Egzamin ustny - zdaj bez plątania języka

Emilia Kasperczak (we współpracy z psychologiem i nauczycielem akademickim Rafałem Jarosem)
15.07.2011 , aktualizacja: 27.10.2008 13:54
A A A Drukuj
Na jednych wydziałach dominują, na innych - odchodzą w niepamięć. Egzaminy ustne - każdy student choć raz spotka się oko w oko z wykładowcą. Jak z tej wizyty wrócić z tarczą? Albo chociaż piątką w indeksie?
Przed ustnym trzeba wiedzieć o profesorze więcej niż o przedmiocie, który wykłada
Przed ustnym trzeba wiedzieć o profesorze więcej niż o przedmiocie, który wykłada
Co o samych ustnych mówią wykładowcy? - Na szczęście egzamin ustny to forma egzekwowania wiedzy, która powoli zanika. Może być ona przydatna na takich kierunkach jak prawo czy dziennikarstwo, na których istotne są kompetencje językowe i umiejętność autoprezentacji, ale generalnie nie widzę zbyt wielu argumentów za. Sam odpytywanie stosuję sporadycznie. Po pierwsze dlatego, że zajmuje ono wiele czasu. Z roku na rok przybywa studentów, przez co egzaminy ustne trwają po kilka, kilkanaście godzin, a w skrajnych przypadkach nawet przez dwa-trzy dni. To wykańczające dla egzaminatora. Po drugie egzamin ten sprawdza tylko niewielki fragment wiedzy. Najczęściej ogranicza się do odpowiedzi na trzy pytania. To bardziej loteria niż rzetelne odpytanie z danej tematyki. Po trzecie ustny jest po prostu nieobiektywny. Niewielu wykładowców ma odpowiednie kompetencje, by na podstawie krótkiej rozmowy, uczciwie ocenić studenta. Nie znając pewnych mechanizmów trudno oddzielić wrażenie uzyskane dzięki płynności wypowiedzi czy ogólnej dobrej prezencji od merytorycznej poprawności. - mówi Rafał Jaros, psycholog, nauczyciel akademicki i specjalista od spraw autoprezentacji na rynku pracy.

Magia pierwszego spojrzenia

Większość studentów od dawna wie, że choć nie szata zdobi żaka to może mu trochę pomóc. Na każdej uczelni panuje pewna egzaminacyjna etykieta, właściwie niezmienna niezależnie od kierunku studiów. Pomiędzy egzaminowanym a egzaminującym jest znaczna różnica wiedzy i wieku. Na tej podstawie ustalony jest schemat przebiegu egzaminu. Wykładowcę trzeba szanować. Czyli oczywiście przychodzimy w czystym i wyprasowanym stroju. Dziewczyny nie przesadzają z długością spódnicy i dekoltem - właściwie mogą o nim zapomnieć. A panowie na te kilka godzin wyciągają z szaf porządne koszule. Wszyscy natomiast przed wejściem do sali egzaminacyjnej powtarzają wyraźnie swoje imię. - Może zabrzmi to niewiarygodnie, ale niewyraźne przedstawienie się to jeden z najczęściej popełnianych błędów przez studentów na egzaminach ustnych oraz potencjalnych pracowników podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Imię i nazwisko to chyba najlepiej znane nam słowa, są one tak oczywiste, że często mówimy je za szybko i bełkotliwie. A przecież to nasza wizytówka. Szkoda, żeby profesor musiał prosić o jej powtórzenie. To jeden ze składników pierwszego wrażenia - opowiada Jaros. Warto pamiętać też, by do sali wchodzić pewnie, a nie jakbyśmy pomylili miejsca. I zamykając drzwi nie odwracać się plecami do egzaminatora.

Poza tym dość popularną taktyką egzaminacyjną, mającą na celu przedstawienie siebie w pozytywnym świetle jeszcze zanim zaczniemy mówić, jest odpowiednie wyeksponowanie dobrych ocen w indeksie czy karcie egzaminacyjnej. Jeśli w sesji mamy już trzy piątki lub podobne dobre zestawienie ocen to, na pewno nie zaszkodzi nam, jeżeli karta egzaminacyjna zostanie na tyle "niedbale" włożona w indeks położony przed profesorem, że od razu będzie widać nasze dotychczasowe sukcesy w sesji. Dzięki temu możemy uzyskać pewien filtr, przez który przesączona zostanie nasza odpowiedź. Skoro ma same dobre oceny to na pewno jest dobrym studentem i jeśli nawet dziś nie odpowiada najlepiej to może ma gorszy dzień, nie mogę za bardzo zepsuć tej średniej - na taki sposób myślenia profesora liczą ci, którzy tę metodę stosują.

Uwaga! Nie przeceniajmy jednak efektu pierwszego wrażenia. Po paru minutach może on ulec zmianie. Poza tym złe początki nie dyskwalifikują naszej odpowiedzi, a dobre niekoniecznie prowadzą do sukcesu. Oceniany jest całokształt.

Mowa i odpowiednie słowa

Mów pewnie, nie zmyślaj, staraj się omijać tematy, o których nie masz pojęcia. Lepiej nie kombinować, bo bardzo łatwo będzie nas złapać na niewiedzy.

Często skutecznym pomysłem jest wykorzystanie efektu świeżości (lepiej pamiętamy to, co było na końcu) i pierwszeństwa (lepiej pamiętamy kilka pierwszych zdań). Czyli o tym, o czym wiemy najmniej mówić gdzieś w środku wypowiedzi. Ważne, by zacząć i skończyć sensownie i sprawnie. Pamiętajmy też, że nauczyciel po wielu godzinach egzaminowania jest przepracowany. Prawdopodobnie, szczególnie jeśli jest to wykładowca z wieloletnim stażem i z większą rutyną, poświęci na twoją wypowiedź 5-10 minut. Jego obniżona koncentracja może sprawić, że zanotuje - początek był dobry i nadal mówi płynnie, tzn. umie. - A przecież kwestia płynnego mówienia to w dużym stopniu wrodzone predyspozycje. I nawet intensywna praca z logopedą może je podnieść maksymalnie o 10-20 proc. Ale mimo wszystko warto nad nimi pracować i to długofalowo. Zapisać się na szkolenia poprawiające kompetencje językowe lub regularnie spotykać się ze specjalistą. Płynność mówienia to bardzo cenny dar, którego, do pewnego stopnia, można się nauczyć. - Przydatna jest też umiejętność oddychania przeponą, zwłaszcza przy stresie pomaga, by nasz głos się nie łamał - poleca psycholog.

Uczyć powinniśmy się regularnie, jeśli chcemy coś umieć. Ale nie oszukujmy się, że egzaminator jest w stanie sprawdzić dogłębnie naszą wiedzę. Egzamin ustny to jednak misterium uzyskiwania zaliczeń. Jeśli już nic nie robiłeś przez cały semestr, to chociaż na egzamin warto przyswoić trochę wiedzy. Idealnie jest orientować się pobieżnie we wszystkim i dobrze w kilku zagadnieniach - zwykle wymaga to przynajmniej dwóch dni nauki. Jeśli nie masz tyle czasu to zrób ksero notatek od najpilniejszej studentki na roku. Przejrzyj je i staraj się zrozumieć (jeśli to przedmiot problemowy) lub zapamiętać (jeśli to pamięciówka) najważniejsze zagadnienia każdego tematu. Jeżeli egzaminator nie lubi oblewać, to będzie miał punkt zaczepienia, by cię przepuścić. Ale metodę tę wykorzystaj w ostateczności. Nie można jej w żaden sposób pochwalać.

Przegonić stres

Jak panować nad

link w tym oknie stresem ? Po pierwsze im więcej umiemy, tym mniej będą nam przeszkadzać takie czynniki sytuacyjne jak stres czy hałas. Przed egzaminem wymagany materiał trzeba powtarzać wiele razy. - Studenta podczas egzaminu można przyrównać do żołnierza na polu walki. Jego trening polega na ciągłym powtarzaniu niezbędnych w walce czynności. Mimo że umie je już po piątym czy dziesiątym razie, podczas ćwiczeń na poligonie, powinien ćwiczyć dalej, bo w sytuacji ekstremalnej nie może ich zapomnieć - porównuje Rafał Jaros. I dodaje - Traktujmy każdą porażkę jako informację o tym, jak nie należy czegoś robić, a nie jak katastrofę. Z reguły prawdopodobieństwa wynika, że w przyszłości mamy większą szansę podjąć bardziej skuteczną decyzję, bo z puli możliwości będziemy potrafili wyłączyć już tę, która wcześniej okazała się nieskutecznym sposobem na osiągnięcie sukcesu - dodaje.

Wszystkim, którym stres utrudnia zdanie egzaminów polecamy zastosowanie kilku prostych metod walki z nadmiernym napięciem. Większość najskuteczniejszych technik wymaga treningu i trudno zastosować je jednorazowo. Do nich należą np. system relaksacji autogennej Schultza, trening progresywny Jacobsona lub techniki bazujące na wiedzy Dalekiego Wschodu, takie jak: tai-chi, joga lub medytacja transcendentalna. Istnieje jednak kilka prostych sposobów, które - choć cudów nie uczynią - to mogą nieco pomóc. - Głębokie wolne oddychanie jest najprostszym z nich. Ludzie w stresie zazwyczaj szybciej i płyciej oddychają. Okazuje się, że jeśli świadomie zaczniemy zwalniać i pogłębiać nasze oddechy, to automatycznie obniży się odczuwane przez nas napięcie. Najskuteczniej działa tzw. oddychanie przeponowe, podczas którego mamy wrażenie, jakbyśmy oddychali dolną częścią płuc lub nawet wciągali powietrze "do brzucha". - opisuje Jaros.

Warto wyrobić sobie zwyczaj wzięcia kilku głębszych oddechów przed rozpoczęciem nauki lub w trakcie jej trwania, najlepiej przy otwartym oknie. Na przykład co godzinę zamykamy oczy i wykonujemy dziesięć głębokich wdechów i wydechów. Należy pamiętać, by nie myśleć wtedy o niczym lub skoncentrować uwagę na własnym oddechu. Pozwoli nam to na chwilę wytchnienia, dotleni mózg, a przede wszystkim nauczymy się prostej techniki relaksacji, którą z lepszym skutkiem będziemy mogli zastosować tuż przed trudnym egzaminem.

Czasem sama myśl o egzaminie działa paraliżująco. W sesji warto do wcześniej opisanego ćwiczenia dodać element wizualizacji - wyobrażania sobie określonych treści. Po kilku głębokich wdechach zaczynamy widzieć siebie w dniu egzaminu, wystrój sali, wygląd egzaminatorów itp. Po kilku takich sesjach powinniśmy odczuć zmniejszające się napięcie.

- Dobrym sposobem doraźnie eliminującym napięcie jest 15-minutowa ciepła kąpiel. Wraz z opadającą temperaturą wody rozluźniają się nasze mięśnie. Innym skutecznym lekarstwem na stres może być wysiłek fizyczny. I na koniec obserwujmy własne reakcje na otaczający nas świat. Jeśli dodatkowy stres udziela nam się od wybitnie panikującej koleżanki, to lepiej unikajmy jej towarzystwa przed egzaminem. Otaczajmy się ludźmi, którzy działają na nas mobilizująco, i w których towarzystwie dobrze się czujemy. - podsumowuje psycholog.

Rozliczenie z wiedzy a nie gra

Tak zwana giełda przedegzaminacyjna to jeden z najpopularniejszych sposobów na "przechytrzenie" profesora. Jako pierwszy musisz wiedzieć, który wykładowca podniesie ci ocenę jeśli wejdziesz w krótkiej spódnicy czy stroju "niezależnym" - podobnym w stylu do tego w jakim lubi chodzić nasz egzaminator. Szczególnie przydatne są takie informacje, jak: czy trzeba znać książki autorstwa egzaminatora, czy ceni on literacki język wypowiedzi, czy trzeba chodzić do niego na wykłady, według jakiej taktyki odpowiadać na ustnym.

- Pamiętam jak przed jednym z egzaminów ustnych krążyła plotka, że do tego profesora nie wolno przyjść w makijażu, nawet najdelikatniejszym. Niektóre bardziej przerażone studentki zastosowały się do tej zasady. Skutek - jesteśmy w trójkę w sali, zaczyna się egzamin, a profesor wypala do mojej koleżanki "Podejdź do lustra i zobacz co jest nie tak z twoją twarzą". Dziewczyna przerażona podchodzi i od razu przypomina sobie przedegzaminacyjne rady i odpowiada "Ale ja naprawdę nie jestem umalowana. Ja się w ogóle na co dzień nie maluję". Profesor nawet na to nie zareagował tylko kazał popatrzeć jej jeszcze raz. Tym samym pytanie - Co jest nie tak z jej twarzą - męczył również mnie i trzecią dziewczynę. Odpowiedź była banalna. Koleżanka po prostu miała jeden dołeczek na twarzy głębszy od drugiego. Żadna z nas nie wpadła na to. Nie wierze w to obstawianie przed egzaminem co i jak trzeba robić. Wolę się nauczyć, niż wyjść na wariatkę czy dać się poniżyć- wspomina Marta, studentka kulturoznawstwa z Wrocławia.

- Nie powinniśmy godzić się na takie nieobiektywne i niemerytoryczne zachowanie profesora. Pamiętajmy, że zarówno egzaminator jak i student ma prawo do okazywania mu szacunku. Nie wolno mu urągać. A to czy giełda się sprawdzi zależy od losu. Lepiej ją ignorować niż ulegać fali przedegzaminacyjnych spekulacji. Egzamin to rozliczenie z wiedzy, a nie gra pomiędzy uczniem a nauczycielem - podsumowuje Jaros.

Podziel się

Polub nas na Facebooku

internetowe kursy i szkolenia