzień bezmundurowy upomnienie od nauczycielki za zbyt duży dekolt przy bluzce. - mówi. - W tamtych czasach szkoła to nie tylko lekcje i nauka, ale również inne zajęcia. W siódmej i ósmej klasie obowiązkowo każdy uczeń jeździł przez cały tydzień na wykopki ziemniaków lub do pracy w sadzie - opowiada była uczennica szkoły podstawowej w Szamotułach, którą ukończyła w 1973 roku. I dodaje, że w liceum obowiązywała przynależność do Harcerskiej Służby Polsce Socjalistycznej (HSPS), co wiązało się z uczestnictwem w pochodzie z okazji uroczystości 1 Maja.
Anna Trześniewska


Okres przed i w czasie II wojny światowej był szczególnie trudny dla szkolnictwa i uczniów. Szkoły często były przepełnione, klasy liczne, więc uczniowie zmuszeni byli uczęszczać na lekcje na dwie zmiany.
Obowiązkowo uczono języka polskiego, historii, śpiewu, rysunku, przyrody i arytmetyki. W czasie wojny zakazana była nauka: religii, geografii, historii, języka polskiego. Trzeba było natomiast uczyć się języka niemieckiego, rachunków i prac ręcznych.
W latach przedwojennych bardzo często organizowano zawody sportowe. Za dobre wyniki w nauce i zachowaniu uczniowie otrzymywali nagrody w postaci dyplomów, książek, kredek, farb, a nawet skarpetek.
Uczniowie pisali atramentem za pomocą piór w zeszytach szesnastokartkowych (tylko takie były dostępne), w szarych okładkach, które trzeba było obłożyć papierem. Uroczyście obchodzono ważne wydarzenia, zwłaszcza Boże Narodzenie oraz święto 1 Maja, które uwieczniano w szkolnej kronice.
Obowiązywał jednolity strój w postaci szkolnego fartuszka i zmiennego obuwia. Nauczyciele darzeni byli dużym szacunkiem, a na lekcjach panowała dyscyplina. Jeśli uczeń postąpił źle otrzymywał karę. Często była to kara cielesna w postaci bicia linijką lub drewnianym piórnikiem po ręku.
Lekcje odrabiane były przy lampach naftowych , a klasy ogrzewane były piecem kaflowym. Obce było także pojęcie nauczania zintegrowanego w klasach 1-3.
Szkoła powojenna
Nowością były szkoły prywatne znajdujące się w większych miastach, do których uczęszczały dzieci m.in. nauczycieli, tramwajarzy i konduktorów. Były wyposażone w lepszy sprzęt i do klas chodziła mniejsza liczba uczniów, co dawało pozytywne efekty w procesie uczenia.
W szkołach nadal obowiązywały mundurki w postaci białej koszuli i granatowej marynarki; dziewczęta nosiły spódnicę za kolano, a chłopcy spodnie. Na rękawie mundurka widniała tarcza z numerem szkoły. Najlepsi uczniowie mogli nosić tarczę z napisem "wzorowy uczeń". Nauczyciele ogromną wagę przywiązywali do zaszczepienia w swoich wychowankach dobrych manier i zasad poprawnego zachowania. Za najdrobniejsze przewinienie uczeń mógł zostać ukarany uderzeniem linijką po ręce lub dodatkowymi zajęciami.
Wśród przedmiotów, jakich uczono wymienić należy: przyrodę, historię, geografię, rysunki, rachunki z geometrią oraz język rosyjski. Religii uczono poza szkołą, najczęściej w salkach katechetycznych przy kościołach lub biurze parafialnym. Oprócz zajęć z gimnastyki (dzisiejsze wychowanie fizyczne) uczono także tańców narodowych. Na języku polskim szczególną uwagę przykładano do tego, aby uczeń znał na pamięć fragmenty literatury, czytanek i wierszy.
Nadal pisano atramentem za pomocą drewnianych piór, a w pierwszej klasie szkoły podstawowej wyłącznie ołówkiem. Skala ocen niewiele różniła się od tej, jaką mamy dziś i wynosiła od niedostatecznej do bardzo dobrej. Istniały kółka zainteresowań np. taneczne, historyczne oraz szkolny chór. Bardzo popularne było harcerstwo oraz Czerwony Krzyż. Wycieczki szkolne organizowane były rzadko i w niczym nie przypominały obecnych - trwały zazwyczaj jeden dzień.
W zwyczaju, który w dzisiejszych czasach z pewnością nie zyskałby popularności, było uczęszczanie do szkoły także w soboty. Tego dnia, raz w miesiącu, uczniowie mogli pozwolić sobie na większy luz - obowiązywał tzw. dzień bezmundurowy i można było przyjść w dowolnym ubraniu. W praktyce wyglądało to nieco inaczej, bo jak wspomina była uczennica szczecińskiego liceum:
- Dostałam w dzień bezmundurowy upomnienie od nauczycielki za zbyt duży dekolt przy bluzce. - mówi. - W tamtych czasach szkoła to nie tylko lekcje i nauka, ale również inne zajęcia. W siódmej i ósmej klasie obowiązkowo każdy uczeń jeździł przez cały tydzień na wykopki ziemniaków lub do pracy w sadzie - opowiada była uczennica szkoły podstawowej w Szamotułach, którą ukończyła w 1973 roku. I dodaje, że w liceum obowiązywała przynależność do Harcerskiej Służby Polsce Socjalistycznej (HSPS), co wiązało się z uczestnictwem w pochodzie z okazji uroczystości 1 Maja.
Anna Trześniewska

Najczęściej czytane24 htydzień
- Matura 2012. Chemia, poziom podstawowy i ...
- Matura 2012. Chemia, poziom podstawowy i ...
- Matura 2012. Chemia, poziom podstawowy i ...
- Matura 2012. Język niemiecki, poziom ...
- Matura 2012. Język niemiecki, poziom ...
- Matura 2012. Biologia, poziom podstawowy ...
- Matura 2012. Biologia, poziom podstawowy ...






