Jak to kiedyś było w szkole?

Anna Trześniewska
15.07.2011 , aktualizacja: 27.07.2009 13:28
A A A Drukuj
Fot. Stephen Ward
Zastanawiałeś się kiedyś, jak wyglądała szkoła do której chodzili twoi rodzice bądź dziadkowie? Historie opowiadane przez starsze pokolenie są nie tylko ciekawe, ale również pozwalają docenić czasy, w których żyjemy.
ZOBACZ TAKŻE
Szkoła w latach przedwojennych

Okres przed i w czasie II wojny światowej był szczególnie trudny dla szkolnictwa i uczniów. Szkoły często były przepełnione, klasy liczne, więc uczniowie zmuszeni byli uczęszczać na lekcje na dwie zmiany.

Obowiązkowo uczono języka polskiego, historii, śpiewu, rysunku, przyrody i arytmetyki. W czasie wojny zakazana była nauka: religii, geografii, historii, języka polskiego. Trzeba było natomiast uczyć się języka niemieckiego, rachunków i prac ręcznych.

W latach przedwojennych bardzo często organizowano zawody sportowe. Za dobre wyniki w nauce i zachowaniu uczniowie otrzymywali nagrody w postaci dyplomów, książek, kredek, farb, a nawet skarpetek.

Uczniowie pisali atramentem za pomocą piór w zeszytach szesnastokartkowych (tylko takie były dostępne), w szarych okładkach, które trzeba było obłożyć papierem. Uroczyście obchodzono ważne wydarzenia, zwłaszcza Boże Narodzenie oraz święto 1 Maja, które uwieczniano w szkolnej kronice.

Obowiązywał jednolity strój w postaci szkolnego fartuszka i zmiennego obuwia. Nauczyciele darzeni byli dużym szacunkiem, a na lekcjach panowała dyscyplina. Jeśli uczeń postąpił źle otrzymywał karę. Często była to kara cielesna w postaci bicia linijką lub drewnianym piórnikiem po ręku.

Lekcje odrabiane były przy lampach naftowych , a klasy ogrzewane były piecem kaflowym. Obce było także pojęcie nauczania zintegrowanego w klasach 1-3.

Szkoła powojenna

Nowością były szkoły prywatne znajdujące się w większych miastach, do których uczęszczały dzieci m.in. nauczycieli, tramwajarzy i konduktorów. Były wyposażone w lepszy sprzęt i do klas chodziła mniejsza liczba uczniów, co dawało pozytywne efekty w procesie uczenia.

W szkołach nadal obowiązywały mundurki w postaci białej koszuli i granatowej marynarki; dziewczęta nosiły spódnicę za kolano, a chłopcy spodnie. Na rękawie mundurka widniała tarcza z numerem szkoły. Najlepsi uczniowie mogli nosić tarczę z napisem "wzorowy uczeń". Nauczyciele ogromną wagę przywiązywali do zaszczepienia w swoich wychowankach dobrych manier i zasad poprawnego zachowania. Za najdrobniejsze przewinienie uczeń mógł zostać ukarany uderzeniem linijką po ręce lub dodatkowymi zajęciami.

Wśród przedmiotów, jakich uczono wymienić należy: przyrodę, historię, geografię, rysunki, rachunki z geometrią oraz język rosyjski. Religii uczono poza szkołą, najczęściej w salkach katechetycznych przy kościołach lub biurze parafialnym. Oprócz zajęć z gimnastyki (dzisiejsze wychowanie fizyczne) uczono także tańców narodowych. Na języku polskim szczególną uwagę przykładano do tego, aby uczeń znał na pamięć fragmenty literatury, czytanek i wierszy.

Nadal pisano atramentem za pomocą drewnianych piór, a w pierwszej klasie szkoły podstawowej wyłącznie ołówkiem. Skala ocen niewiele różniła się od tej, jaką mamy dziś i wynosiła od niedostatecznej do bardzo dobrej. Istniały kółka zainteresowań np. taneczne, historyczne oraz szkolny chór. Bardzo popularne było harcerstwo oraz Czerwony Krzyż. Wycieczki szkolne organizowane były rzadko i w niczym nie przypominały obecnych - trwały zazwyczaj jeden dzień.

W zwyczaju, który w dzisiejszych czasach z pewnością nie zyskałby popularności, było uczęszczanie do szkoły także w soboty. Tego dnia, raz w miesiącu, uczniowie mogli pozwolić sobie na większy luz - obowiązywał tzw. dzień bezmundurowy i można było przyjść w dowolnym ubraniu. W praktyce wyglądało to nieco inaczej, bo jak wspomina była uczennica szczecińskiego liceum:

- Dostałam w dzień bezmundurowy upomnienie od nauczycielki za zbyt duży dekolt przy bluzce. - mówi. - W tamtych czasach szkoła to nie tylko lekcje i nauka, ale również inne zajęcia. W siódmej i ósmej klasie obowiązkowo każdy uczeń jeździł przez cały tydzień na wykopki ziemniaków lub do pracy w sadzie - opowiada była uczennica szkoły podstawowej w Szamotułach, którą ukończyła w 1973 roku. I dodaje, że w liceum obowiązywała przynależność do Harcerskiej Służby Polsce Socjalistycznej (HSPS), co wiązało się z uczestnictwem w pochodzie z okazji uroczystości 1 Maja.

Anna Trześniewska



Podziel się

Polub nas na Facebooku

internetowe kursy i szkolenia