Studniówka już całkiem niedługo
15.07.2011
, aktualizacja: 19.08.2009 11:38
Przed świętami mało kto będzie zaprzątał sobie głowę załatwianiem sali, ustalaniem jadłospisu i zasad zapraszania gości. W zależności od szkoły, uczniowie organizują studniówkę z nauczycielami, bądź z pomocą komitetu organizacyjnego, złożonego z rodziców. Wszystko zależy od tego czy studniówka jest planowana w szkole lub w sali bankietowej albo restauracji.
ZOBACZ TAKŻE
- Matura próbna 2009 - język obcy nowożytny (arkusze i odpowiedzi) (12-01-09, 18:06)
- Edukacyjna łatwizna czy może wybór przyszłości? (01-12-08, 15:18)
- Matura próbna z drugiego wybranego przedmiotu (28-11-08, 17:53)
- Próbna matura 2009 z Operonem i GazetaEdukacja.pl (12-11-08, 17:50)
- Studniówkowe trendy 2009 (04-11-08, 14:45)
- Jak radzić sobie z problemem koncentracji? (15-07-11, 12:00)
- Matematyka na maturze - praktyczne rady (14-10-08, 14:44)
- Opcje dla maturzysty - humanisty (15-07-11, 12:00)
SONDAŻ
Agnieszka Danowska
Po pierwsze: gdzie?
Obie te opcje mają swoje wady i zalety. Impreza w szkole będzie z pewnością tańsza, a przystrajanie sal przyniesie sporo zabawy i dostarczy materiału do wspomnień na długie lata. Jednak nie każda szkoła może sobie pozwolić na studniówkę we własnym budynku - niekiedy brak sali gimnastycznej lub innej dostatecznie dużej, może sprawić, że bal trzeba będzie wydać w lokalu. Tam z kolei czeka dostojny nastrój, a elegancki wystrój skłoni uczestników balu do zachowania należytej, "dorosłej" powagi. Tu jednak trzeba liczyć się ze wzrostem kosztów, co z kolei może zniechęcić niektórych maturzystów do udziału w balu. Trudno jednoznacznie powiedzieć, który typ imprez przeważa, gdyż ostatnio szkoły czynią ze studniówek organizowanych we własnych murach duży atut, argumentując, że w ten sposób umacnia się więź ucznia z placówką.
Po drugie: za ile?
Co roku dostajemy coraz to nowe dane o rekordowych budżetach przeznaczanych na studniówkowe potrzeby: sam bal może kosztować nawet 400 zł za osobę, do tego należy doliczyć kilkaset złotych za kreację, fryzjera, manikiurzystkę, makijażystkę, solarium lub w wersji zdrowszej, ale droższej - opalanie natryskowe. Po podliczeniu - kwota niemal jak za przygotowania ślubne. Nie wiele mniej potrafią wydać na siebie panowie. Dlatego szkoły starają się ścinać koszty, gdzie się da: - W porozumieniu z nauczycielami uznaliśmy, że ci pojawią się na balu studniówkowym bez partnerów, gdyż przy podwojonym składzie rady pedagogicznej koszty niepokojąco wzrosły. Nauczyciele sami to zaproponowali, ponieważ uznano, że lepiej by studniówka była tańsza i mogło przyjść jak najwięcej uczniów - tłumaczy Bożenna Matuszewska, która w zeszłym roku była w komitecie organizacyjnym studniówki córki Oli.
Kwoty rosną, gdy na balu ma grać zespół, a nawet DJ. - Niby honorarium dla jednego DJ-a rozłożone na tyle osób nie jest zbyt obciążające, ale w pewnym momencie liczy się już każda złotówka. Dlatego poprosiliśmy o pomoc ucznia II klasy, który miał już doświadczenie w puszczaniu muzyki na większych imprezach. Na naszej studniówce zagrał za darmo, a że muzykę wybierał dla swoich rówieśników, więc bez problemu udało mu się trafić w gusta bawiących się i po imprezie wszyscy gratulowali mu rozkręcenia zabawy - wspomina Matuszewska.
Rodzice i uczniowie mogą szukać cięć także w innych rejonach studniówkowej organizacji. - Pamiętam, że zamiast kupować drogie wiązanki, sami robiliśmy upominki dla nauczycieli - nasz wychowawca dostał zdjęcia z wycieczek połączone w zabawny collage z odpowiednimi komentarzami w komiksowych "dymkach". Staraliśmy się także zrobić prezenty odpowiadające upodobaniom naszych nauczycieli - pani od biologii, która nieraz opowiadała, że uwielbia szyć, dostała od nas poduszeczkę na igły z wyhaftowanym logo: "III a" - wspomina Justyna Fornalczyk, studentka II roku pedagogiki.
Lepiej być przezornym
Ale dobra i tania organizacja balu studniówkowego to nie wszystko. Wiele osób dba o szampański nastrój na balu w myśl zasady "gdy studniówka udana, matura zdana". To nie jest jedyny przesąd studniówkowy - dziewczyny nie mogą zapomnieć o czerwonej bieliźnie i podwiązce "na szczęście". Kolejna tradycja tyczy się butów - w ciągu całej imprezy nie można zdjąć tych, w których się przyszło. Szczególnie dziewczynom zdarza się ten tradycyjny zakaz łamać - gdy nogi pieką od obcasów i dobra zabawa jest niemożliwa - buty lądują pod stołem, a na parkiecie królują bose stopy. W ten przesąd chyba nie ma co wierzyć, bo gdyby się sprawdzał, wskaźnik zdawalności egzaminu dojrzałości byłby znacznie niższy.
Panowie natomiast na majowym sprawdzianie powinni pokazać się w tym samym garniturze, w którym bawili się na studniówce. Dlatego należy uważać, by nie uszkodzić męskiego zestawu w trakcie imprezowych szaleństw.
Jednym z najpopularniejszych przesądów studniówkowo-maturalnych jest zakaz ścinania włosów - albo przez cały ostatni rok edukacji, albo od studniówki do matury. We włosach tkwią siła i mądrość ludzka, których wraz z kosmykami się pozbywamy, dlatego o fryzurę trzeba dbać szczególnie przed ważnym testem intelektualnym. - U mnie w klasie rzeczywiście wszyscy uwierzyli w ten zabobon i nawet chłopcy nie obcinali włosów przez pół roku. Potem na maturze wszyscy byli pozarastani jak jaskiniowcy. Za to na pierwszym spotkaniu po egzaminach chłopcy niemal jednogłośnie zaprezentowali fryzury a'la rekruci - wspomina Kasia Malinowska, studentka IV roku socjologii.
Zarówno na studniówkę, jak i sam egzamin warto mieć także coś pożyczonego. Istnieje przekonanie, że wraz z użyczoną przez kogoś rzeczą, zyskujemy cechy tego, do którego dany przedmiot należy. Zatem możemy poprosić przyjaciółkę, która jest zawsze królową parkietu o użyczenie na studniówkę np. ulubionego naszyjnika. Na maturę warto zabrać np. długopis od dziadka, którego mądrość życiowa jest dla nas ważna, bądź od starszej siostry - stypendystki PAN.
Maturzyści z różnych części Polski mają też swoje. W Krakowie, po studniówce trzecioklasiści jadą pod pomnik Adama Mickiewicza na Rynku, by tam stworzyć korowód i poskakać kilka razy wokół monumentu wieszcza. Łódzcy licealiści spotykają się co roku na ul. Piotrkowskiej, by pod wodzą prezydenta miasta odtańczyć uroczystego poloneza "na szczęście".
Podręczniki i lektury - kup i sprzedaj korzystając z naszych darmowych ogłoszeń.
Czytaj także:
Nie stresuj się
Studniówkowe trendy 2009
15 sposobów na relaks przed maturą
Po pierwsze: gdzie?
Obie te opcje mają swoje wady i zalety. Impreza w szkole będzie z pewnością tańsza, a przystrajanie sal przyniesie sporo zabawy i dostarczy materiału do wspomnień na długie lata. Jednak nie każda szkoła może sobie pozwolić na studniówkę we własnym budynku - niekiedy brak sali gimnastycznej lub innej dostatecznie dużej, może sprawić, że bal trzeba będzie wydać w lokalu. Tam z kolei czeka dostojny nastrój, a elegancki wystrój skłoni uczestników balu do zachowania należytej, "dorosłej" powagi. Tu jednak trzeba liczyć się ze wzrostem kosztów, co z kolei może zniechęcić niektórych maturzystów do udziału w balu. Trudno jednoznacznie powiedzieć, który typ imprez przeważa, gdyż ostatnio szkoły czynią ze studniówek organizowanych we własnych murach duży atut, argumentując, że w ten sposób umacnia się więź ucznia z placówką.
Po drugie: za ile?
Co roku dostajemy coraz to nowe dane o rekordowych budżetach przeznaczanych na studniówkowe potrzeby: sam bal może kosztować nawet 400 zł za osobę, do tego należy doliczyć kilkaset złotych za kreację, fryzjera, manikiurzystkę, makijażystkę, solarium lub w wersji zdrowszej, ale droższej - opalanie natryskowe. Po podliczeniu - kwota niemal jak za przygotowania ślubne. Nie wiele mniej potrafią wydać na siebie panowie. Dlatego szkoły starają się ścinać koszty, gdzie się da: - W porozumieniu z nauczycielami uznaliśmy, że ci pojawią się na balu studniówkowym bez partnerów, gdyż przy podwojonym składzie rady pedagogicznej koszty niepokojąco wzrosły. Nauczyciele sami to zaproponowali, ponieważ uznano, że lepiej by studniówka była tańsza i mogło przyjść jak najwięcej uczniów - tłumaczy Bożenna Matuszewska, która w zeszłym roku była w komitecie organizacyjnym studniówki córki Oli.
Kwoty rosną, gdy na balu ma grać zespół, a nawet DJ. - Niby honorarium dla jednego DJ-a rozłożone na tyle osób nie jest zbyt obciążające, ale w pewnym momencie liczy się już każda złotówka. Dlatego poprosiliśmy o pomoc ucznia II klasy, który miał już doświadczenie w puszczaniu muzyki na większych imprezach. Na naszej studniówce zagrał za darmo, a że muzykę wybierał dla swoich rówieśników, więc bez problemu udało mu się trafić w gusta bawiących się i po imprezie wszyscy gratulowali mu rozkręcenia zabawy - wspomina Matuszewska.
Próbna matura 2009 z Operonem i GazetaEdukacja.pl
>Rodzice i uczniowie mogą szukać cięć także w innych rejonach studniówkowej organizacji. - Pamiętam, że zamiast kupować drogie wiązanki, sami robiliśmy upominki dla nauczycieli - nasz wychowawca dostał zdjęcia z wycieczek połączone w zabawny collage z odpowiednimi komentarzami w komiksowych "dymkach". Staraliśmy się także zrobić prezenty odpowiadające upodobaniom naszych nauczycieli - pani od biologii, która nieraz opowiadała, że uwielbia szyć, dostała od nas poduszeczkę na igły z wyhaftowanym logo: "III a" - wspomina Justyna Fornalczyk, studentka II roku pedagogiki.
Lepiej być przezornym
Ale dobra i tania organizacja balu studniówkowego to nie wszystko. Wiele osób dba o szampański nastrój na balu w myśl zasady "gdy studniówka udana, matura zdana". To nie jest jedyny przesąd studniówkowy - dziewczyny nie mogą zapomnieć o czerwonej bieliźnie i podwiązce "na szczęście". Kolejna tradycja tyczy się butów - w ciągu całej imprezy nie można zdjąć tych, w których się przyszło. Szczególnie dziewczynom zdarza się ten tradycyjny zakaz łamać - gdy nogi pieką od obcasów i dobra zabawa jest niemożliwa - buty lądują pod stołem, a na parkiecie królują bose stopy. W ten przesąd chyba nie ma co wierzyć, bo gdyby się sprawdzał, wskaźnik zdawalności egzaminu dojrzałości byłby znacznie niższy.
Panowie natomiast na majowym sprawdzianie powinni pokazać się w tym samym garniturze, w którym bawili się na studniówce. Dlatego należy uważać, by nie uszkodzić męskiego zestawu w trakcie imprezowych szaleństw.
Jednym z najpopularniejszych przesądów studniówkowo-maturalnych jest zakaz ścinania włosów - albo przez cały ostatni rok edukacji, albo od studniówki do matury. We włosach tkwią siła i mądrość ludzka, których wraz z kosmykami się pozbywamy, dlatego o fryzurę trzeba dbać szczególnie przed ważnym testem intelektualnym. - U mnie w klasie rzeczywiście wszyscy uwierzyli w ten zabobon i nawet chłopcy nie obcinali włosów przez pół roku. Potem na maturze wszyscy byli pozarastani jak jaskiniowcy. Za to na pierwszym spotkaniu po egzaminach chłopcy niemal jednogłośnie zaprezentowali fryzury a'la rekruci - wspomina Kasia Malinowska, studentka IV roku socjologii.
Zarówno na studniówkę, jak i sam egzamin warto mieć także coś pożyczonego. Istnieje przekonanie, że wraz z użyczoną przez kogoś rzeczą, zyskujemy cechy tego, do którego dany przedmiot należy. Zatem możemy poprosić przyjaciółkę, która jest zawsze królową parkietu o użyczenie na studniówkę np. ulubionego naszyjnika. Na maturę warto zabrać np. długopis od dziadka, którego mądrość życiowa jest dla nas ważna, bądź od starszej siostry - stypendystki PAN.
Maturzyści z różnych części Polski mają też swoje
Podręczniki i lektury - kup i sprzedaj korzystając z naszych darmowych ogłoszeń.Czytaj także:
Nie stresuj się
Studniówkowe trendy 2009
15 sposobów na relaks przed maturą
Najczęściej czytane24 htydzień
- Matura 2012. Chemia, poziom podstawowy i ...
- Matura 2012. Chemia, poziom podstawowy i ...
- Matura 2012. Chemia, poziom podstawowy i ...
- Matura 2012. Język niemiecki, poziom ...
- Matura 2012. Język niemiecki, poziom ...
- Matura 2012. Biologia, poziom podstawowy ...
- Matura 2012. Biologia, poziom podstawowy ...







