Networking - podaj dalej!
15.07.2011
, aktualizacja: 07.09.2009 13:10
- Słyszałam, że znajomy znajomego zrobił coś ciekawego - tak rodzi się plotka. - Znam osobę, która zajmuje się tym i mogłaby ci pomóc - tak zaczyna się networking .
ZOBACZ TAKŻE
- Jak studiować - stacjonarnie, niestacjonarnie, na odległość? (13-01-09, 11:02)
- Jaki masz typ inteligencji? (15-07-11, 12:00)
Karolina Michera
Networking oznacza budowanie sieci kontaktów, które w razie potrzeby możemy wykorzystać w praktyce. Jego sens kryje się w tym, że nie trzeba znać tysiąca osób, ponieważ każdy nasz znajomy ma swoich znajomych. Ci znajomi mają swoich znajomych itd. Jeśli poprosimy kogoś o pomoc, może osobiście nie będzie w stanie niczego zrobić, ale wielce prawdopodobne, że skieruje nas do odpowiedniej osoby.
Puszczaj wici
Sprawdzało się to wielokrotnie w międzynarodowej organizacji studenckiej AIESEC. - Ostatnio szukaliśmy partnera merytorycznego dla jednego z naszych projektów - wspomina Marcelina Bereda, prezydent AIESEC Poznań - Koordynator przychodzi na spotkanie, a w firmie czeka na niego osoba, która 2 lata temu wyjechała na praktykę w ramach AIESEC do Malezji. Nie tylko łatwiej nam się rozmawiało, otrzymaliśmy też kontakty do dwóch innych instytucji z rekomendacją - dodaje Bereda.
Dlatego warto o swoich planach opowiadać, aby znaleźć wsparcie. To, jak dzielenie się wspólną pasją. Dwie znajome uwielbiają wspinaczkę wysokogórską, ale przychodzą na ściankę wspinaczkową w inne dni. Jeśli jedna nie powie o swoim hobby drugiej , prawdopodobnie nigdy się o sobie nie dowiedzą. Zanim na siebie trafią stracą sporo okazji, żeby ćwiczyć razem i uczyć się od siebie nawzajem. Wniosek? Jeśli nie zaczniesz szukać, nigdy nie znajdziesz.
Wielką zaletą networkingu jest to, że można go praktykować właściwie wszędzie, a rozpocząć bardzo wcześniej. Długa jazda pociągiem? Warto nawiązać rozmowę ze współpasażerami. Możliwe, iż jeden z nich będzie akurat wracał ze spotkania biznesowego i po podpisaniu kontraktu zacznie szukać dostawców. Towarzyskie spotkania? Pamiętaj, że ludzie, z którymi studiujesz też zaczną gdzieś pracować. Może będą Twoimi kontrahentami?
Szeptanka działa
Tak nieograniczone możliwości mogą stwarzać zagrożenie chaosu. Dlatego warto mieć swoją strategię, choć jednocześnie nie bagatelizować żadnej okazji. Po pierwsze, najlepiej stworzyć bazę z danymi kontaktowymi oraz naszymi adnotacjami, co do historii kontaktu oraz osoby kontaktowej.
Zwłaszcza młodzi przedsiębiorcy rozpoczynający własny biznes powinni traktować swoją sieć kontaktów, jako kanały bezpłatnej promocji. Z takiego założenia wyszło wielu studentów przychodzących na spotkania networkingowe. Założycielka "Żurawia i czapli - pracowni niespodzianek" opowiedziała zebranym na śniadaniu networkingowym gościom o swoim innowacyjnym pomyśle na firmę. Nie od razu zebrała klientów, ale już po kilku tygodniach zaczęli zgłaszać się klienci, którzy pocztą pantoflową od osób obecnych na spotkaniu networkingowym dowiedzieli się o niekonwencjonalnym sklepie. Marketing szeptany to dzisiaj potęga: szybciej uwierzymy zaufanej osobie polecającej jakiś produkt lub usługę niż rankingom w prasie branżowej. A jeśli ktoś utrzymuje z nami bliskie kontakty i dokładnie wie czym się zajmujemy, na pewno to właśnie o nas pomyśli, gdy ktoś zapyta o nasza branżę.
Mimo swojej dostępności networking nie jest czymś, co można załatwić w dwa dni. 300 zebranych wizytówek nie zaprocentuje samo z siebie. Liczą się osoby, które się za nimi kryją: czy nas kojarzą i wiedzą czym się zajmujemy. Należy umawiać się z nimi na spotkania poza biurem i co jakiś czas się przypominać. Kartki na święta czy urodziny będą bardzo mile widziane. Uprzejmości i grzeczności w tym wypadku również nigdy za wiele. Szczególne miejsce w naszym słowniku powinno zająć słowo "dziękuję". Nawet za próbę pomocy bez większych rezultatów.
Zatem nie ma na co czekać. Zarzuć sieć!

Czytaj także:
Na praktyki czy do pracy?
Poradnik młodego przedsiębiorcy
Skłodowska-Curie była kobietą
Networking oznacza budowanie sieci kontaktów, które w razie potrzeby możemy wykorzystać w praktyce. Jego sens kryje się w tym, że nie trzeba znać tysiąca osób, ponieważ każdy nasz znajomy ma swoich znajomych. Ci znajomi mają swoich znajomych itd. Jeśli poprosimy kogoś o pomoc, może osobiście nie będzie w stanie niczego zrobić, ale wielce prawdopodobne, że skieruje nas do odpowiedniej osoby.
Puszczaj wici
Sprawdzało się to wielokrotnie w międzynarodowej organizacji studenckiej AIESEC. - Ostatnio szukaliśmy partnera merytorycznego dla jednego z naszych projektów - wspomina Marcelina Bereda, prezydent AIESEC Poznań - Koordynator przychodzi na spotkanie, a w firmie czeka na niego osoba, która 2 lata temu wyjechała na praktykę w ramach AIESEC do Malezji. Nie tylko łatwiej nam się rozmawiało, otrzymaliśmy też kontakty do dwóch innych instytucji z rekomendacją - dodaje Bereda.
Dlatego warto o swoich planach opowiadać, aby znaleźć wsparcie. To, jak dzielenie się wspólną pasją. Dwie znajome uwielbiają wspinaczkę wysokogórską, ale przychodzą na ściankę wspinaczkową w inne dni. Jeśli jedna nie powie o swoim hobby drugiej , prawdopodobnie nigdy się o sobie nie dowiedzą. Zanim na siebie trafią stracą sporo okazji, żeby ćwiczyć razem i uczyć się od siebie nawzajem. Wniosek? Jeśli nie zaczniesz szukać, nigdy nie znajdziesz.
Wielką zaletą networkingu jest to, że można go praktykować właściwie wszędzie, a rozpocząć bardzo wcześniej. Długa jazda pociągiem? Warto nawiązać rozmowę ze współpasażerami. Możliwe, iż jeden z nich będzie akurat wracał ze spotkania biznesowego i po podpisaniu kontraktu zacznie szukać dostawców. Towarzyskie spotkania? Pamiętaj, że ludzie, z którymi studiujesz też zaczną gdzieś pracować. Może będą Twoimi kontrahentami?
Szeptanka działa
Tak nieograniczone możliwości mogą stwarzać zagrożenie chaosu. Dlatego warto mieć swoją strategię, choć jednocześnie nie bagatelizować żadnej okazji. Po pierwsze, najlepiej stworzyć bazę z danymi kontaktowymi oraz naszymi adnotacjami, co do historii kontaktu oraz osoby kontaktowej.
Zwłaszcza młodzi przedsiębiorcy rozpoczynający własny biznes powinni traktować swoją sieć kontaktów, jako kanały bezpłatnej promocji. Z takiego założenia wyszło wielu studentów przychodzących na spotkania networkingowe. Założycielka "Żurawia i czapli - pracowni niespodzianek" opowiedziała zebranym na śniadaniu networkingowym gościom o swoim innowacyjnym pomyśle na firmę. Nie od razu zebrała klientów, ale już po kilku tygodniach zaczęli zgłaszać się klienci, którzy pocztą pantoflową od osób obecnych na spotkaniu networkingowym dowiedzieli się o niekonwencjonalnym sklepie. Marketing szeptany to dzisiaj potęga: szybciej uwierzymy zaufanej osobie polecającej jakiś produkt lub usługę niż rankingom w prasie branżowej. A jeśli ktoś utrzymuje z nami bliskie kontakty i dokładnie wie czym się zajmujemy, na pewno to właśnie o nas pomyśli, gdy ktoś zapyta o nasza branżę.
Mimo swojej dostępności networking nie jest czymś, co można załatwić w dwa dni. 300 zebranych wizytówek nie zaprocentuje samo z siebie. Liczą się osoby, które się za nimi kryją: czy nas kojarzą i wiedzą czym się zajmujemy. Należy umawiać się z nimi na spotkania poza biurem i co jakiś czas się przypominać. Kartki na święta czy urodziny będą bardzo mile widziane. Uprzejmości i grzeczności w tym wypadku również nigdy za wiele. Szczególne miejsce w naszym słowniku powinno zająć słowo "dziękuję". Nawet za próbę pomocy bez większych rezultatów.
Zatem nie ma na co czekać. Zarzuć sieć!

Czytaj także:
Na praktyki czy do pracy?
Poradnik młodego przedsiębiorcy
Skłodowska-Curie była kobietą
Najczęściej czytane24 htydzień








