Student sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem
15.07.2011
, aktualizacja: 28.11.2008 15:19
Na uczelni nikt nie będzie ci kazał prowadzić zeszytu z notatkami z wykładów, nikt nie zatroszczy się o to, czy jesteś obecny na zajęciach i nie wezwie mamy do szkoły. Super! Niezupełnie, od teraz to ty jesteś kapitanem swojej edukacji, a to czy dotrzesz do celu - dyplomu magistra - leży tylko w twoich rękach.
ZOBACZ TAKŻE
- Stypendium w zasięgu ręki (30-05-08, 17:46)
- Jak nie załamać się po oblanym egzaminie? (15-07-11, 12:00)
- Jak prawidłowo napisać podanie? (01-08-11, 00:00)
- Czas studenckiej beztroski (09-05-08, 00:30)
- Narodowy Test IQ 2004 (15-07-11, 12:00)
Poniżej zamieszczamy kilka istotnych informacji dotyczących reguł na studiach oraz parę rad, jak przetrwać pierwszy rok i nie zaginąć w studenckiej dżungli.
Pierwsza świętość
Indeks - rzecz ważna, legitymacja studencka czy karta egzaminacyjna również, ale najważniejsze są panie z dziekanatu. Radzimy mieć z nimi dobry kontakt, bo wielokrotnie od nich zależy, czy uda ci się załatwić sprawę "życia lub śmierci". To one są pierwszym pośrednikiem pomiędzy studentem a władzami uczelni. Z ich pomocą można zdziałać cuda bądź zostać nawet skreślonym z listy studentów - taka kara grozi ci, jeśli zapomnisz oddać indeks w terminie, po zamknięciu sesji. - Dziekanat na pierwszym roku był naszą zmorą - wspomina Agnieszka Dzikowska, absolwentka Politechniki Łódzkiej. - Powiedzmy wprost: z panią z dziekanatu należało mieć dobry układ (czyli być miłym, uniżonym i nie prosić o powtórzenie pytania). W przeciwnym razie pani z dziekanatu może niedosłyszeć i w ogóle nie zwracać uwagi na błagania zrozpaczonego żaka - radzi Agnieszka.
Trzeba być elastycznym
Magda Matyszewska, studentka socjologii, obecnie na wymianie studenckiej we Francji, dodaje: - Na początku pobytu na każdej uczelni najlepiej trzymać się jednej zasady: pytać, pytać, pytać. Starsze roczniki, panią w dziekanacie - jak załatwić formalności, do jakiego wykładowcy nie zapisać się na zajęcia. Nawet jeśli czasami zrobimy z siebie głupka, warto, bo im więcej wiemy, tym łatwiej będzie nam przetrwać w uczelnianej dżungli. A jeżeli chodzi o nawiązywanie znajomości, najlepiej być na początku otwartym na wszystkich i nie "wybierać" od razu grupy, z którą będzie się trzymać, bo ta grupa się jeszcze zmieni parę razy. Najlepsza znajoma Magdy ze studiów to osoba, o której powiedziała sobie pierwszego dnia, że nie chcę mieć z nią nic wspólnego. - Na początku jednak łatwo się pomylić, bo wszyscy chcą zrobić dobre wrażenie, a życie to później weryfikuje - przyznaje Matyszewska. Co więcej, w pierwszych dniach roku akademickiego zostaniemy przypisani do konkretnych grup, a w ciągu kolejnych lat ich skład będzie drastycznie się zmieniał. Pod koniec, gdy większość już pracuje, żacy muszą dobierać zajęcia w taki sposób, by studia nie kolidowały z obowiązkami zawodowymi.
Złotą zasadą Grzegorza Kornaty - studenta IV roku geodezji w Krakowie, na pierwszym roku było: uśmiechaj się jak najwięcej, podchodź do ludzi i zagaduj. Przyjaciele i znajomi są ci niezbędnie potrzebni do przetrwania, szczególnie jeśli dodatkowo studiujesz daleko od domu - poleca Grzesiek.
- Żeby nie zginać, warto też od razu zapisać sobie e-mail, nr pokoju, może nawet telefon do opiekuna roku. I rozejrzeć się po gablotach zawieszonych na wydziale i poczytać umieszczone tam informacjach, przejrzeć stronę internetową uniwersytetu oraz naszego kierunku. Informacji nigdy nie za wiele! - podsumowuje Magda.
Stołówka, biblioteka, punkt ksero
Na stałe do swojego słownika dodaj hasło "indeks", czyli najważniejszy dokument każdego studenta. Do indeksu wykładowcy wpisują oceny z zaliczeń i egzaminów. Po zakończeniu sesji indeks składa się do dziekanatu. Prodziekan ds. nauczania po stwierdzeniu zgodności ocen w indeksie i protokołach egzaminacyjnych podpisuje indeks i tym samy stwierdza wpis studenta na następny semestr. Numer indeksu zwany też numerem albumu warto zapamiętać jak pin do karty - będziesz się nim wielokrotnie posługiwać.
Drugie hasło to "legitymacja studencka" - upoważnia cię do ulgowych przejazdów komunikacją miejską, PKP oraz do zniżek przy wejściach do niektórych muzeów, wystaw itp. Od niedawna na wielu polskich uczelniach ma postać plastikowej karty, która służy również za kartę biblioteczną.
Po trzecie, stołówka i punkt ksero. Studenckie życie, biegnie bardzo szybko, a zajęcia rzadko ustawione są w planie jedne po drugich. Czasem zdarzy się 1,5-godzinne "okienko" - przerwa pomiędzy wykładami lub ćwiczeniami, za krótka, by wrócić do domu, ale wystarczająca, by zjeść coś niedrogiego. Zlokalizuj studencką stołówkę lub sklepik - właściwie każda uczelnia ma na swoim terenie chociaż jeden. I na wszelki wypadek zanim zaczniesz tam jadać, popytaj, co warto zamówić, a czego wystrzegać się jak ognia.
Punkt ksero natomiast to najbardziej oblegane miejsce na każdym wydziale. Szczególnie przed sesją ustawiają się przed nim kolejki niczym z czasów, kiedy my byliśmy bardzo mali. Dlatego warto rozejrzeć się też za innym miejscem w pobliżu uczelni. Atrakcyjna cena za kopię to 5 gr za stronę.
Rada rzadko stosowana
Na pozytywnie zakończoną i mało sterująca sesję jest tylko jedna rada - ucz się systematycznie. Na studiach są wprawdzie kolokwia, prezentacje, czasem pytanie na ćwiczeniach, które sprawdzą fragment twojej wiedzy, ale jeśli tylko trochę się pogimnastykujesz, właściwie bez siedzenia przed podręcznikami możesz dotrwać do końca semestru i sesji. - A to niedobrze, na sesję skuteczna jest tylko nauka i rozsądne zaplanowanie czasu poświęconego na nią. Do egzaminów musisz przyswoić ogromne ilości materiału - mówi Grzegorz. - Zdać można podobno i bez tego. Ale z mojego i znajomych doświadczenia wynika, że kosztuje to otarcie się o zawał serca, zarwane noce i słone złotówki wydane na kawę, napoje energetyzujące, tabletki na pamięć i inne cudowne środki - dodaje.
Udzielasz korepetycji? Szukasz korepetytora? Sprawdź nasze darmowe ogłoszenia.
Pierwsza świętość
Indeks - rzecz ważna, legitymacja studencka czy karta egzaminacyjna również, ale najważniejsze są panie z dziekanatu. Radzimy mieć z nimi dobry kontakt, bo wielokrotnie od nich zależy, czy uda ci się załatwić sprawę "życia lub śmierci". To one są pierwszym pośrednikiem pomiędzy studentem a władzami uczelni. Z ich pomocą można zdziałać cuda bądź zostać nawet skreślonym z listy studentów - taka kara grozi ci, jeśli zapomnisz oddać indeks w terminie, po zamknięciu sesji. - Dziekanat na pierwszym roku był naszą zmorą - wspomina Agnieszka Dzikowska, absolwentka Politechniki Łódzkiej. - Powiedzmy wprost: z panią z dziekanatu należało mieć dobry układ (czyli być miłym, uniżonym i nie prosić o powtórzenie pytania). W przeciwnym razie pani z dziekanatu może niedosłyszeć i w ogóle nie zwracać uwagi na błagania zrozpaczonego żaka - radzi Agnieszka.
Trzeba być elastycznym
Magda Matyszewska, studentka socjologii, obecnie na wymianie studenckiej we Francji, dodaje: - Na początku pobytu na każdej uczelni najlepiej trzymać się jednej zasady: pytać, pytać, pytać. Starsze roczniki, panią w dziekanacie - jak załatwić formalności, do jakiego wykładowcy nie zapisać się na zajęcia. Nawet jeśli czasami zrobimy z siebie głupka, warto, bo im więcej wiemy, tym łatwiej będzie nam przetrwać w uczelnianej dżungli. A jeżeli chodzi o nawiązywanie znajomości, najlepiej być na początku otwartym na wszystkich i nie "wybierać" od razu grupy, z którą będzie się trzymać, bo ta grupa się jeszcze zmieni parę razy. Najlepsza znajoma Magdy ze studiów to osoba, o której powiedziała sobie pierwszego dnia, że nie chcę mieć z nią nic wspólnego. - Na początku jednak łatwo się pomylić, bo wszyscy chcą zrobić dobre wrażenie, a życie to później weryfikuje - przyznaje Matyszewska. Co więcej, w pierwszych dniach roku akademickiego zostaniemy przypisani do konkretnych grup, a w ciągu kolejnych lat ich skład będzie drastycznie się zmieniał. Pod koniec, gdy większość już pracuje, żacy muszą dobierać zajęcia w taki sposób, by studia nie kolidowały z obowiązkami zawodowymi.
Złotą zasadą Grzegorza Kornaty - studenta IV roku geodezji w Krakowie, na pierwszym roku było: uśmiechaj się jak najwięcej, podchodź do ludzi i zagaduj. Przyjaciele i znajomi są ci niezbędnie potrzebni do przetrwania, szczególnie jeśli dodatkowo studiujesz daleko od domu - poleca Grzesiek.
- Żeby nie zginać, warto też od razu zapisać sobie e-mail, nr pokoju, może nawet telefon do opiekuna roku. I rozejrzeć się po gablotach zawieszonych na wydziale i poczytać umieszczone tam informacjach, przejrzeć stronę internetową uniwersytetu oraz naszego kierunku. Informacji nigdy nie za wiele! - podsumowuje Magda.
Stołówka, biblioteka, punkt ksero
Na stałe do swojego słownika dodaj hasło "indeks", czyli najważniejszy dokument każdego studenta. Do indeksu wykładowcy wpisują oceny z zaliczeń i egzaminów. Po zakończeniu sesji indeks składa się do dziekanatu. Prodziekan ds. nauczania po stwierdzeniu zgodności ocen w indeksie i protokołach egzaminacyjnych podpisuje indeks i tym samy stwierdza wpis studenta na następny semestr. Numer indeksu zwany też numerem albumu warto zapamiętać jak pin do karty - będziesz się nim wielokrotnie posługiwać.
Drugie hasło to "legitymacja studencka" - upoważnia cię do ulgowych przejazdów komunikacją miejską, PKP oraz do zniżek przy wejściach do niektórych muzeów, wystaw itp. Od niedawna na wielu polskich uczelniach ma postać plastikowej karty, która służy również za kartę biblioteczną.
Po trzecie, stołówka i punkt ksero. Studenckie życie, biegnie bardzo szybko, a zajęcia rzadko ustawione są w planie jedne po drugich. Czasem zdarzy się 1,5-godzinne "okienko" - przerwa pomiędzy wykładami lub ćwiczeniami, za krótka, by wrócić do domu, ale wystarczająca, by zjeść coś niedrogiego. Zlokalizuj studencką stołówkę lub sklepik - właściwie każda uczelnia ma na swoim terenie chociaż jeden. I na wszelki wypadek zanim zaczniesz tam jadać, popytaj, co warto zamówić, a czego wystrzegać się jak ognia.
Punkt ksero natomiast to najbardziej oblegane miejsce na każdym wydziale. Szczególnie przed sesją ustawiają się przed nim kolejki niczym z czasów, kiedy my byliśmy bardzo mali. Dlatego warto rozejrzeć się też za innym miejscem w pobliżu uczelni. Atrakcyjna cena za kopię to 5 gr za stronę.
Rada rzadko stosowana
Na pozytywnie zakończoną i mało sterująca sesję jest tylko jedna rada - ucz się systematycznie. Na studiach są wprawdzie kolokwia, prezentacje, czasem pytanie na ćwiczeniach, które sprawdzą fragment twojej wiedzy, ale jeśli tylko trochę się pogimnastykujesz, właściwie bez siedzenia przed podręcznikami możesz dotrwać do końca semestru i sesji. - A to niedobrze, na sesję skuteczna jest tylko nauka i rozsądne zaplanowanie czasu poświęconego na nią. Do egzaminów musisz przyswoić ogromne ilości materiału - mówi Grzegorz. - Zdać można podobno i bez tego. Ale z mojego i znajomych doświadczenia wynika, że kosztuje to otarcie się o zawał serca, zarwane noce i słone złotówki wydane na kawę, napoje energetyzujące, tabletki na pamięć i inne cudowne środki - dodaje.
Udzielasz korepetycji? Szukasz korepetytora? Sprawdź nasze darmowe ogłoszenia.-
Student sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem
awuuu
09.04.09, 11:54
5 groszy za strone ?chyba nie w Warszawie...»
-
Re: Student sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem
fanka_franka
09.04.09, 13:39
moze promocja na A5»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Matura 2012. Chemia, poziom podstawowy i ...
- Matura 2012. Chemia, poziom podstawowy i ...
- Matura 2012. Chemia, poziom podstawowy i ...
- Matura 2012. Język niemiecki, poziom ...
- Matura 2012. Język niemiecki, poziom ...
- Matura 2012. Biologia, poziom podstawowy ...
- Matura 2012. Biologia, poziom podstawowy ...







